Adam Borowski: bohaterowie Powstania Warszawskiego uczą nas, że za wolność trzeba umieć oddać życie

Adam Borowski / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

Opozycjonista z okresu PRL mówi o lekcji, jaką współcześnie można wyciągnąć z Powstania Warszawskiego.

Adam Borowski  komentuje spór wokół Powstania Warszawskiego. Wyraża przekonanie, że musiało ono wybuchnąć. Jak wskazuje, z Powstania wynika bardzo konkretna nauka:

Wolność kosztuje, czasem trzeba za nią oddać życie.

Czytaj także:

Antoniuk: paralela między Mariupolem a Warszawą w roku 1944 jest absolutnie uzasadniona

Gość „Kuriera w samo południe” podkreśla, że powstańczy mit był ważną inspiracją dla środowisk sprzeciwiających się reżimowi komunistycznemu w okresie PRL.

Powstańcy byli wzorem postawy obywatelskiej.

Poruszony zostaje również temat wojny na Ukrainie. Jak mówi rozmówca Jaśminy Nowak:

Obrońcy Azowstalu pokazali, że Ukraina żyje i nie jest tworem sztucznym, jak głosi rosyjska propaganda. Ich postawa będzie źródłem siły dla następnych pokoleń.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Program Wschodni: białoruscy migranci polityczni, rosyjski film szkalujący Polskę, pogrzeb ojca Alojzego Kosobudzkiego

W „Programie Wschodnim” Paweł Bobołowicz wraz z zaproszonymi gośćmi rozmawia m.in. o białoruskich migrantach politycznych, filmie Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji, zakłamującego historię.

Goście:

Ola Siamaszko – dziennikarka, szefowa działu informacji redakcji białoruskiej

Dr Tomasz Lachowski – wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego, redaktor naczelny portalu Obserwator międzynarodowy

Taras Czornowił – publicysta, były polityk

Wojciech Jankowski – korespondent Radia WNET na Ukrainie


Prowadzący: Paweł Bobołowicz

Realizator: Eldar Pedorenko


Ola Siamaszko komentuje zatrzymanie białoruskich działaczy opozycyjnych. Sytuacja jest niezwykle skomplikowana, ponieważ jak twierdzi dziennikarka, działacz został zwolniony z aresztu śledczego. Cała sprawa została oparta o Interpol, do którego białoruskie władze złożyły list gończy. W środowisku związanym z białoruską opozycją powstała prośba o usunięcie Białorusi z organizacji międzynarodowych typu Interpol. Sytuacja ta wywołała w środowisku białoruskich migrantów politycznych ogromne zamieszanie.


Doktor Tomasz Lachowski odnosi się do filmu, które opublikowało Ministerstwo Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej. Tematem materiału była agresja sowiecka na Polskę z dnia 17 września 1939 roku. Jak się jednak można było spodziewać nie pada tam żadne określenie, wzmianka o jakiejkolwiek agresji. Mowa jest m.in. o wyzwoleńczym marszu, pochodzie oraz o ratowaniu biednego społeczeństwa, które polskie władze porzuciły. Wszystko jest okraszone stwierdzeniem wspierania przez Polskę polityki nazistowskiej. Natomiast nie absolutnie żadnej informacji na temat paktu Ribbentrop -Mołotow. Doktor wskazuje, że w Rosji od dawna jest zakaz wspominania o jakiejkolwiek agresji Rosji. Utrwalana jest za to narracja, w której armia ich wyzwalała ziemie najpierw z jarzma polskiej okupacji a następnie spod nazistowskiego ucisku.


Taras Czornowił o rosyjskiej propagandzie, która swoją polityką nawiązuje poniekąd do polityki stalinowskiej. Ekspert mówi, że niestety wszystkie wiadomości jakie pochodzą od władzy rosyjskie, muszą traktować automatycznie jako propagandę. Gość podkreśla, że tereny, które swego czasu były w granicach Królestwa Polskiego, stanowią nadal obiekt zainteresowań rosyjskiej władzy.

Publicysta odnosi się również do śmierci swojego ojca – Wiaczesława Czornowiła, na temat którego krążyły opinie, że był to człowiek, mogący odmienić los Ukrainy. W niewyjaśnionych okoliczność zginął w wypadku samochodowym. Tak przynajmniej twierdzi oficjalna relacja. Aczkolwiek na ten moment posiadamy już wiedzę, aby potwierdzić, że. mnie był to żaden wypadek a zwyczajnie zaplanowane zabójstwo. Václav Havel, który swego czasu był prezydentem Czech, powiedział, że spośród całego środowiska antykomunistycznych kandydatów do władzy, to Wiaczesław Czornowił był najbardziej gotowy do sprawowania władzy w swoim kraju a jako jedyny z ich towarzystwa nie został wybrany.


Wojciech Jankowski o pogrzebie ojca Alojzego Kosobudzkiego, który został pochowany w krypcie Kościoła pw. św. Mikołaja w Kamieńcu Podolskim. Duchowny zmarł w 52 roku życia oraz w 32 roku posługi kapłańskiej. Ojciec należał do zakonu Paulinów i był związany z Kamieńcem Podolskim, w którym przez długi czas był przeorem zakonu Paulinów w tym miejscu. Ojciec Alojzy został odznaczony przez obecnego na pogrzebie ministra Dworczyka Krzyżem Komandorskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej. Order został przyznany pośmiertnie kapłanowi przez prezydenta Andrzeja Dudę.

K.J.

Łączniczka „Ewa 319”. Wspomnienie o Ewie Jeglińskiej z domu Oksza-Orzechowskiej / „Kurier WNET” 46/2018

O swoim udziale w powstaniu „Ewa 319” mówiła tak: „To był najcudowniejszy okres w moim życiu. Takiego patriotyzmu, takiej jedności, takiego oddania jeden drugiemu nie było już nigdy”.

Wspomnienie o Ewie Jeglińskiej z d. Oksza-Orzechowskiej

Odeszła od nas ostatnia łączniczka kanałowa Powstania Warszawskiego. Miała 99 lat.

Ewa Jeglińska, córka kapitana Wojska Polskiego, bohatera wojen 1918 i 1920 roku, lekarza medycyny Ludwika Orzechowskiego i Marii z Korwin-Sokołowskich, była wychowana w duchu patriotyzmu. Żołnierzem Armii Krajowej została na przełomie 1941 i 1942 roku. Przyjęła pseudonim Ewa 319. Była łączniczką, kolportowała prasę podziemną, nieraz cudem uniknęła aresztowania. Potem było Powstanie Warszawskie, cierpienie, głód, strach, ogromny wysiłek fizyczny i wola walki. Pani Ewa 1 sierpnia o godzinie 16:30 wyruszyła ze swojego domu przy ulicy Rakowieckiej 45 na zbiórkę do szpitala polowego zlokalizowanego przy ul. Madalińskiego. Jako sanitariuszka opatrywała rannych powstańców.

1 sierpnia 1944 roku ulica Rakowiecka, przy której mieszkała Ewa 319, stała się linią frontu. 5 sierpnia pani Ewa uratowała życie kilku jezuitom z klasztoru przy ul. Rakowieckiej 61, do którego wdarł się niemiecki oddział SS i dokonał masakry na znajdujących się tam Polakach.

„Anioł opiekuńczy” – powiedział o niej o. Leon Mońka, uratowany przez nią 5 sierpnia 1944 roku. Ojciec Mońka już po wojnie celebrował uroczystość ślubną pani Ewy i Stanisława Jeglińskiego ps. Baśka.

„Nie tylko uratowała mi życie. Jej odwadze zawdzięczam to, co ma dla mnie wartość najwyższą – mogę o sobie mówić, że jestem powstańcem warszawskim”. To słowa Stanisława Kral-Leszczyńskiego ps. Henryk. W pierwszych dniach powstania sanitariuszka Ewa z pomocą czterech chłopców przetransportowała rannego „Henryka” z domu przy Narbutta do lazaretu przy ul. Madalińskiego.

8 sierpnia – kolejna akcja. Tym razem Ewa 319, mając do pomocy Polę i 13-letniego Jasia, przeprowadziła 100 zakładników z ul. Madalińskiego do wielu prywatnych mieszkań zlokalizowanych na „polskim Mokotowie”. Akcja zakończyła się sukcesem.

Jej syn, Piotr Jegliński, jak relikwię przechowuje kalendarzyk z powstania, który wypełniała ołówkiem.

12 sierpnia Ewa 319 zapisała w kalendarzyku: „Niemcy palą Rakowiecką. Spalili mój dom”.

15 sierpnia: „Zostaję łączniczką Komendy”. Ewa 319 została łączniczką nowego dowódcy dzielnicy Mokotów, podpułkownika Józefa Rokickiego ps. Karol, i już następnego dnia ruszyła na akcję. W powstańczym kalendarzyku napisała: „Idę do Lasów Kabackich i Chojnowskich”. Szli wraz z „Karolem” ubrani po cywilnemu i bez broni, przedzierali się przez pierścień niemieckiej armii, by przyłączyć oddziały partyzanckie do walczącego Mokotowa. Dotarli na miejsce, ale na próżno. Partyzantów już w tych lasach nie było. Droga powrotna była równie niebezpieczna.

Notatka z 31 sierpnia: „Idę do Śródmieścia. Kanał”. Właśnie zginęła łączniczka kanałowa i Ewa 319 ją zastąpiła. Zgłosiła się na ochotnika i została łączniczką na drodze specjalnej. Aż do 24 września przenosiła kanałami najważniejszą korespondencję między dowódcą powstania a dowódcą Mokotowa. Każde przejście to kilkanaście godzin spędzonych w kanałach: ciemnych, zimnych, pełnych ścieków i przeraźliwego fetoru.

15 września: „Park Dreszera. Nalot. Mało nie zginęłam”.

21 września: „Droga do Śródmieścia. Powrót 36 godzin”.

W ostatnich dniach powstania Ewa 319 została ranna w głowę. Po kapitulacji opiekowała się rannymi w punkcie sanitarnym na Wyścigach. Potem uciekła w okolice Mszczonowa.

O swoim udziale w powstaniu mówiła tak: „To był najcudowniejszy okres w moim życiu. Takiego patriotyzmu, takiej jedności, takiego oddania jeden drugiemu nie było już nigdy”.

Po „wyzwoleniu” nie ujawniła się, działała w organizacji Wolność i Niepodległość. Była zagrożona aresztowaniem przez MBP, ukrywała się w klasztorze na Podhalu.

W połowie lat 70. jej dom stanowił ośrodek dystrybucji wydawnictw emigracyjnych przysyłanych z Zachodu przez syna Piotra. Wraz z córką Magdaleną przekazała w ręce rodzącej się w Polsce opozycji przemycone z Francji pierwsze powielacze i sprzęt poligraficzny. Za tę działalność poddawana była dziesiątkom rewizji i przesłuchań. W roku 1986 funkcjonariusze SB zorganizowali wypadek samochodowy, w którym została ciężko poszkodowana. Cały czas swoją działalność traktowała jako służbę Polsce.

31 sierpnia 2017 roku, w przeddzień 73 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, pani Ewa Jeglińska otrzymała z rąk prezydenta Andrzeja Dudy Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej.

Nie będzie już świętowała z nami kolejnej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, ale pamiętać o Niej będziemy zawsze.

Składamy wyrazy współczucia rodzinie pani Ewy.

Zespół Wydawnictwa Editions Spotkania

Wspomnienie o Ewie Jeglińskiej z d. Oksza-Orzechowskiej znajduje się na s. 20 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 46/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Wspomnienie o Ewie Jeglińskiej z d. Oksza-Orzechowskiej na s. 20 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 46/2018, wnet.webbook.pl