Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Indie to słoń, który pragnie latać, ale który też uczy się latać i może się wznieść / Sebastian Domżalski w Radiu WNET

Taj Mahal / pixabay.com

Indie są sąsiadem Chin i rywalizują z nimi, aczkolwiek na razie jest to rywalizacja ekonomiczna. Niedługo będą miały populację większą od Chin, ale gospodarczo nie będą w stanie im na razie zagrozić.

W Poranku WNET u Krzysztofa Skowrońskiego gościł Sebastian Domżalski, autor książki „Indie w gospodarce światowej. Słoń, który pragnął latać”. Jak można przeczytać na stronie wydawnictwa, „Autor na 400 stronach przedstawia kompleksową analizę indyjskiej gospodarki w kontekście społecznym i międzynarodowym, opartą na długoletnim doświadczeniu nabytym w czasie pracy w ambasadzie RP w New Delhi. To doskonała pozycja dla wszystkich osób, które chcą poznać specyfikę ekonomiczną tego kraju i które są zainteresowane robieniem z nim biznesu”.

– W Indiach spędziłem pięć lat. Mam do nich ambiwalentny stosunek, ale chciałbym do Indii wrócić. To jest kraj fascynujący, kraj frapujący, niezwykły i niesamowity. Dlatego, że jest tak odmienny od Polski. Żyje w nim 17% populacji świata. Według wielu ekonomistów Indie to będzie przyszłość gospodarki światowej – powiedział Sebastian Domżalski. Uważa, że partia rządząca Indiami stara się reformować kraj, wprowadzać go na ścieżkę rozwoju gospodarczego. Porównać ją można, jeśli chodzi o program, do PiS.

Indie są zróżnicowane i różnorodne. Prawdopodobnie mieszka w nich najuboższy i najbogatszy człowiek na świecie. Jest tam 300 mln ludzi żyjących poniżej progu ubóstwa, więcej niż w całej Afryce Subsaharyjskiej. Gdyby rozwiązać problem ubóstwa w Indiach, zniknęłaby jedna trzecia ubóstwa na świecie. Jest tam też bardzo duża liczba miliarderów – najwięcej po USA, Chinach i Niemczech. Ich bogactwo powstało w ciągu ostatnich 25 lat, kiedy Indie weszły na ścieżkę reform.

Tym, co utrudnia wprowadzanie reform, jest – jak wskazuje gość Poranka – to, że Indie są krajem federalnym. Reformy trzeba wprowadzać nie tylko na poziomie centralnym, ale też stanowym. Poza tym w Indiach żyje 1,3 miliarda ludzi. Co roku rodzi się 30 milionów dzieci. Populacja rocznie zwiększa się o około 20 milionów. W dwa lata w Indiach przybywa populacja Polski. Tym wszystkim ludziom trzeba będzie zapewnić miejsca pracy.

Czy Indie mogą stanowić konkurencję dla Chin? – Kilka lat temu, po sukcesie Chin, uważało się, że Indie będą kolejnym krajem, który może zadziwić świat. Tak jest, ale to potrwa – odpowiedział Sebastian Domżalski.

Indie są sąsiadem Chin i rywalizują z nimi, aczkolwiek na razie jest to rywalizacja ekonomiczna. Niedługo będą miały populację większą od Chin, ale gospodarczo nie będą w stanie im na razie zagrozić. Dużym problemem Indii jest deficyt w handlu z Chinami – importują ogromne ilości, a niewiele sprzedają. Większość towarów z Chin dociera do Indii droga morską i zalewa rynek indyjski.

Indie to nie tylko słoń, który pragnie latać, ale który uczy się latać, ma potencjał, żeby się wznieść i żeby stać się groźny, bo jak słoń się rozpędzi, to niewiele jest go w stanie zatrzymać – tak Sebastian Domżalski podsumowuje perspektywę, przed jaką stoją Indie.

JS

Cała rozmowa dostępna jest części drugiej Poranka WNET.

 

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook