Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Ponad dwa miliony Polaków nie spłaca długów w terminie – trzecia audycja z cyklu pt. „Czy fortuna kołem się toczy?”

fot. pixabay.com

Ponad 14% wszystkich klientów banków, SKOK-ów i firm pożyczkowych współpracujących z BIK nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań. Średnia kwota zaległego zobowiązania na osobę wynosi 20 790 zł.

Zgodnie z badaniami Biura Informacji Kredytowej w Polsce z września 2016 r. ze spłatą swoich długów w terminie nie radzi sobie już ponad dwa miliony osób. Średnia wartość ich zaległego zobowiązania wynosi ponad 20 tys. złotych. Prawie połowa ma zaległości przekraczające 5 tys. złotych. Rekordziści są zadłużeni na nawet ponad 100 mln złotych!

Choć zadłużenie prywatne w Polsce jest znacznie niższe niż w krajach rozwiniętych, to udział kredytów zagrożonych jest względnie wysoki. Po części wynika to z bardziej restrykcyjnych regulacji, a po części jednak z naszej własnej niefrasobliwości.

Łączna kwota zaległych płatności klientów czasowo niewywiązujących się ze zobowiązań wynosiła w czerwcu 2016 r. 44,6 mld zł i od 2008 r. wzrosła prawie 5,5-krotnie. W czerwcu 2016 r. problem dotyczył ok. 2,15 mln osób, czyli nieco ponad 14% wszystkich klientów banków, SKOK-ów i firm pożyczkowych współpracujących z BIK.

Raport InfoDług definiuje również profil osoby, która przestała spłacać długi w terminie. Aktualnie jest to mężczyzna w wieku od 35 do 44 lat, mieszkaniec Śląska. Właśnie z tego regionu Polski pochodzi najwięcej, bo ponad 14%, osób nieterminowo regulujących zobowiązania. Średnie zaległe zobowiązanie statystycznego Polaka wynosi 26 367 złotych. Osoba ta częściej ma problem ze spłatą rachunków i alimentów niż kredytów. Kredyty znajdują się na dalszym planie. W zaległościach kredytowych osobom w wieku 35-44 lat dorównują Polacy, którzy ukończyli 65. rok życia.

Średnia kwota zaległego zobowiązania przypadająca na osobę nieregulującą terminowo zobowiązań wyniosła 20 790 złotych. 51,1% z tych osób miało zaległości nieprzekraczające 5 tys. złotych. W przypadku 34,7% zaległości przekraczają 10 tys. złotych.

Prawie 215 tys. zł to średnia wartość zaległego kredytu mieszkaniowego. Właśnie te zobowiązania wraz z zaległymi alimentami są odpowiedzialne za wysokie zaległe płatności Polaków.

Powyższe dane uzupełnia raport nt. finansów gospodarstw domowych publikowany cyklicznie przez Instytut Ekonomiczny Narodowego Banku Polskiego. Raport potwierdza, że zobowiązania Polaków ciągle rosną. Natomiast dane od 2010 r. pokazują stabilizację transakcji w formie kredytów mieszkaniowych i wskazują na trend wzrostowy transakcji w formie kredytów konsumpcyjnych.

Większość ekspertów doradzających w zakresie finansów osobistych i rodzinnych zgadza się, że zadłużenie budżetu domowego nie jest dobrą sytuacją. Marcin Iwuć, który po 11 latach w branży finansowej zostawił korporację, aby zająć się popularyzowaniem wiedzy o zarządzaniu finansami, w swojej książce określa dług jako ryzyko i przeciwieństwo oszczędności. Uważa, że ci, którzy chcą być zamożni, powinni uwolnić się od wszelkich długów.

Ekspert w kroku czwartym proponowanego programu zarządzania finansami zachęca do uregulowania zobowiązań, których możemy się pozbyć w planowy sposób. Ważna jest kolejność. Po pierwsze, zaległe opłaty związane z mieszkaniem. Potem „chwilówki” i pożyczki z różnego rodzaju parabanków, bo tutaj odsetki rosną w zastraszającym tempie. W następnej kolejności kredyty konsumpcyjne. Rozważając zmniejszenie obciążeń wynikających z kredytu hipotecznego, trzeba jednak wziąć pod uwagę, że – w przeciwieństwie do powyższych rodzajów kredytów – ma on zabezpieczenie i jest względnie nisko oprocentowany. Ponadto wcześniejsza spłata kredytu hipotecznego nierzadko wiąże się z dodatkowymi opłatami.

Długi wpisujemy na listę w kolejności od najniższej do najwyższej kwoty pozostałej do zapłaty. Jest to kolejność, w jakiej powinniśmy rozprawiać się z tymi długami. Na liście zamieszczamy informacje o wysokości raty lub miesięcznej kwoty spłaty, oprocentowaniu i kwocie pozostałej do spłaty. Gdy spłacimy najniższe zadłużenie, nasza lista stanie się krótsza, a my zyskamy dodatkową motywację do dalszej walki z długami, a właśnie stopniowy spadek motywacji oraz zniechęcenie, które dopada nas, gdy nie widzimy rezultatów, jest główną przyczyną niepowodzenia w procesie oddłużania.


Audycji można posłuchać w części drugiej dzisiejszego Poranka WNET.

Projekt „Pieniądz – historia i teraźniejszość. Zarządzanie finansami – zagrożenia i szanse” – realizowany jest z Narodowym Bankiem Polskim w ramach programu edukacji ekonomicznej.

 

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook