Prawdziwa miara sukcesów polskiego rządu? – Liczba zmarłych w roku 2020/ Felieton sobotni Jana Azji Kowalskiego - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Prawdziwa miara sukcesów polskiego rządu? – Liczba zmarłych w roku 2020/ Felieton sobotni Jana Azji Kowalskiego

Fot. CC0, Pixabay

Twarde dane odzierają nas ze złudzeń. I pokazują rzeczywistą pozycję cywilizacyjną Polski. Z chorą od lat służbą zdrowia. I chorym systemem zarządzania państwem. Covid-19 powiedział tylko: sprawdzam!

Mało brakło, a bylibyśmy pierwsi w Europie. Rzutem na taśmę wyprzedziła nas Bułgaria o 200 osób… w liczbie zmarłych na milion mieszkańców. Polaków w porównaniu do lat 2015–2019 zmarło ponadplanowo 2000 na jeden milion.

W felietonie Dystans, maseczka, flaszeczka zaapelowałem do naszego rządu, żeby się wytłumaczył z dodatkowych 84 000 śmierci w roku 2020. Nawet minister Dworczyk się nie odezwał. Zatem znowu rzecz całą muszę wyjaśnić sam.

Najmłodsi pewnie nie pamiętają zielonej wyspy w sercu Europy, jaką była Polska w kryzysowym roku 2009 w oczach Donalda Tuska. I w naszych oczach, wgapionych w jednakowe wtedy rządowe i prywatne telewizory. Gdy 2,5 miliona naszych rodaków opuszczało na stałe nasz kwitnący kraj. Za chlebem. Ale wszyscy pewnie pamiętają opowieści ostatniego premiera naszego rządu, Mateusza Morawieckiego, sprzed paru zaledwie miesięcy. O śmierci zbierającej krwawe covidowe żniwo we Włoszech, w Hiszpanii, nawet we Francji. Ale nie w Polsce, zarządzanej wzorowo przez obóz Zjednoczonej Prawicy.

Tam masowe groby i wojskowe ciężarówki pod osłoną nocy wywożące zwłoki do dołów z gaszonym wapnem. A u nas?

Dystans, maseczka, dezynfekcja i dzielna obrona narodu pod dowództwem nieustraszonego Premiera i Głównego Inspektora Sanitarnego. Fantastyczny piar, a co nam podpowiada statystyka? Nie ma jeszcze pełnych danych z Europy, ale przytoczmy te, które są. Gdy się pojawią kolejne i coś zmienią, na pewno je podam.

Oto nadliczbowe zgony na jeden milion mieszkańców za rok 2020 (za: money.pl):

  1. Bułgaria – 2200 osób
  2. Polska – 2000
  3. Hiszpania – 1600
  4. Belgia – 1500
  5. Wielka Brytania – 1150
  6. Portugalia – 1100
  7. Litwa – 1050
  8. Włochy – 1000 (prognozowane dane z połowy grudnia)
  9. Francja – 950
  10. Holandia – 950
  11. Austria – 900
  12. Niemcy – 400
  13. Estonia – 370
  14. Finlandia – 150
  15. Dania – 130.

Pewnie się zdziwicie, ale naszych bratanków Węgrów zmarło dodatkowo tylko 720 osób. I gdzie tu Budapeszt w Warszawie? Ale chyba kompletnym zaskoczeniem będzie dla Was ta nielicząca się z życiem i zdrowiem własnych obywateli Szwecja (która jako jedyna w Europie, poza Białorusią, nie zastosowała lockdownu). W roku 2020 tylko 600 Szwedów zmarło więcej niż w latach poprzednich.

Dwa państwa odnotowały zmniejszoną liczbę śmierci. Norwegia, gdzie zmarło 120 osób mniej. I Łotwa – 115 osób.

Gdyby nasze państwo było w połowie tak sprawne, jak głosi nasz rząd, powinno nas umrzeć więcej w okolicach 800 osób. Taka średnia pomiędzy Austrią a Węgrami. Bo z Niemcami na razie nie mamy się co mierzyć. A jak widać po przytoczonych danych, północne obrzeża Europy mniej ucierpiały z racji położenia. Gdyby nasz rząd pozwolił nam samym zadbać o swoje życie i zdrowie, i nie sparaliżował dodatkowo państwowego lecznictwa, umarłoby nas jak w Szwecji – 600 osób więcej.

Te twarde dane odzierają nas ze złudzeń, jeżeli je mieliśmy. I pokazują rzeczywistą pozycję cywilizacyjną Polski. Z chorą od kilkudziesięciu lat służbą zdrowia. I chorym systemem zarządzania państwem. Covid-19 powiedział tylko: sprawdzam!

Jan A. Kowalski

PS. Gdybym był kuglarzem jak europoseł Ryszard Czarnecki, to napisałbym tekst „Biało-Czerwone to barwy niezwyciężone”, https://dorzeczy.pl/kraj/172728/covid-19-usa-rekordzista-swiata-francja-rekordzista-europy.html.

Zobacz także:


 

Republikanie komentują

  1. „Z chorą od kilkudziesięciu lat służbą zdrowia. I chorym systemem zarządzania państwem. Covid-19 powiedział tylko: sprawdzam!”
    ……………………………………….
    No tak – potrójna prawda, tylko KTO? ma to naprawić … ech

  2. Nas to należałoby porównać z Białorusią i Ukrainą, to bardziej nasz krąg historyczno-mentalnościowo-cywilizacyjny. U nas, gdy min. zdrowia ma wystąpienie w sejmie, na sali pustki, bo to publiczna służba zdrowia. Taka wschodniowata-post-folwarczna mentalność, że „MY” mamy dościa do limitowanych usług publicznych lub korzystamy z prywatnych, a że nasi wyborcy nie mają, to ich problem, nasz problem to miejsce na liście w następnych wyborach, a to nie zależy od wyborców. Mentalność post-folwarczną widać było, gdy „elity” kultury, biznesu i kacykowie polityczni zaszczepiali się jako pierwsi poza kolejką, jako personel niemedyczny. Do tej pory RODO niby nie pozwala ujawnić pełnej listy tej elity.

  3. Nie da się ukryć, że peleton zamykają Skandynawowie, protestantowaci (w tym Łotysze i Estończycy tj. dawny sowiet) oraz niemieckojęzyczni. Na szpicy i w środku prawosławni, katolicy oraz idący w kierunku multikulti – przypadek, nie sądzę.


Facebook