Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Jadwiga Emilewicz: Jest zgoda polityczna na szybkie wprowadzenie małego ZUS-u dla przedsiębiorców

Zdaniem minister przedsiębiorczości, projekt wprowadzający stałą niższą składkę do ZUS dla najmniejszych przedsiębiorców został uzgodniony w rządzie i w najbliższym czasie trafi do Sejmu.

Projekt ustawy o małym ZUS-ie został zaproponowany na początku kwietnia 2017 roku przez ówczesnego wicepremiera Mateusza Morawieckiego i miał funkcjonować od 1 stycznia 2018 roku, tymczasem cały czas pozostaje na etapie prac rządowych. Ustawa przewiduje stałe obniżenie składek na ubezpieczenia społeczne dla przedsiębiorców, osiągających miesięczny przychód w wysokości mniejszej niż  minimalne wynagrodzenie pomnożone przez dwa i pół, czyli powyżej 5 tysięcy złotych miesięcznie.

W projekcie rozpatrywanym przez rząd składka będzie rosnąc systematycznie o 32 złote dla każdych rozpoczętych dwustu złotych przychodu. Przedsiębiorca, którego przychód wyniesie 190 złotych, zapłaci 32 złote składki, a jeśli zarobi 290 złotych – już 64. Wysokość składki będzie rosła systematycznie aż do momentu, kiedy przychód przedsiębiorcy będzie wyższy niż te 5000 zł.

Na pytanie o przyszłość projektu po rekonstrukcji rządu minister Emilewicz podkreśliła:

Jeśli chodzi o małą działalność gospodarczą, to mamy projekt poselski, który został złożony w Sejmie, pod którym  jako pierwszy podpisał się pan premier Jarosław Kaczyński. W ministerstwie  przyjrzeliśmy się temu projektowi, rozmawialiśmy również z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, bo – jak się państwo domyślają –  na tym styku dyskusja musi być bardzo płynna, skoro to ZUS będzie realnie wdrażał projekt małej działalności gospodarczej. W tej chwili dopracowaliśmy go i jest zgoda polityczna na to, aby trafił jak najszybciej pod obrady rządu. Mam nadzieję, że to będzie jeden z pierwszych projektów, który zostanie zrealizowany jako ukłon w stronę małych przedsiębiorców.

Minister przedsiębiorczość zdementowała informację, że ustawa będzie wprowadzała wyłączenia dla osób, które będą zakładały nowe podmioty gospodarcze. Oświadczyła, że z nowego rozwiązania będą mogli skorzystać  ci, którzy prowadzą już działalność gospodarczą, jak i te osoby, które dopiero mają zamiar otworzyć swoją firmę. Istotą tego projektu jest, że bez względu na to, w którym momencie cyklu życia przedsiębiorstwa jesteśmy, będziemy mogli, jeśli spełnimy ustawowe warunki, wybrać tę formę rozliczenia.

Pełna otwartość na nowe podmioty budziła wątpliwości nie tylko części ekspertów, ale również członów rządu i klubu parlamentarnego PiS. Padały obawy, że po wprowadzeniu ustawy części przedsiębiorców, szukających oszczędności, będzie łatwiej wypchnąć pracowników na samozatrudnienie, a ci ostatni, zakładając własną firmę, będą korzystać z ustawy dla małego przedsiębiorcy i płacić mniejsze składki do ZUS.

Trzeba również pamiętać, że niższa składka to nie tylko kłopot dla budżetu ZUS-u, ale także niższe świadczenie dla emeryta w przyszłości. O ile w przypadku części małych przedsiębiorców, których i tak nie byłoby stać na uiszczanie pełnej zryczałtowanej składki do ZUS (a w tym roku wyniesie  ona ponad 1250 złotych), mały ZUS może być korzystnym mechanizmem. Część przedsiębiorców być może postanowi wyjść z szarej strefy. Dla osób aktualnie zatrudnionych na umowę o pracę chwilowy wzrost pensji może oznaczać radykalnie niższe świadczenie w przyszłości.

Zdaniem rządu, wprowadzenie nowej regulacji może oznaczać uszczerbek dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych rzędu 200 milionów złotych, co przy 40. miliardach deficytu funduszu nie jest znaczącą sumą. Jednocześnie rządowe szacunki nie biorą pod uwagę, że w wyniku regulacji część osób, które do tej pory pozostają w szarej strefie i nie płacą żadnych składek, postanowi zalegalizować swoją firmę. Zdaniem posła PiS Adama Abramowicza, rzeczywiste koszy zaproponowanych rozwiązań mogą być neutralne dla dochodów ZUS-u.

ŁAJ

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook