Leszek Cichoński z orkiestrą symfoniczną w hołdzie Hendrixowi – Wrocław zaprasza na koncert online – dziś 28 listopada!

Z okazji urodzin Jimiego Hendrixa Leszek Cichoński, pomysłodawca Gitarowego Rekordu Guinnessa, szykuje jesienny hołd dla artysty.

28 listopada we wrocławskim Imparcie odbędzie się koncert z największymi przebojami największego gitarzysty wszechczasów. Na scenie pojawią się obok Leszka Cichońskiego m.in. Łukasz Łyczkowski- finalista The Voice of Poland, Marek Bałata, Damian Szewczyk a także kilkudziesięcioosobowa Orkiestra Filharmonii Sudeckiej pod batutą Jerzego Koska. Koncert został przeniesiony do sieci i transmitowany będzie m.in. na oficjalnym fanpage’u Miasta Wrocław.

Występ będzie okazją, by usłyszeć na żywo materiał z wydanego w tym roku nowego krążka Cichońskiego. „Thanks Jimi Symphonic” to pierwszy na świecie symfoniczny program z muzyką Jimiego Hendrixa, który został wydany na płycie.

Tutaj Leszek Cichoński odpowiada na pytanie, czy łatwo było muzykę wielkiego Hendrixa przełożyć na symfoniczną opowieść:

 

Leszek Cichoński / Fot. Wikimedia Commons

 

Premiera albumu Leszka Cichońskiego zbiegła się z 50. rocznicą śmierci legendarnego artysty. Tytułowym utworem jest kompozycja pt. „Thanks Jimi” – hymn Gitarowego Rekordu Guinnessa.

Angielski tekst do tego nagrania napisał amerykański gitarzysta Greg Koch razem z Malfordem Milliganem (wokalistą Storyville), który wziął udział w nagraniu płyty. Okładkę zaprojektował ceniony artysta Andrzej Pągowski.

Na krążku znajdują się takie hity jak „Foxy Lady”, „Purple Haze”,”Hey Joe” w wersji bolero czy „Little Wing”.

Wrocław w symfonicznym hołdzie dla Hendrixa – transmisja live – Leszek Cichoński zaprasza słuchaczy Radia WNET na ten niezwykły koncert w czasie zarazy:

 

Już dzisiaj, 28 listopada o godz. 19:00 (a więc dzień po urodzinach Jimiego Hendrixa), będzie można usłyszeć jego największe przeboje. Na scenie zobaczymy Leszka Cichońskiego i przyjaciół zobaczymy i usłyszmy także kilkudziesięcioosobową Orkiestrę Filharmonii Sudeckiej pod batutą Jerzego Koska.

– Jimi odszedł od nas 50 lat temu. W ciągu zaledwie trzech lat stworzył muzykę, która zmieniła świat. Jest mu za co dziękować. To właśnie Hendrix zainspirował mnie do stworzenia największego dziś święta gitarowego na świecie – dzięki Jimiemu od 18 lat tysiące gitarzystów spotyka się we Wrocławiu, cieszymy się razem muzyką, a co najważniejsze – przeżywamy ją razem, przekazując sobie nowy gest pozdrowienia – znak Uni-Vibe – jednoczącą moc muzyki – mówi Leszek Cichoński.

We wrześniu tego roku swoją premierę miał również wyjątkowy klip promujący gitarowy Wrocław utworem „Thanks Jimi”. Za reżyserię teledysku i zdjęcia odpowiada Jarosław Żamojda, jeden z najlepszych operatorów w kraju (m.in. „Ojciec Mateusz”, „W rytmie serca”, „Naznaczony”, „Magda M”), a także ceniony reżyser (m.in. „Młode wilki”, „RH+”, „Skorumpowani”).

Teledysk rozpoczyna się symbolicznie – w pustej sali Narodowego Forum Muzyki – słowami: „Muzyka jest uniwersalnym językiem, który od zawsze łączy ludzi” – to prawda i moc, która manifestuje się co roku podczas Rekordu. Poczujemy ją także 28 listopada – mówi Leszek Cichoński.

Transmisja koncertu ku pamięci Jimiego Hendrixa prowadzona będzie przez oficjalny fanpage Miasta Wrocław (www.facebook.com/wroclaw.wroclove), stronę Visit Wroclaw (www.facebook.com/visitwro), a także przez fanpage Leszka Cichońskiego (www.facebook.com/GuitarWorkshop) .

 

Jestem normalnym chłopakiem z Sulęcina. Z wokalistą zespołu 5 Rano Łukaszem Łyczkowskim rozmawia Sławek Orwat

Mówimy tu o dobrze zorganizowanej grupie trzymającej władzę, która w sposób wolny od jakiejkolwiek kontroli bez poczucia winy konsekwentnie blokuje utalentowanym artystom dostęp do dużych mediów.

 Blisko 15 ostatnich lat spędziłem w Anglii…

…czyli tyle samo, ile istnieje zespół 5 Rano, wraz z którym w piosence „To jest mój Rock & Roll” ubolewam, że tacy ludzie jak ty musieli tam wyjeżdżać. Byli nawet tacy, którzy zarzucili mi wtedy tekstowy populizm, a ja nieustająco zapraszam ich na moją ziemię lubuską, aby naocznie przekonali się, jaka naprawdę jest rzeczywistość, o której ten tekst traktuje.

 Z jakiego miasta pochodzisz?

Z Sulęcina w województwie lubuskim.

I cały czas tam mieszkasz?

Tak.

 Kiedy po raz pierwszy zorientowałeś się, że posiadasz talent?

Zawsze uważałem, że mam więcej serca niż talentu i nie jest to wcale fałszywa kurtuazja. Wszystko po prostu wzięło się stąd, że zawsze było mi lżej na sercu, jak sobie pokrzyczałem.

 Ile miałeś lat, kiedy po raz pierwszy wyszedłeś na scenę?

19, choć tak naprawdę z pierwszego koncertu ze strachu uciekłem. Po raz pierwszy odważyłem się nie zwiać ze sceny dopiero rok później. Moi koledzy i koleżanki z klasy maturalnej byli w totalnym szoku, ponieważ poza moją mamą nikt tak naprawdę nie miał bladego pojęcia, że śpiewam.

Miałeś już wówczas własne teksty?

Geneza moich pierwszych tekstów wywodzi się jeszcze z mojego rozkochania w muzyce hip-hopowej. Można powiedzieć, że mam w sobie coś w rodzaju rozdwojenia jaźni czy konfliktu interesów. Urodziłem się w takim czasie, że kiedy dorosłem, Jarocina nie było, przez co nie miałem w swoim życiu okresu punk rocka, a przecież jakoś trzeba było się buntować. Jedyną formą buntu, jaka wtedy była u nas dostępna był hip-hop, który dumnie stawiał czoła otaczającej nas rzeczywistości. Należę do pokolenia, które przeżyło wybuch hip-hopu i stąd, kiedy mówimy, że w wieku 19 lat po raz pierwszy znalazłem się na scenie, to było to rapowanie, a nie śpiew w tej postaci, z jakiej dzis mnie znasz. Jednocześnie gdzieś tam przecież była też Nirvana, w MTV leciało „Enter Sandman” i wszystko to zaczęło we mnie wchodzić niejako podskórnie i oto masz dziś naprzeciw siebie długowłosego Łyczka rockandrollowca.

 Twoja wzmożona popularność datuje się od momentu, kiedy zdecydowałeś się na udział w pewnym programie telewizyjnym. Co to było i jaki wynik wtedy osiągnąłeś?

Voice of Poland – drugie miejsce.

Ile miałeś wówczas lat?

Byłem starym 32-letnim koniem.

Jak sądzisz, czy byłbyś dziś w tym samym miejscu bez udziału w tym programie?

– Niestety, w naszym kraju jest tak, że obecnie jest to w zasadzie jedyna możliwość skupienia na sobie uwagi ludzi i nie będę ukrywał, że w obliczu tej rzeczywistości był to z mojej strony akt desperacji. Nie, na pewno nie byłbym dzis w tym samym miejscu bez tego programu.

 Co muzycznie robiłeś pomiędzy 20, a 32 rokiem życia?

– Wpadłem na pomysł, że będę rockowcem i będę miał zespół. W tym roku mija 15 lat od momentu, kiedy to na pięknej ziemi lubuskiej stworzyliśmy uroczy, familijny skład zwany 5 Rano. Nie pytaj mnie o genezę tej nazwy, ponieważ winien jej jest nasz gitarzysta.

Czyżbyście o tej porze rozeszli się z imprezy?

(dłuższa konsternacja plus śmiech towarzyszącej Łyczkowi ekipie) Skubany trafił… Długo szukaliśmy nazwy, a że była to wyjątkowo upojna noc, więc w pewnej chwili stwierdziłem – słuchajcie jest 5 rano i ja mam to wszystko już gdzieś. Idę spać.

 Przyznaj się lepiej, że specjalnie czekaliście od czwartej do piątej, bo „Czarny blues o czwartej nad ranem” już był (śmiech).

I właśnie wtedy gitarzysta głosem nie znoszący sprzeciwu powiedział – i dokładnie tak będziemy się nazywać. To znaczy jak – spytałem. A on, że 5 Rano. Ty chyba głupi jesteś – wypaliłem. Po krótkim śnie rozjechaliśmy się do domów, a za dwa tygodnie zobaczyłem plakaty z napisem… 5 Rano. A teraz ze względu na pragmatyzm sytuacji po”voice”owej nazywamy się jeszcze bardziej beznadziejnie – Łukasz Łyczkowski i 5 Rano.

 Podsumujmy. Byłeś sobie początkującym raperem i nagle strzeliło ci do głowy, że będziesz rockandrollowcem?

Tak i ten stan chorobowy trwa do dziś. A dziś jesteśmy w miejscu, które na pewno dużo mi w życiu dało oraz blisko osoby, która wywindowała mnie w trochę inne rejony muzyczne, a mianowicie blisko Leszka Cichońskiego, który jest na tyle szalonym człowiekiem, że w 2011 roku podczas Lubuskich Derbów Muzycznych, na których wraz z zespołem 5 Rano startowałem w konkursie, dostrzegł mnie i wpadł na szalony pomysł, że będzie wraz ze mną nagrywał płytę, a ja na tej płycie będę jego wokalistą. No i zaczęło się… Olsztyńskie Noce Bluesowe, Przystanek Woodstock itd…

 Czyli śmiało można powiedzieć, że Leszek Cichoński jest dla ciebie takim muzycznym „ojcem”...

Tak, Leszek jest moim muzycznym tatą i zresztą często tak do niego mówię, bo to dzięki niemu miałem zaszczyt obcowania z tak wybitnymi muzykami jak Wojciech Karolak, Jorgos Skolias, Tomek Grabowy i wielu innych.

 Ile masz na swoim koncie wydawnictw płytowych?

Popełniłem kilka płyt zarówno z 5 Rano jak i z zespołem Sold My Soul (demo i pierwsza płyta), z którym nasze drogi rozeszły się w roku 2015. Smok jest tak intensywną osobą, że – owszem – na początku były między nami iskry, ale tak naprawdę poległem ze względu na odległość geograficzną. Dystans Opole – Województwo Lubuskie z czasem zaczął być już dla mnie katorgą i nastąpiło z mojej strony zmęczenie materiału. Odszedłem w związku z moimi problemami ze zdrowiem (wtedy była to akurat operacja kolana), ale poza tym nie wytrzymałem już dłużej tego rozchwiania – tu oficjalna żona, czyli 5 Rano, a tam kochanka, czyli Sold My Soul i w końcu uznałem, że nie mogę na dłuższą metę tak żyć.

Kiedy ukaże się twoja kolejna płyta?

Celujemy w rok 2020 rok, bo w związku z tym, że w tym roku obchodzimy 15-lecie istnienia, to na koncertach chcemy jeszcze pograć to wszystko, co na ten czas się składa.

 Tak naprawdę to poznaliśmy się na Facebooku podczas jednej z gorących dyskusji na temat obecnej formuły festiwalu, który kiedyś nosił nazwę Przystanek Woodstock i który przez długie lata był dla mnie wydarzeniem, przed którym do dziś zdejmuję czapkę i kłaniam się nisko. W tej dyskusji ośmieliłem się jednak wyrazić dość krytyczną i zarazem nieco odmienną od hurra zachwytu sporej części rozmówców opinię. I nagle nie wiadomo skąd na forum pojawił się niejaki Łukasz Łyczkowski, który postanowił murem stanąć za mną i wyraził o tym wydarzeniu bardzo podobne do mojego zdanie, dzięki czemu hejt, jaki właśnie wszystkimi sieciowymi rynsztokami wylewał się na moją głowę, w jednej chwili zdecydowanie zelżał. I w tym momencie zrodziło się we mnie pytanie – kim jest Łukasz Łyczkowski?

Jestem starym ,,woodstokowiczem” od ostatniego festiwalu w Żarach w 2003 roku. Niestety latami obserwowałem jego przepoczwarzenie w wielki festiwal, który zatracił swój klimat i w jakiś sposób i ideały tego ,,prawdziwego” Woodstocku z 1969 roku. Wiem, że wszystko się zmienia, młodzi inaczej patrzą na to wszystko. Niestety ja z moimi poglądami, szukający hippisowskiej muzyki i tego typu klimatów nie odnajduję już tego w tym festiwalu. Fasadowe emanowanie pacyfką mnie nie interesuje i wymagam czegoś więcej. Szukam i marzę by w Polsce powstały festiwale wolne od dążenia do zysku, sponsorów bez jakiejkolwiek indoktrynacji. Rock’n’Roll musi, naprawdę musi być od tego wszystkiego czysty. Wiem, że się narażam z takim myśleniem i wiele tracę, ale muszę żyć w zgodzie z sobą.

 Najsmutniejsze w takich dyskusjach jest to, że jeśli ktoś ośmieli się o obecnej formie tej imprezy wyrazić jakąkolwiek negatywną opinię, to natychmiast oblewany jest nie popartym jakimikolwiek argumentami hejtem. I dlatego ogromnie sobie cenię, że nie pojawiłeś się w mojej świadomości jako Łukasz Łyczkowski – finalista Voice of Poland, tylko że zmaterializowałeś się akurat w takim miejscu, w którym opinia takich ludzi jak ty jest niezbędna i pożądana.

-Bo ja nie jestem Łukaszem Łyczkowskim z Voice of Poland. Ja jestem normalnym chłopakiem z Sulęcina.

Z kilku innych dyskusji, w jakich obaj braliśmy udział, wyczuwam, że posiadasz też bardzo zbliżone do moich poglądy na temat polskiego rynku muzycznego.

Ja nawet nie nazwałbym tego zjawiska rynkiem. Mówimy tu o dobrze zorganizowanej grupie trzymającej władzę, która w sposób wolny od jakiejkolwiek kontroli spokojnie się rozrasta i bez poczucia winy konsekwentnie blokuje utalentowanym artystom dostęp do dużych mediów i tym samym bezkarnie hamuje ich rozwój. Są to kliki, które wzajemnie się adorują i są to radia, które muszą być opłacane, aby czyjaś sztuka została na ich falach wyeksponowana. Wiesz… kiedy słyszę, że młodzi ludzie mają rzekomo w tych czasach łatwiej, to chce mi się parsknąć śmiechem, ponieważ – i jest to mój największy smutek – nawet w czasach komuny można było o wiele łatwiej dotrzeć do mediów masowych niż ma to miejsce dziś. Poza tym obecnie odpada też selekcja naturalna. Każdy może dziś sobie nagrać płytę, co z drugiej strony jest pozytywem, ale w takim razie nasuwa się pytanie – dlaczego na piedestale jest muzyczny chłam? Ostatnio chciałem nawiązać kontakt werbalny z moją 15-toletnią chrześnicą i zatopić się w tym, czego ona słucha i… jestem przerażony. Należę do pokolenia, któremu w młodości nieobcy był walczący hip-hop, który miał jakiś wyraźnie słyszalny przekaz, natomiast to, co słyszę w muzyce popularnej obecnie, najzwyczajniej mnie przeraża.

Niedawno od kogoś usłyszałem, że ponoć tylko dwóch wokalistów w Polsce posiada tak silne fan cluby, że jeśli tylko zechcą, to są w stanie spowodować wielomiesięczną dominację swojego idola na jakiejkolwiek liście przebojów. Wiesz o jakie fan-cluby chodzi? Michała Szpaka i Łukasza Łyczkowskiego.

Tak, mój fan-club to są terroryści! Raz, że serwer ci rąbnie, dwa, że będziesz miał nękanie, spamowanie i groźby karalne… (śmiech)

 Jak udało ci się zorganizować tak sprawnie działającą grupę przestępczą? (śmiech)

Musisz kiedyś poznać moją mamę i mojego tatę. Wtedy zrozumiesz z czego wynika Łyczek, a Łyczek po różnych przykrych doświadczeniach jako fan stojący przed swoim Panem Muzykiem, do którego wzdychał i miał jego wszystkie płyty i… przez którego został zlekceważony, gdyż nie nastąpił tzw. shake-hand. Jeśli ten brak jakiejkolwiek uwagi i szacunku Pana Muzyka w stosunku do fana, czyli do mnie zdarzył mu się kilkukrotnie, to ja pomyślałem sobie, że jeśli będę kiedyś miał zespół, to nigdy z mojej strony nie może zdarzyć się podobna sytuacja. Od 15 lat nawet wtedy, kiedy jestem totalnie zmęczony, albo chory, zawsze staram się znaleźć choćby sekundę, aby z moim fanem zamienić przynajmniej kilka słów i nie jest to nigdy sekunda kurtuazyjna. Staram się wtedy chociaż przez chwilę takiej osobie popatrzeć w oczy i podziękować za to, że przejechała aż tyle kilometrów, aby zobaczyć mnie na scenie. Ja dystans z moim fanem skracam do minimum…

 Siła rażenia twojego fan-clubu jak i to, co zauważyłem tuż po twoim występie pozwala mi mieć przekonanie, że z każdym dniem na tych schodach popularności znajdujesz się coraz wyżej.

– Chcę, żebyś wiedział, że ja naprawdę tego nie odczuwam i proszę, abyś nie wziął mnie teraz za jakiegoś zgrywusa, który robi wielkie oczy. Mój status popularności jest obecnie taki, że stoję sobie na jednym z pierwszych stopni tych schodów do nieba. Nie uczestniczę w Męskim Graniu, nie puszcza mnie żadne duże radio, nie chce mnie żadna czołowa wytwórnia, a koncerty załatwiam sobie sam, bo żadna agencja się mną nie zainteresowała.

 Czym zajmujesz się zawodowo?

Jestem instruktorem terapii zajęciowej w Domu Pomocy Społecznej w Tursku.

 Chciałbyś żyć tylko z muzyki?

Obecnie na koncertach zarabiam mniej, niż muzyk na weselu. Jeśli traktowałbym muzykę jako sferę ekonomiczną, czyli czysto zarobkowo, to na pewno by mnie to deprymowało, ale w związku z tym, że muzyka jest dla mnie najpiękniejszą formą sztuki, czyli najpiękniejszą formą wyrażania siebie, to cała ta sytuacja nie wpływa aż tak negatywnie na moje samopoczucie. Kiedy 15 lat temu powstawał zespół 5 Rano, już wtedy założyłem sobie, że tu u nas na tym padole łez prawdopodobnie nigdy nie będę mógł żyć z muzyki, dzięki czemu dziś szok jest mniejszy i smutek też.

Z jednej strony doskonale dostrzegasz to całe zło. Z drugiej strony nie zamierzasz wyjeżdżać za granicę, co notabene bardzo mi się podoba, bo świadczy o twoim przywiązaniu do rodziny i ojczyzny. Rodzi się więc pytanie – jak znaleźć ten złoty środek, czyli w jaki sposób pokonać tę niemoc, która niczym złośliwy nowotwór od lat toczy umysły ludzi, którzy zamiast powiedzieć „stop!”, w imię sławy i prostego rachunku ekonomicznego godzą się na artystyczną prostytucję, twórczą bylejakość i na bezkrytyczne podporządkowanie choremu systemowi. 

Od jakiegoś czasu próbuję bić się z tym systemem, szukać jego słabych punktów i o tym wszystkim śpiewać. Jednocześnie mam świadomość, że walczę z czymś, w czym sam w dużym stopniu tkwię. Niejeden raz zadawałem sobie pytanie – dlaczego tyle lat walczę z tą hydrą i nadal jeszcze w tym jestem. Z jednej strony ten system osacza człowieka po to, by poprzez różne kredyty bankowe i inne uzależnienia trzymać go na uwięzi. Z drugiej strony tak bardzo kocham moich bliskich, że nie zamierzam ani na chwilę spuścić ich z oczu i dlatego też nigdy nie przeniosłem się do dużego miasta jak Wrocław, Warszawa czy Gdańsk, choć wielokrotnie miałem taką możliwość.

 Jakie jest największe marzenie Łukasza Łyczkowskiego?

Budzić się rano i nie iść do pracy niezwiązanej z muzyką, aby móc całkowicie poświecić się komponowaniu i pisaniu tekstów.

 Czego najbardziej ci życzyć?

Zdrowia i tego, aby moja muzyka była zawsze szczera.

1 maja 2020 próbujemy po raz pierwszy w historii ustanowić Gitarowy Rekord Świata ONLINE. LeszeK Cichoński w Radiu WNET

Tym razem bijemy Gitarowy Rekord Świata, a za rok 1 maja 2021 roku będziemy potrzebować minimum 7 423 gitar (plus jednej) i Ciebie! Bądźmy ze sobą w internecie, online. Razem możemy absolutnie wiele!

Uwaga gitarzyści! 1 maja 2020 próbujemy po raz pierwszy w historii ustanowić Gitarowy Rekord Świata ONLINE. Oto informacje jak włączyć się do Największej Gitarowej Orkiestry Świata. Tutaj prośba, abyście przekazali informację o tym znajomym gitarzystom i tym fanom Jimi Hendrixa, którzy jeszcze o tym nie wiedzą.

Tutaj wysłuchacie rozmowy z Leszkiem Cichońskim:

Instrukcje jak dołączyć do największej Gitarowej Orkiestry Świata i co zagrać, znajdziecie słuchaczki i słuczacze Radia WMET na stronie www.heyjoe.pl , w zakładce „Zagraj z nami”.

 

Już jutro, 1 maja 2020 możemy pobić w sieci Gitarowy Rekord Świata! – zachęca mistrz gitary Leszek Cichoński.

1 maja 2020 spróbujemy po raz pierwszy w historii ustanowić Gitarowy Rekord Świata ONLINE
Wy też możecie włączyć się do Największej Gitarowej Orkiestry Świata i dajcie znać znajomym gitarzystom.

Czy jest w Polsce szanujący się fan muzyki , który nie zna Leszka Cichońskiego? Czy ktoś jakimś dziwnym trafem nie słyszał o jego gitarowych warsztatach, albo nie widział i nie słyszał ich w mediach? Leszek Cichoński to nie tylko wirtuoz gitary, który nad życie uwielbia Jimi Hendrixa i grywał z Johnem Tuckerem, Stanem Skibby’m, czy Carlosem Johnsonem! 

Leszek Cichoński to nie tylko muzyczny pedagog i nauczyciel miłości do gitary pokoleń już Polek i Polaków. To także twórca i duch sprawczy jednego największego muzycznego święta jakim jest wrocławski Gitarowy Rekord Guinnessa.

Tomasz Wybranowski

 

                                         REKORD W CZASIE ZARAZY A.D. 2020

Czy możliwe jest pobicie rekordu świata? I to będąc na łączach internetowych online? Leszek Cichoński zapewnia, że tak!

Tym razem bijemy Gitarowy Rekord Świata, a za rok 1 maja 2021 roku będziemy potrzebować minimum 7 423 gitar (plus jednej) i Ciebie! Bądźmy ze sobą w internecie! Ale teraz jest możliwe, aby tych gitar było więcej! Razem możemy ustanowić Gitarowy Rekord Świata! Zapraszam Was gorąco, – mówi Leszek Cichoński.

 

Uwaga gitarzyści! 1 maja 2020 spróbujemy po raz pierwszy w historii ustanowić Gitarowy Rekord Świata ONLINE. Oto informacje jak włączyć się do Największej Gitarowej Orkiestry Świata. Przy tej okazji prośba, abyście przekazali informację o tym znajomym gitarzystom i tym fanom Jimi Hendrixa, którzy jeszcze o tym nie wiedzą.

Jutro (1 maja 2020) od godz. 12.00 na stronie www.heyjoe.pl rozpocznie się transmisja internetowa wydarzenia.

 

Leszek Cichoński – legenda i nie mniej legendarny Steve Vai i w głębi Sebastian Riedel podczas jednego z majowych Gitarowych Rekordów Guinnesa we Wrocławiu. Fot. archiwum własne Leszka Cichońskiego.

Włączcie ją i grajcie razem z nami! Do Rekordu liczą się wszystkie rodzaje gitar (akustyczne, klasyczne, elektryczne, basowe), a także inne instrumenty strunowe, jak ukulele, mandoliny, banjo i bałałajki. Do wspólnego grania zapraszamy również wszelkie inne instrumenty. Niech 1 maja stanie się prawdziwym świętem muzyki. – zachęca uśmiechnięty Leszek Cichoński.

Instrukcje jak dołączyć do największej Giatrowej Orkiestry Świata i co zagrać, znajdziecie słuchaczki i słuczacze Radia WMET na stronie www.heyjoe.pl , w zakładce „Zagraj z nami”.

Teraz spotkajmy się w sieci, a za rok we Wrocławiu!

W tym roku niepowtarzalna i Największa Gitarowa Orkiestra na Ziemi chce zagrać wspólnie aż dziesięć utworów. Warto poćwiczyć w domu, zwłaszcza, że mamy jeszcze kilka godzin, aby to uczynić.
Instrukcje jak grać, znajdą Państwo na stronie www.heyjoe.pl w zakładce „Zagraj z nami”.

1 maja spotkajmy się w sieci, a za rok – we Wrocławiu! – dopowiada Leszek Cichoński. – Rekordziści! Mamy szansę stworzyć w tym roku zupełnie nową jakość! Jutro, 1 maja zagrajmy razem „Hey Joe” w domach, na balkonach, w ogrodach! Niech nas połączy UniVibe – jednocząca moc muzyki! – zaprasza Leszek Cichoński, szef gitarowej orkiestry.

Powstała także grupa otwarta dla wszystkich, którzy chcą się przyłączyć do wydarzenia, jakim będzie „Gitarowy Rekord Świata ONLINE”! (oto link: https://www.facebook.com/events/333404514149711/ ).

To WASZA grupa! Tu możecie umieszczać swoje zdjęcia i filmiki jak się przygotowujecie do grania. To jest też świetne miejsce do publikowania Waszych historii – zdjęć i filmów z wcześniejszych Gitarowych Rekordów. Ta grupa to Forum byłych i przyszłych Rekordzistów GRG, a także fanów gitary i dobrej muzyki. – mówi Leszek Cichoński.

Oto hasztagi wydarzenia: #gitarowyrekordonline  #gramywdomachinabalkonach #leszekcichoński #univibesign . 

 

                                                          HISTORIA WYDARZENIA

Pierwsza oficjalna edycja największego w Europie święta gitary odbyła się w 2003 roku. Przed siedemnastu laty Leszek Cichoński wymyślił Wielką Gitarową Orkiestrę, która na płycie wrocławskiego Rynku wykonała słynny szlagier Jimiego Hendrixa „Hey Joe”. W 2003 roku zagrało 588 gitarzystów, co pozwoliło ustanowić nowy rekord Guinnessa. W 202o roku do pobicia rekordu potrzebne są aż 7 424 gitary.

Przypomnę, że Leszek Cichoński nagrał z wokalistą Łukaszem Łyczkowskim i wziętym basistą Tomaszem Grabowym, oraz Łukaszem Sobolakiem i Robertem Jarmuzkiem album „Sobą gram”, z którego nagrania pojawiają się na antenie Radia WNET. Ostatnio częsti niż częściej prezentuję nagrania z projektu Viva Santana! Zwiastunem tego była nagranie „Podaruj mi trochę słońca” z repertuaru Bemibek. A dzisiaj (30 kwietnia 2020) miała miejsce premiera kolejnego klipu projektu 100% LIVE – Cichoński-Torres Band – VIVA SANTANA!  „Asfaltowe łąki”, wielki przebój z repertuaru grupy ABC z lat 70. XX wieku. Całość koncertu ma się ukazać jesienią 2020 roku.

Sklad zespołu: Leszek Cichoński (gitara i wokal), Jose Torres (perkusjonalia i wokal), Damian Szewczyk (wokal), Tomasz Grabowy (bas), Robert Jarmużek (klawisze) i Łukasz Sobolak (perkusja). 

Leszek Cichoński mistrz sześciu strun, twórca Gitarowego Rekordu Guinnessa gościem Tomasza Wybranowskiego w Radiu WNET.

Czy jest w Polsce szanujący się fan muzyki , który nie zna Leszka Cichońskiego? Czy ktoś jakimś dziwnym trafem nie słyszał o jego gitarowych warsztatach, albo nie widział i nie słyszał ich w mediach?

 

Wydaje mi się, że takich osób po prostu nie ma! Ale Leszek Cichoński to nie tylko wirtuoz gitary, który nad życie uwielbia Jimi Hendrixa i grywał z Johnem Tuckerem, Stanem Skibby’m, czy Carlosem Johnsonem!

Leszek Cichoński to nie tylko muzyczny pedagog i nauczyciel miłości do gitary pokoleń już Polek i Polaków. To także twórca i duch sprawczy jednego największego muzycznego święta jakim jest wrocławski Gitarowy Rekord Guinnessa. 

Tomasz Wybranowski

 

W Muzycznej Polskiej Tygodniówce oprócz opowieści o renesansie albumu „Sobą gram”, którą Leszek Cichoński nagrał z wokalistą Łukaszem Łyczkowskim i wziętym basistą Tomaszem Grabowym, oraz Łukaszem Sobolakiem i Robertem Jarmuzkiem, padło także słów kilka o projekcie Viva Santana! Zwiastunem tego jest nagranie „Podaruj mi trochę słońca” z repertuaru Bemibek, które pojawia się na antenie Radia WNET.

Przede wszystkim jednak rozmawialiśmy o 18. edycji Gitarowego Rekordu Guinnessa. 1 maja 2020 roku wszystkie gitarowe ścieżki w Polsce i Europie powinny prowadzić do Wrocławia.

        Rekord po raz 18? Potrzebujemy minimum 7 423 gitar (plus jednej) i Ciebie!

Pierwsza oficjalna edycja największego w Europie święta gitary odbyła się w 2003 roku. Przed siedemnastu laty Leszek Cichoński wymyślił Wielką Gitarową Orkiestrę, która na płycie wrocławskiego Rynku wykonała słynny szlagier Jimiego Hendrixa „Hey Joe”.

W 2003 roku zagrało 588 gitarzystów, co pozwoliło ustanowić nowy rekord Guinnessa. W 202o roku do pobicia rekordu potrzebne są aż 7 424 gitary. Ale , jak mawia Leszek Cichoński, nie ma rzeczy niezmożliwych!

Aby dołączyć do grona „Rekordzistów” trzeba spełnić trzy kryteria. Po pierwsze, wystarczy nauczyć się pięciu podstawowych akordów (C G D A E) by zagrać „Hey Joe” Jimiego. Po drugie, trzeba zgłosić się do dnia 1 maja na wrocławskim Rynku z dowolną gitarą, albo innym instrumentem strunowym (banjo, ukulele, czy mandolina). A po trzecie, wspólnie z resztą największej gitarowej orkiestry odegrać „Hey Joe” i w aurze przyjaźni i szacunku dla innych cieszyć się z tego spotkania! – mówi Leszke Cichoński.

Ten muzyczny i niepowtarzalny klimat co roku przyciąga coraz więcej osób i to bez względu na wiek. Wszelkie informacje znajdziecie państwo na stronie: www.heyjoe.pl

 

Ten znak – gest, który pokazuje i przekazuje wszystkim Leszek Cichoński i Wojciech Cugowski, to dwie litery U i V, czyli Uni VIBE! To symbol, który jednoczy dobrą wibrację muzyki. Fot. archiwum własne Leszka Cichońskiego.

 

                                                                      Gwiazdy podczas 18. edycji

Koneserów muzyki czeka trzydniowy maraton koncertów. W gronie gwiazd Finowie z wiolonczelami – Apocalyptica, legendarny Peter Hook, basista legendarnej formacji Joy Division i New Order, wreszcie mroczny i niezależny Andrew Aldrich z The Sisters of Mercy.

Peter Hook z formacją The Light zaprezentuje materiał z obydwu albumów Joy Division: “Unknown Pleasures” oraz “Closer”. 18 maja 2020 roku mija 40 lat od tragicznej śmierci Iana Kevina Curtisa, wokalisty i autora mrocznych, egzystencjalnych tekstów post punkowej i mroczno nowo falowej grupy Joy Division.

Koncert w Hali Stulecia będzie bez wątpienia jednym z wydarzeń muzycznych roku. Miałem okazję być dwukrotnie na koncertach Petera Hooka i zaręczam, że będzie to wielkie przeżycie dla fanów Joy Division. 

 

Ale to nie koniec muzycznych niespodzianek!  We Wrocławiu pojawi się sam Gerry Leonard, Irlandczyk rozkochany w folku i muzyce rockowej, który towarzyszył w studiu (albumy „Heathen”, „Reality” i wysmakowany „The Next Day”) i na trasach koncertowych Davidowi Bowie.

Irlandczyk z Clontarf przedstawi projekt muzyczny pt. “Bowie Starman” z największymi przebojami zmarłego cztery lata temu Davida Bowiego. 

Grono gwiazd zamyka formacja Epica, gwiazda gotyckiego metalu oraz mozaika najlepszych z najlepszych polskiej sceny muzycznej. Zobaczymy KULT, Nosowską, KULT, Happysad i Illusion i Mrozu.

Bilety i karnety już dostępne w sprzedaży online: https://www.ebilet.pl/muzyka/festiwale/3-majowka/

Tutaj do odsłuchania rozmowa z Leszkiem Cuchońskim:

 

Prof. Adam Wielomski, Grzegorz Jastrzębski, Sławomir Budzik [Chicago] – Poranek WNET w Dniu Konstytucji – 3 maja 2019 r.

Poranka WNET można słuchać od 7:07 do 9:00 (wtorek i piątek) / 10:00 (poniedziałek, środa, czwartek) na: www.wnet.fm, 87.8 FM w Warszawie i 95.2 FM w Krakowie. Dziś do 11:00. Zaprasza T. Wybranowski.

Goście Poranka WNET:

prof. Adam Wielomski – politolog, historyk idei, profesor nauk społecznych;

Sławomir Budzik – Polak mieszkający w USA, dziennikarz Radia WNWI 1080 am;

Alex Sławiński – korespondent Radia WNET z Londynu;

Grzegorz Jastrzębski – lider ogólnopolskiego ruchu #StopACTA2;

Piotr Stawarski – dyrygent, artysta chóru Filharmonii Narodowej;

Leszek Cichoński – polski gitarzysta i wokalista bluesowy, kompozytor i aranżer;

Jan Bogatko – korespondent i publicysta Radia WNET z Niemiec;

Bogdan Feręc – szef portalu polskojęzycznego w Republice Irlandii Polska – IE.com;

Marcin Chlebicki – polski przedsiębiorca w Republice Irlandii, piekarnia „MMM Family Bakery”;

Jakub Grabiasz – ekspert sportowy Studio 37 Radio WNET Irlandia;

Sławomir Cichy – aktor – statysta i kaskader z serialu „Gra o Tron”;

Wojciech Piotr Kwiatek – redaktor „Kuriera kulturalnego Radia WNET”.


Prowadzący: Tomasz Wybranowski

Wydawca: Tomasz Wybranowski

Współwydawca: Jakub Grabiasz

Współpraca redakcyjna: Tomasz Szustek

Wydawca techniczny: Konrad Tomaszewski

Realizacja: Tomasz Wybranowski (Dublin)

Realizator: Paweł Chodyna (Warszawa)

Produkcja: Studio 37 – Radio WNET Dublin


 

Część pierwsza:

J. Matejko. Konstytucja 3 Maja / Fot. domena publiczna, Wikipedia Commons

Pierwszym gościem świątecznego Poranka WNET był Sławomir Budzik, który z perspektywy Chicago opowiadał o obchodach Święta Narodowego Trzeciego Maja w tym największym skupisku Polek i Polaków pod niebem Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. 

W Chicago właśnie, jednym z największych amerykańskich miast, już jutro odbędzie się wielka parada pod tradycyjnym hasłem:  Polish Constitution Day Parade – May 3 Parade Chicago.

Sławomir „Sławek“ Budzik jest radiowiec od zawsze. To uzdolniony producent radiowo-telewizyjny, filmowiec, montażysta i konferansjer. Z wykształcenia politolog a z zamiłowania fotograf, podróżnik i wolontariusz, związany z Rzeszowem i Chicago.

Sławomir Budzik, dziennikarz Radia DEON w Chicago. Fot. arch. prywatne.

Od 1994 r. związany był z katolickim Radiem Via w Rzeszowie. Później jako student współpracował ze studenckim radiem Centrum w Lublinie, Radiem Plus oraz telewizją TVP Polonia.

Od 1999 roku był współpracownikiem leszczyńskiego wydawnictwa AWAPRESS. Publikował również w „Tygodniku Żużlowym“, „Świecie Żużla“ i „Żużlowcu“ a także dzienniku „Super Nowości i gazecie codziennej „Nowiny“.

W latach 2002-10 operator i montażysta programu telewizyjnego „Oblicza Ameryki“ emitowanego w telewizji Polsat 2 International. Od lutego 2006 r. do czerwca 20014 roku prowadził bardzo popularny w Chicago program informacyjno-publicystyczny „Po Pierwszej – Świat, Ludzie, Wydarzenia“ emitowany w stacji WPNA 1490 AM.

Od czerwca 2014 r. Sławomir Budzik zmienił stację radiową z WPNA 1490 na WNWI 1080am.

128. Parada Konstytucji 3 Maja w Chicago odbędzie się w sobotę (4 maja) w centrum Chicago. Tegoroczne hasło parady brzmi: „W jedności siła, a siła to my – Polonia”.

 

Podczas chicagowskiej parady z okazji Dnia Polskiej Konstytucji. Fot. arch. S. Budzik / Radio DEON.

W ten sposób, jak donoszą organizatorzy, „uczcimy pamięć tego historycznego dokumentu – pierwszej demokratycznej konstytucji w Europie i drugiej na świecie, po konstytucji Stanów Zjednoczonych”.

Komitet Parady serdecznie zaprasza i zachęca wszystkie polonijne organizacje, stowarzyszenia, kluby, polskie szkoły, biznesy oraz osoby indywidualne, do udziału w tym patriotycznym wydarzeniu, szczególnie ważnym w życiu Polonii w USA.

W Poranku WNET wyemitowana została specjalna sonda uliczna przeprowadzona w Stanach Zjednoczonych na temat stosunku Polonii i Polaków w USA do święta uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Nasi rodacy mieszkający na amerykańskiej ziemi opowiadali o tym, dlaczego jest to dla nich tak ważny dzień.


Alex Sławiński opowiada o obchodach Święta Narodowego Trzeciego Maja w Londynie. W tym roku pod niebem Anglii będzie mniej parad z okazji tego święta, ale za to więcej spotkań o charakterze historycznym.

Szef londyńskiego studia Radia WNET przedstawił słuchaczom te miejsca, w których Polonia może świętować. Opowiedział także o działaniach polskich instytucji rządowych na Wyspach Brytyjskich w czasie patriotycznych uroczystości.

 

 

Część druga:

ACTA. Fot. Wikimedia Commons (CC BY-SA 3.0 PL)

Grzegorz Jastrzębski o proteście przeciwko dyrektywie ACTA2. W tej sprawie są dwa przepisy budzące szczególne kontrowersyjne i wprowadzone w złej wierze – artykuł 11 i artykuł 13. Dlaczego?

Artykuł 11 zobowiązuje małe portale, blogi, serwisy agregujące treści jak „Wykop” czy „300polityka” do płacenia za linki – udostępnienie części artykułu z odesłaniem na stronę źródłową.

Art. 13 jest niebezpieczny również z powodu przeniesienia odpowiedzialności właściciela portalu za treść opublikowaną przez jego użytkownika. W teorii przepis mógłby dotyczyć jedynie portali rozpowszechniających treści piracki. Jednak łatwo ten przepis przenieść nawet na komentarze, które musiałyby być cenzurowane prewencyjnie – jeszcze przed opublikowaniem danego komentarza.

Gość Poranka WNET Grzegorz Jastrzębski sądzi, że beneficjentami tej dyrektywy nie będą twórcy, a organizacje zarządzające prawami autorskimi czy wielkie wydawnictwa. Twierdzi nawet, że ACTA2 prowadzi do cenzury niewygodnych treści dla rządzących czy wielkich grup interesu.

Ogólnopolski ruch #StopACTA2 zwraca się więc do Komisji Europejskiej z prośbą, aby utworzyć nową dyrektywę, na mocy której obecna dyrektywa zostanie zniesiona: „Mamy rok na to, aby zebrać milion podpisów [wówczas KE musi podejmuje decyzję w sprawie dalszych działań odnośnie Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej – red.]. Jest to jak najbardziej do zrobienia”.


Prof. UKSW Adam Wielomski. Fot. arch. prywatne.

 

Prof. Adam Wielomski wyraża kontrowersyjne zdanie dotyczące uchwalenia konstytucji 3 maja. Jak twierdzi nie była ona pierwszą w Europie, ponieważ wówczas „każdy kraj posiadał ustrój, czyli „konstytucję” w rozumieniu XVIII-wiecznym”.

Ponadto, jak kontynułował prof. Adam Wielomski, w polskiej tradycji  każdą „ustawę uchwaloną przez Sejm i prolongowaną przez króla” nazywano konstytucją. Nowością aktu prawnego z 3 maja 1791 r. jest to, iż opisuje on cały ustrój polityczny.

Jednak patrząc na ów ustawę zasadniczą z tego punktu widzenia, możemy uznać ją za… drugą polską konstytucję. Pierwszą były prawa kardynalne, czyli ustawy przeforsowane w latach 1767–1768 w Warszawie podczas sejmu zwanego repninowskim.

 

 

„Konstytucja 3 maja była zamachem stanu, zamachem parlamentarnym. Wielu posłów pojechało wówczas na Wielkanoc do domu. Opozycji wobec tego w większości w parlamencie nie było. Dowiedzieli się więc o uchwaleniu konstytucji przez przypadek, po czasie. Wobec tego nie była ona uchwalona w sposób prawowity i legalny (…) Poza tym nie był to nowoczesny akt prawny” – mówi prof. Adam Wielomski w rozmowie z Tomaszem Wybranowskim.

Skąd taka postawa krytyczna profesora Wielomskiego? Profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego jest przekonany, że nie należy mitologizować Konstytucji 3 Maja na modłę przekazów historyków XIX-wiecznych, ale przedstawiać ją w sposób realistyczny i w zgodzie z faktami historycznymi, nawet jeżeli są one niepopularne.


Część trzecia:

Leszek Cichoński. Fot. Henryk Kotowski (CC BY-SA 4.0) via Wikimedia Commons

Leszek Cichoński barwnie i z przejęciem opowiadał o tegorocznym wydarzeniu muzycznym „Thanks Jimi Festival”, który odbywa się co roku, 1 maja na Rynku we Wrocławiu.

Wielka Gitarowa Orkiestra w tym czasie i w rekordowej obsadzie muzyków – gitarzystów gra przebój Jimiego Hendrixa, legendarnego amerykańskiego gitarzysty, „Hey Joe”.

W 2012 roku zagrało współnie 7 273 muzyków. Wówczas był to oficjalny Światowy Rekord Guinnesa zatwierdzony przez komisję WGR w Londynie. Wynik został pobity w roku ubiegłym, a 1 maja 2019 r. udało się go jeszcze przebić o dwunastu gitarzystów.

7 423!!! Dokładnie tyle gitar zagrało kultowy przebój „Hey Joe”, ale – po raz pierwszy jak donosi Leszek Cichoński – z polskim tekstem, który jest „bardziej pozytywny w przekazie”

 


Jan Bogatko/ Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

 

Jan Bogatko o obchodach Święta Narodowego Trzeciego Maja za Odrą oraz o najgłośniejszych przekazach medialnych niemieckich mediów. Jednym z nich jest radość dziennikarzy na słowa Annegret Kramp-Karrenbauer. Szefowa CDU poparła budowę rurociągu Nord Stream 2 i wyraziła zrozumienie dla obaw krajów przeciwnych temu przedsięwzięciu.

Nasz korespondent mieszkający w niemieckiej części Zgorzelca, czyli Görlitz, ocenia także szanse na zwycięstwo partii politycznych w wyborach do Parlamentu Europejskiego, które odbędą się pod koniec maja. Ugrupowania głównego nurtu obawiają się dobrego wyniku AfD.

 

Część czwarta:

Piotr Stawarski. Fot. arch. Piotra Stawarskiego.

Piotr Stawarski, dyrygent, artysta chóru Filharmonii Narodowej, opowiadał o swojej muzycznej karierze i dzisiejszym święcie Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski.

Piotr Stawarski jest absolwentem Salezjańskiej Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej w Lutomiersku w klasie organów prof. Agnieszki Wrocławskiej oraz Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych im. Fryderyka Chopina w Warszawie w klasie śpiewu solowego prof. Dariusza Niemirowicza. Studia muzyczne ukończył na kierunku Muzyka Kościelna, w klasie organów prof. Jerzego Dziubińskiego. Studiował również kompozycję u prof. Pawła Łukaszewskiego oraz prof. Stanisława Moryto.

Jako organista występował w roli solisty i akompaniatora na licznych koncertach w kraju i za granicą. Przez kilka lat prowadził chór w Szkole Muzycznej I Stopnia w Konstancinie-Jeziornie.

Na Konkursie Kompozytorskim im. Tadeusza Ochlewskiego jego kompozycja na chór dziecięcy została rekomendowana do wydania w PWM.

W 2013 roku rozpoczął pracę w Filharmonii Narodowej jako artysta chóru. Od 2014 roku jest dyrygentem i współzałożycielem Konstancińskiego Chóru Kameralnego, z którym regularnie koncertuje.


Wojciech Piotr Kwiatek opowiada o filmie pt. „Wywiad z Bogiem” w reżyserii Perry Lang. Jest to dramat produkcji amerykańskiej. Opis ze strony Filmweb.pl:

„Dziennikarz po powrocie z Afganistanu boryka się z PTSD i rozpadem małżeństwa. Powoli zatraca się w wywiadzie z mężczyzną, który twierdzi iż jest Bogiem”.


Kolejny gość Tomasza Wybranowskiego – Marcin Chlebicki prowadzi wraz z dwoma braćmi piekarnię „MMM Family Bakery”, która jest jedną z najpopularniejszych w Irlandii. Firma powstała 13 lat temu.

Marcin Chlebicki, współwłaściciel piekarni MMM Family Bakery w Castlebar, hranstwo Mayo (Irlandia). Fot. arch. MMM Family Bakery

Gość świątecznego Poranka WNET, który jest współwłaścicielem wspomnianej firmy w pięknym irlandzkim miasteczku Castlebar, w hrabstwie Mayo, opowiadał o początkach biznesu, który datuje się na rok 2006.

MMM Family Bakery zatrudnia obecnie ponad sto osób i wypieka ok. 35 tys. bochenków chleba tygodniowo. Wypieki trafiają do sklepów i hurtowni w całej Republice Irlandii i Ulsterze. Jako ciekawostkę można podać fakt, że z okazji tegorocznego Tłustego Czwartku cukiernicy MMM Family Bakery wypiekli ponad 65 tys. pachnących polskich pączków.

Jeden z trzech najsłynniejszych piekarzy w Republice Irlandii mówił w Poranku WNET o tym, dlaczego należy kultywować szkolnictwo zawodowe kolejnym rocznikom młodych Polaków i Europejczyków. Jak twierdzi, starsze pokolenie musi przekazywać wiedzę młodym o sztuce wypieku chleba i produkcji innych wyrobów rzemieślniczych. W przeciwnym razie wszystko wykonywać będą bezduszne maszyny, które nie mają w sobie „ani serca, ani nuty wirtuozerii”:

 

Trzeba to robić, żeby ta sztuka nie zginęła. Teraz młodzież chce pracować przy komputerach lub jako marketingowcy. Myślę, że za dwadzieścia, najdalej trzydzieści lat sztuka rzemieślnicza po prostu umrze. – powiedział Marcin Chlebicki.

Ówczesny premier rządu Republiki Irlandii Enda Kenny i bracia Chlebiccy. Fot. arch. MMM Family Bakery

Pierwszą zasadą biznesu braci Chlewickich – The Breadski Brothers jest dbałość o znakomitą jakość chleba za sprawa pracowitości i ogrom wkładanego serca w wypieki.

Ta jakość przełożyła się na liczbę klientów, która imponuje nawet wyspiarskim potentatom. Jednym z nich nawet był nawał premier Republiki Irlandii, o czym zaświadcza powyższe zdjęcie!


Część piąta:

Sławomir Cichy na planie „Gry o Tron”. Fot. arch. prywatne.

Sławomir Cichy opowiada o swojej karierze filmowej. Obecnie jest statystą i kaskaderem w amerykańskim serialu fantasy „Gra o Tron”. Opowiada o kulisach powstawania tej superprodukcji. Wyjawia, jak powstają wielkie sceny batalistyczne, do których potrzeba jest czasem nawet 100 koni!

Sławomir Cichy z Tomaszem Wybranowskim zaprosił także na licytację podczas której będzie można bić się o unikatowe zdjęcie z planu „Gry o Tron” i kamień, który spoczywał pod stopami aktorów i statystów podczas jednej z pamiętnych bitew zrealizowane w serialu – „Bitwy Bękartów”.

Sławomit Cichy zapyatany o to, na czym polega fenomen serialu „Gra o Tron” i co sprawia, że od lat rozpala wyobraźnie widzów czekających na kolejne odcinki, odpowiedział:

„Dla mnie, osoby, która miała możliwość patrzenia na całą produkcję od kuchni, to sam ogrom tego przedsięwzięcia. […] Pierwszy sezon nie był tak popularny, nie wiem, czy ktokolwiek pamięta, że serial miał się skończyć właśnie na pierwszym sezonie. Myślę, że ludziom spodobał się cały rozmach i ogrom wykreowanego świata. […] Myslę że cały scenariusz, drobne sceny, bitwy, dialogi i polityczne akcenty, to wszystko złozyło się do tego, że stał się tak popularnym serialem telewizyjnym”.


Fot. arch. Studio 37.

Tomasz Szustek w „Wyspiarskim Przeglądzie Prasy” opowiadał o Dniu Poezji w Irlandii, który przypada na dzień 3 maja oraz organizacji Nowa IRA, która wzięła na siebie odpowiedzialność za śmierć dziennikarki Lyry McKee w Derry /Londonderry.

Belfast, stolica Irlandii Północnej, zapełnił się (jak donoszą irlandzkie media i te z Republiki Irlandii, i te z Ulsteru) plakatami domowej roboty oraz napisami na murach, że „konfidenci będą zastrzeleni”.

W tej sprawie nie ma jeszcze oficjalnego stanowiska Nowej IRA. Nie wykluczone jednak, że to być może nieokrzesani młodzi chcieli podszyć się pod czarną legendę „starej IRA”.

 


Część szósta:

Bogdan Feręc, szef portalu Polska-IE.com podzielił się ze słuchaczami swoimi refleksjami o Polsce i Polkach w uroczystym dniu rocznicy uchwalenia Kostytucji 3 Maja.

 


Jakub Grabiasz. Fot. arch. Studio 37 Dublin.

Jakub Grabiasz przedstawia ostatnią kolejkę Ligi Mistrzów UEFA, podczas której odbyły się pierwsze mecze półfinałowe.

Ajax Amsterdam wygrał z Tottenhamem 1:0, zaś FC Barcelona szczęśliwie pokonała Liverpool 3:0. Wynik znacznie lepszy niż gra Barcelony – powiedział Tomasz Wybranowski.

Teraz czekamy na spotkania rewanżowe. Pierwszy z nich odbędzie się 7 maja. Wówczas znów piłkarze Liverpoolu staną na przeciwko sportowcom z Katalonii przy Anfield Road. Drugi ze szlagierowych półfinałów rozegrany zostanie dzień później.

Ekspert sportowy Studia 37 Radio WNET Irlandia opowiadał także o wydarzeniach z irlandzkiego świata wyścigów konnych i niespodziewanej a ogłoszonej już emerytury sportowej „dżokeja nad dżokejami” Ruby’ego Walsha. W sportowym bloku „Studia Dublin” zadebiutowała kolejna dyscyplina sportu – golf. Kuba Grabiasz opowiadał o kolejnej edycji Dubai Duty Free Irish Open. 


Co łączy polskie obchody Dnia 3 Maja z irlandzką konstytucją? O tym opowiadał Tomasz Szustek w „Kalendarium Studia Dublin”. Jak się okazuje 3 maja to nie tylko ważna data dla Polaków, ale również dla Irlandczyków.

3 maja 1933 w parlamencie irlandzkim została uchwalona ustawa, która usunęła z konstytucji słowa przysięgi „na wierność królowi Zjednoczonego Królestwa”. Tomasz Szustek przypomniał, że przysięga ta została włączona do konstytucji Free Irish State, czyli Wolnego Państwa Irlandzkiego.

Włączenie tej przysięgi do brzmienia irlandzkiej ustawy zasadniczej było pokłosiem traktatu między władzami w Londynie a rządem Irlandii, podpisanego w 1921 roku.

 

 


Posłuchaj całego Poranka WNET!


 

Marek Jakubiak, Leszek Cichoński – Poranek WNET – 1 maja 2019 r. z Dublina z okazji 15. rocznicy wejścia Polski do UE

Poranka WNET można słuchać od 7:07 do 9:00 (wtorek i piątek) / 10:00 (poniedziałek, środa, czwartek) na: www.wnet.fm, 87.8 FM w Warszawie i 95.2 FM w Krakowie. Zaprasza Tomasz Wybranowski.

 

Goście Poranka WNET:

Marek Jakubiak – poseł Konfederacja KORWiN Braun Liroy Narodowcy;

Bogdan Feręc – redaktor naczelny portalu Polska-IE;

Leszek Cichoński – polski gitarzysta i wokalista bluesowy, kompozytor i aranżer;

Dominik Klimkowski – wlaściciel Salonu Fryzjerskiego w Kiltimagh, hrabstwo Mayo (Irlandia);

ks. Krzysztof Sikora – proboszcz parafii rzymskokatolickiej w Roundstone w Hrabstwie Galway w Archidiecezji Tuam.


Prowadzący: Tomasz Wybranowski

Wydawca: Tomasz Wybranowski, Jakub Grabiasz

Współpraca redakcyjna: Tomasz Szustek

Realizacja: Tomasz Wybranowski (Dublin)

Realizator: Paweł Chodyna (Warszawa)

Produkcja: Studio 37 – Radio WNET Dublin


 

Część pierwsza:

Prezydent RP Andrzej Duda fot. Andrzej Hrechorowicz/KPRP

Przemówienie prezydenta Andrzeja Dudy z 2016 r.

Tomasz Wybranowski przypomina w 15. rocznicę wejścia Polski do Unii Europejskiej nastroje w naszym kraju na początku XXI w., kiedy Polacy decydowali w referendum, czy chcą przynależeć do największej europejskiej organizacji międzynarodowej.

Przemówienie Bertiego Aherna, premiera Republiki Irlandii w latach 1997-2008, skierowane do krajów wchodzących do UE w 2004 r.

Przemówienie Seamus Heaney, irlandzkiego laureata literackiej Nagrody Nobla.

Wtorkowe orędzie prezydenta Andrzeja Dudy, z okazji 15. rocznicy wejścia Polski do UE.

 

Część druga:

Leszek Cichoński. Fot. Henryk Kotowski CC BY-SA 4.0 via Wikimedia Commons
Jimi Hendrix / mirjoran, Flicr.com (CC BY 2.0)

Leszek Cichoński opowiada o „Thanks Jimi Festival” – wydarzeniu muzycznym, które odbywa się co roku w maju na Rynku we Wrocławiu. Wielka Gitarowa Orkiestra wówczas w rekordowych liczbach gra przebój Jimiego Hendrixa, legendarnego amerykańskiego gitarzysty, „Hey Joe”.

W 2012 roku zagrało razem 7 273 muzyków. Był to oficjalny Światowy Rekord Guinnesa zatwierdzony przez komisję WGR w Londynie.

Należy przypomnieć, że już od 2003 roku, zawsze 1 maja,  na Rynku we Wrocławiu, Wielka Gitarowa Orkiestra pod dyrekcją Leszka Cichońskiego wykonuje utwory Hendrixa w ramach wielkiego międzynarodowego projektu „Thanks Jimi Festival”.

Jednym z haseł imprezy jest ustanowienie rekordu Guinnessa w zbiorowym graniu przeboju Hendrixa „Hey Joe”.

Do 30 kwietnia 2019 roku obowiązuje obecny rekord: 7 411 gitarzystów, którzy zagrali utwór „Hey Joe” na płycie wrocławskiego rynku.

Przemówienie Bertiego Aherna z 1 maja 2004 r.

Fragment wiersza Seamusa Heaney’a.

Marek Jakubiak krytykuje Unię Europejską za jej obecny kształt, gdzie Francja i Niemcy odgrywają w niej główną rolę i roszczą sobie prawo do władania tą organizacją: „Z Unii zrobiło się korporacyjne jedno państwo. Trzeba zapytać: <<czy mamy do czynienia z francusko-niemieckim cesarstwem?>> Wydaje mi się, że to w tym kierunku zmierza” – podkreśla.

Poseł Konfederacji KORWiN Braun Liroy Narodowcy oznajmia, iż Polska powinna walczyć o wizję UE jako zrzeszenia suwerennych narodów i swoją pozycję w tymże związku europejskich państw. Ponadto odnosi się do sprawy sensacyjnych doniesień angielskiego dziennika („The Sunday Times”) o przyjęciu przez Fundację Otwarty Dialog 1,5 mln funtów od rosyjskich oligarchów.

 

Część trzecia:

Bogdan Feręc stwierdza, że Unia Europejski powróci do swych korzeni i zmieni swój kształt w najbliższych latach.

Nie podoba mu się bowiem, że dzisiejsza UE jest sterowana odgórnie przez polityków pewnych państw, a system w niej panujący jest niepotrzebnie skomplikowany.

Redaktor naczelny największego polskojęzycznego portalu w Irlandii mówił także o wędrówkach Polaków „za chlebem i marzeniami” po 2004 r. i przedstawia wypowiedzi Irlandczyków na temat Polaków.

Dominik Klimkowski. Fot. arch Dominik’s Salon.

 

Dominik Klimkowski od dziesięciu lat wraz ze swą małżonką dba o włosy mieszkańców Irlandii. Albowiem prowadzi salon fryzjerski. Wyjechał na Zieloną Wyspę w 2007 r.

Najpierw pracował jako fryzjer w salonie swojego przyjaciela. W 2009 r. postanowił wraz z żoną otworzyć swój prywatny biznes.

Jak twierdzi, w Irlandii zaskoczyło go to, z jaką łatwością można być przedsiębiorcą w Irlandii:

„Tutaj pracujemy, płacimy podatki i te stawki nie są takie, żebyśmy się na nie denerwowali (…) Cokolwiek załatwić w urzędzie jest bardzo łatwo”.

Ponadto mówi, jak wielu Polaków cierpi na homesick, czyli tęsknotę za ojczyzną. Przedstawił także bilans zysków i strat wejścia naszego kraju do UE, z perspektywy Polaka na Szmaragdowej Wyspie, który „od czasu do czasu odwiedzając Polskę, widzi jak zmieniła się ona na korzyść”.

 

 

Część czwarta:

Ks. Krzysztof SIKORA – SVD – proboszcz parafii rzymskokatolickiej w Roundstone (hrabstwo Galway, Republika Irlandii).

Ks. Krzysztof Sikora SVD w Poranku WNET  opowiadał Tomaszowi Wybranowskiemu o posłudze duszpasterskiej na zachodzie Irlandii, w archidiecezji Tuam.

Opowiadał o swojej poprzedniej misji ojca werbisty na Filipinach i o tym, jak kilka lat później trafił  na Szmaragdową Wyspę. Skrót SVD przy nazwisku kapłana wskazuje na członka Societatis Verbi Divini, czyli Zgromadzenia Słowa Bożego. Duchowni synowie Arnolda Janssena nazywani są potocznie werbistami, a ich dewizą jest zawołanie: „Niech żyje Trójjedyny Bóg w sercach naszych!”.

Werbiści niosą ludziom Słowo Boże już od 143 lat, starając się dotrzeć zwłaszcza tam, gdzie nie jest ono jeszcze znane. Dwóch spośród nich, beatyfikowanych w 1975 roku przez Pawła VI – bł. Arnolda Janssena, założyciela Zgromadzenia oraz bł. Józefa Freinademetza, pierwszego ojca werbistę w Chinach kanonizował Jan Paweł II.

Ks. Krzysztof Sikora SVD mówił także o swoim hobby, którym jest polowanie i wędkarstwo. W Poranku WNET opisał, jego zdaniem prawdopodobną, najbliższą historię Europy, która „szuka ponownego nawrócenia w Chrystusie”.

 


Posłuchaj całego Poranka WNET!