Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Sześć dni, które zmieniły świat. Wojna sześciodniowa 1967 roku. Rewolty, samolot, źródła wody, Sowieci, szpiedzy. Cz. II

Zanim generałowie Itzhak Rabin i Mosze Dajan rozkazali „najlepszej armii od czasów króla Dawida” uderzenie na sąsiadów, dysponowali ogromną wiedzą o państwach arabskich. Ale czas ich gonił.

Czytaj część pierwszą: Sześć dni, które zmieniły świat. Wojna sześciodniowa 1967 roku. Koszmar Ben Guriona – Naser i panarabizm. Część I

Panarabizm i naseryzm miał swoich zażartych wrogów. Izrael nie mógł dopuścić do modernizacji świata arabskiego, co w końcu doprowadziłoby do klęski państwa żydowskiego. Dom Saudów był wielkim przeciwnikiem modernizacji świata islamu. – Pamiętaj, że nie jesteś szachem Francji, lecz Iranu – upominał saudyjski król Fajsal irańskiego szacha Mohammeda Rezę Pahlaviego, kiedy ten zaproponował otwarcie dyskotek w Rijadzie, tak jak on to zrobił w Teheranie.

Saudowie zaczęli konsumować potężne zyski z ropy naftowej i tak jak dzisiaj, interweniowali w Jemenie. W 1962 roku zorganizowali kontrrewolucyjny pochód w obronie obalonego przez rewolucjonistów ostatniego króla Jemenu Mohammeda al-Badra. Za rewolucjonistami ujął się Gemal Abdel Naser i wysłał do Jemenu armię egipską na 5-letnią jałową wojnę.

Rewolucja nie stała w sprzeczności z islamskimi poglądami Nasera. Egipski prezydent aktywnie wspierał algierskie/islamskie powstanie przeciwko Francuzom, które zmusiło Paryż do zakończenia oficjalnej obecności w Afryce Północnej w 1962 roku. Sowietom nie za bardzo podobał się Naser jak i panarabizm, który swoje korzenie ma w kontaktach świata arabskiego z hitlerowskimi Niemcami. Niemniej z braku poważniejszych graczy na bliskowschodniej arenie, zaoferowali swoje usługi państwom arabskim, które szukały oparcia wobec dawnych kolonistów oraz współpracujących z nimi Izraelem.

Radzieccy towarzysze z kamienną twarzą zerkali, jak Naser rozpaczliwie szukał 5 razy dziennie kierunku na Mekkę w Moskwie. Egipskiego prezydenta interesowała broń, jak i projekty inżynieryjne, które Związek Sowiecki wraz z jego satelitami może wykonać w kraju faraonów. Marks, Engels, Lenin zupełnie go nie interesowali. I Sowieci w imię pragmatyki dziejowej to zaakceptowali.

Pojawienie się Sowietów na Bliskim Wschodzie wywołało natychmiastową reakcję Amerykanów. W okupowanym przez nich Monachium znajdował się przeniesiony z Berlina Instytut Orientalny, który zachował szereg kontaktów z czasów kajzera i Hitlera. Berlin interesował się Hasanem Al-Bana i jego Bractwem Muzułmańskim od samego początku w 1932 roku. Ponoć niemiecki konsul w Kairze nie żałował środków na „młodych gniewnych”, którzy swoją wizję świata opierali na pustynnych legendach z VII wieku, a nie tak, jak ówcześnie było modne – w rozwoju nauki i techniki. Grunt, że Bracia Muzułmanie mogą napsuć krwi Anglikom.

Naser sam był „tajnym członkiem Bractwa”. Niemniej po dojściu do władzy zdystansował się od organizacji i rozpoczął z nią wojnę. Wojnę bezwzględną, kiedy to egipski wywiad odkrył, że Bracia Muzułmanie są finansowani przez wrogą ówcześnie Kairowi Arabię Saudyjską. Z resztą czeki z Zatoki Perskiej płynęły nie tylko nad Nil. Baathistowska władza w Damaszku i Bagdadzie również była podważana przez rodzący się ruch salaficki, który kontestował zeświecczenie obyczajów, kultury oraz „jawnogrzesznictwo” heretyków u władzy. Prześladowani islamiści znajdowali schronienie właśnie w Monachium pod kuratelą amerykańskiej CIA. Amerykanie widzieli w radykalnym sunnickim islamie nie tylko miecz na sowieckie wpływy w Trzecim Świecie. Patrzyli również na Kaukaz i Azję Centralną, który w imię islamu może odpaść od Moskwy.

Niemniej w połowie lat 60-tych izraelskie przypuszczenia się potwierdziły – dzięki sekularyzacji szkolnictwa i masowym sowieckim zbrojeniom Arabowie z Syrii, Iraku i Egiptu przesiedli się z osiołków i wielbłądów na wozy pancerne i czołgi. Pozostawało kwestią czasu, kiedy nauczą się celnie strzelać. A to zagrażało Izraelowi, który opierał swój byt na sile wojska – nie licznego, ale doskonale wyposażonego, wyszkolonego i zmotywowanego. Przy czym Izrael jest chyba jedynym krajem, w którym pomimo obowiązkowej służby wojskowej, wciela do lotnictwa i wywiadu wojskowego niemalże pod przymusem. Elita elit. I to właśnie lotnictwo i wywiad miał niwelować dysproporcje w ilości, skoro jakość uzbrojenia dostępnego Arabom była taka sama lub nawet lepsza.

W izraelskim sztabie generalnym Kirya rozpoczęto analizy. Sprawnie wykonany atak lotniczy może uziemić całe lotnictwo nieprzyjaciela. Wojsko pozbawione osłony lotniczej będzie bezradne wobec naszych myśliwców i nacierających dywizji pancernych. Tym samym, możemy prowadzić ofensywę na wszystkich frontach nie wielkimi formacjami, przy spodziewanych nie wielkich stratach ludzkich – rozkminano talmudycznie. Do szczęścia Żydom potrzebny był radziecki samolot MIG-21, żeby izraelscy specjaliści (którzy podzielą się wiedzą z amerykańskimi kolegami, oczywiście nie za darmo) i piloci mogli przebadać możliwości technicznie i taktyczne maszyny będącej na wyposażeniu wojsk arabskich.

Izraelski wywiad zwerbował irackiego pilota – Asyryjczyka Munira Redfa, który pomimo, tego, że świecka iracka władza zapewniła, wcześniej upośledzonym chrześcijanom, elitarną pracę czuł się dyskryminowany w Mezopotamii. Mossad zorganizował przerzut rodziny pilota w bezpieczne miejsce i 16 sierpnia 1966 roku Redfa wylądował kradzionym MiG-iem na lotnisku w Izraelu. Eksperci izraelskich sił powietrznych mieli mało czasu na przebadanie myśliwca. Czas naglił. A ta wiedza miała uczynić izraelskich pilotów niezniszczalnych w pojedynkach w przestworzach.

Wiosną 1967 roku izraelscy piloci mieli okazję wykazać swoje umiejętności i wiedzę w pojedynkach powietrznych z syryjskimi asami przestworzy. Damaszek rozpoczął budowę tamy u źródeł Jordanu, tak aby ten od czasów biblijnych życiodajny akwen wodny w rowie syryjsko-afrykańskim w ograniczonym zakresie płynął do Izraela, a nawadniał syryjskie pola. Woda na Bliskim Wschodzie rzecz najcenniejsza. Izrael przeprowadził w kwietniu i w maju 1967 roku szereg rajdów na syryjskie instalacje i budowy w newralgicznym pograniczu. Izraelska agresja wywołała oburzenie w świecie arabskim. I w tym momencie powstaje do dzisiaj niewyjaśnione pytanie – jaka była rola Sowietów w wiosennych starciach izraelsko-syryjskich?

Bez wątpienia Kreml chciał „rozgotować” Bliski Wschód wykorzystując amerykańskie zaangażowanie w Wietnamie i w Indochinach. Tylko idąc tropem „Protokołów Mędrców z Syjonu”, „wierchuszka” sowieckiego państwa będąca w dużej mierze pochodzenia żydowskiego, rzeczywiście była pozbawiona wszelkich odczuć plemiennych? Jedno sowieckie „NIET” powstrzymało by arabską histerię i gorączkę, którą wywołał nieświadom konsekwencji Gemal Abdel Naser. Kto jak kto, ale KGB i GRU zapewne doskonale zdawało sobie sprawę z tego, że połączone siły Egiptu, Transjordanii, Syrii i Iraku są (jeszcze) niewystarczające, aby pobić Izrael.

Ani Breżniew, ani Kosygin nie powstrzymywali Nasera przed grą, w której przy pełnym rozeznaniu potencjałów, kompromitacja była nie do uniknięcia. Czy te masy Żydów sowieckich, które napłynęły do Izraela po 1990 roku rzeczywiście były bierne w swojej jakości wobec wizji unicestwienia państwa żydowskiego? Przecież, jak wspominałem wcześniej, Izrael dostawał życiodajne dolary za informację zza „Żelaznej Kurtyny”, za którą mieszkało miliony Żydów. Tak więc czyim rzeczywistym sojusznikiem był Związek Socjalistycznych Republik Sowieckich?

Tel-Awiw wie i wiedział bardzo dużo o Syrii. Dzisiaj ludzie w Izraelu związani z bezpieczeństwem udają, że wojna w Syrii ich nie obchodzi, poza jednym wyjątkiem – Hezbollahem. Weteranów izraelskich służb interesuje zapewnię jeszcze jedno – gdzie są zwłoki Eli Cohena, człowieka, który wygrał wojnę 1967 roku nim jakikolwiek pocisk został wystrzelony.

Eli Cohen, Żyd urodzony w Syrii, lecz mieszkający w Egipcie brał udział w kompromitacji izraelskich służb w trakcie „Operacja Zuzanna”. W 1954 egipscy Żydzi zwerbowani przez Mossad mieli przeprowadzić szereg zamachów bombowych na obiekty cywilne (kina, urzędy) żeby zdyskredytować znienawidzonego przez Tel-Awiw Nasera. Operacja zakończyła się błazenadą i karami śmierci dla organizatorów. 1955 roku Cohen przybył do Izraela i zaczął spokojny drobnomieszczański żywot, będąc niejako obywatelem 2 kategorii związku z tym, że Żydzi z krajów arabskich byli tą pogardzaną warstwą przez Żydów europejskich. Świat arabski dla Cohena był jego własnym. Mówił oraz myślał po arabsku. Jadł i mógł zachowywać się jak Arab. Dodatkowo miał fantastyczną pamięć i aparycję amanta. Mossad, szybko wymyślił nową rolę dla tak użytecznego człowieka.

W 1962 roku Eli Cohen jako Kamal Amin Taabet syryjski emigrant, biznesmen z Argentyny zakotwiczył w stolicy Syrii. Dysponując pieniędzmi, znajomościami i urokiem osobistym wszedł do damasceńskiej elity, która na rautach i bankietach dzieliła się z nowym przyjacielem sekretami alkowy i tajników mętnego świata polityki. Istny James Bond. Cohen wynajął apartament naprzeciwko syryjskiego sztabu generalnego, dzięki czemu jego depesze telegraficzne z cennymi informacjami pozostawały niezauważone. Cohen vel Taabet, zaprzyjaźnił się nawet z ówcześnie młodym i pnącym się w górę na szczebelkach kariery Hafezem Al-Asadem, późniejszym „lwem z Damaszku”. Cohen stał się tak wpływowym człowiekiem, że rozważano uczynieniem go syryjskim wiceministrem obrony!

Do największych sukcesów Cohena należało uzyskanie informacji o syryjskich fortyfikacjach na Wzgórzach Golan. Wedle jednej wersji, Cohen miał objechać teren razem z zaprzyjaźnionym syryjskim decydentem i w trakcie podróży miał zapamiętać topograficzne rozmieszczenie fortyfikacji, stanowisk artyleryjskich, moździerzowych i wszystko przekazać do Tel-Awiwu. Wzgórza Golan, o które po latach zapomnienia ponownie wracają do relacji medialnych, stanowiły z jednej strony o bezpieczeństwie syryjskiej stolicy, a z drugiej narażały cały północny Izrael na ostrzał artyleryjski. Golan dawał również Syrii dostęp do Jeziora Galilejskiego, największego akwenu słodkowodnego w regionie. Dla Izraela, zajęcie Golanu było sprawą egzystencjonalną. Dzięki wiedzy uzyskanej od Cohena, który został powieszony w Damaszku w 1965 roku, Żydzi mogli rozpocząć wojnę. Wojnę, która zmieniła świat.

CDN.

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook