Bałkany: strzały na granicy między Serbią a Kosowem

fot. Wikipedia

Coraz goręcej robi się na pograniczu miedzy Serbią a Kosowem. W mediach pojawiły się nagrania, na których słychać syreny przeciwlotnicze oraz wystrzały z broni maszynowej.

 Zamknięto przejścia graniczne między obu krajami. Na razie nie ma informacji o ofiarach. Według niepotwierdzonych informacji, siły serbskie zostały postawione w stan gotowości, a na granicy dochodzi do starć.

Co wydaje się być powodem konfliktu? Od pierwszego sierpnia Serbowie, którzy będą chcieli wjechać do Kosowa, zostaną zmuszeni do legitymowania się czasowymi dokumentami, które zastąpią paszporty. Decyzja, ogłoszona w czerwcu tego roku, wzburzyła Serbów.

Serbia utraciła kontrolę nad Kosowem po kampanii wojskowej, przeprowadzonej przez NATO w 1999 roku. Belgrad uznaje Kosowo za część swojego terytorium. Kosowo ogłosiło niepodległość w 2008 roku – fakt ten został uznany przez – między innymi – Wielką Brytanię, Stany Zjednoczone, Francję, Niemcy i Polskę.

W marcu bieżącego roku sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg nazwał Bośnię możliwym celem „dalszej rosyjskiej interwencji”.

Coraz bardziej staje się jasne, że Kreml podsyca konflikt z prorosyjskimi separatystami w Bośni i Hercegowinie. Obserwatorzy informują, że wywalczony z trudem pokój na Bałkanach jest obecnie zagrożony. Na Wyspach panuje przekonanie, że Zachód musi działać już teraz, aby zapobiec rozpadowi Bośni oraz kolejnej ingerencji Rosji na Bałkanach.

Przypomnijmy, że w marcu tego roku, po ostrzale miast w Ukrainie przez wojska rosyjskie oraz gwałtownym wzroście liczby ofiar po obu stronach konfliktu, Siergiej Ławrow
zadał sobie trud, aby znaleźć czas na rozmowę telefoniczną Miloradem Dodikiem, serbskim członkiem trójstronnej prezydencji bośniackiej. Apel został przedstawiony jako kontynuacja rozmów o realizacji porozumień osiągniętych w Moskwie na spotkaniu Dodika z prezydentem Rosji Władimirem Putinem w grudniu 2021 roku.

W ten sposób Rosja bardzo jasno sugeruje, że zamierza rozszerzyć terytorium swoich wojennych działań daleko poza Ukrainę oraz terytoria postsowieckie. Bardzo łatwo – z punktu widzenia Rosji – jest uderzyć w beczkę prochu, czyli w w tereny Bośni oraz Hercegowiny, które obecnie przeżywają największy kryzys w swojej powojennej historii.

Oczywiście, działania Dodika są w pełni legitymizowane przez Kreml i mają na celu prowadzenie do osłabienia Zachodu w staraniach do wprowadzenia Bośni do NATO oraz Unii Europejskiej.
Najprawdopodobniej rosyjski plan inwazji na Ukrainę nie przebiega zgodnie z intencjami Putina, dlatego – według BBC News – wezwanie Ławrowa do Dodika może być odebrane jako impuls do aktywowania planu secesji Republiki Serbskiej.

z Londynu

Iza Smolarek

Alex Sławiński

Komentarze