Piotrowicz: Proces to odwet pewnej grupy sędziowskiej za chęć zreformowania wymiaru sprawiedliwości [VIDEO] - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Piotrowicz: Proces to odwet pewnej grupy sędziowskiej za chęć zreformowania wymiaru sprawiedliwości [VIDEO]

Stanisław Piotrowicz / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

Stanisław Piotrowicz mówi o przegranym procesie z pierwszą prezes Sądu Najwyższego Małgorzatą Gersdorf i sędzią SN Krzysztofem Rączką.

 

Chciałbym przytoczyć fakty, bowiem jako prawnik przywiązuję wagę do tego, jak fakty mają się do obowiązującego w Polsce prawa. Przytoczę je po to, ażeby każdy mógł wyrobić sobie własne zdanie na temat tego, co było przedmiotem wyroku – mówi gość „Poranka WNET”.

Jak opowiada: Rzecz rozgrywała się 27 sierpnia 2018 roku. W tym czasie uczestniczyłem w obradach Krajowej Rady Sądownictwa, gdyż byłem jej członkiem. Zgodnie z Konstytucją RP, reprezentowałem tam Sejm. Wówczas gdy KRS miała zarekomendować kandydatów na sędziów Sądu Najwyższego, doszło do protestu. W rozmowie z dziennikarzami wypowiedziałem się, że nie może być tak, ażeby garstka niezadowolonych z utraty przywilejów, blokowała pracę organu konstytucyjnego. 

Następnie rozmówca powiedział, o jakie przywileje chodzi oraz dodał, że „sędziowie, którzy są zwykłymi złodziejami, nie mogą orzekać dalej”. Opinia publiczna była zbulwersowana tym, że człowiek, który sam dopuścił się kradzieży, osądza innych i wymierza kary. Nasz gość nie zgadza się z wyrokiem, ponieważ nie wymienił ich z imienia i nazwiska, więc orzeczenie jest sprzeczne z polskim prawem, które mówi, że o ochronę dóbr osobistych może wystąpić ten, którego dobra zostały naruszone. Sądzi, że jest to odwet pewnej grupy sędziowskiej za chęć zreformowania wymiaru sprawiedliwości. Dziwić może fakt, iż przeprosiny mają zostać wygłoszone w komercyjnej stacji telewizyjnej TVN.

Stanisław Piotrowicz podkreśla, że w pozwie wypowiedź dotyczyła sędziów Sądu Najwyższego. Z protokołu w sposób jednoznaczny wynika, że tego dnia nie zajmowano się tematem sędziów, natomiast posiedzenie dotyczyło innej sprawy. „Od pewnego czasu zdawałem sobie sprawę, że trwa na mnie polowanie. Wypowiadając te słowa, miałem świadomość tego, że chodzi o to, abym w sytuacji napięcia powiedział jakieś niefortunne zdanie” – dodaje.

M.N.

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook