Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Litwa/ Sejm: Białoruska siłownia atomowa budowana w Ostrowcu, w odległości 50 km od Wilna, zagraża zdrowiu i środowisku

Elektrownia Autor: Piotr Drabik, licencja: (CC BY 2.0)

Władze litewskie zarzucają Białorusinom m.in. lekceważenie kwestii bezpieczeństwa, a także nieudzielanie pełnych informacji na temat budowy elektrowni. Chcą powołania międzynarodowej grupy ekspertów.

Białoruska siłownia atomowa w Ostrowcu jest niebezpieczna – zagraża bezpieczeństwu narodowemu Litwy, środowisku i zdrowiu społeczeństwa – stwierdza się w ustawie przyjętej w czwartek przez litewski parlament.

Ustawę o zagrożeniu białoruskiej siłowni poparło 104 posłów w 141-osobowym parlamencie.

Poseł Eugenijus Gentvilas wskazuje, że „przyjęta ustawa demonstruje gotowość Litwy do zrezygnowania z kontaktów energetycznych, które ze względów ekonomicznych są ważne, ale niebezpieczne ze względów geopolitycznych”.

Poseł Juozas Olekas zaznacza, że „przyjmując tę ustawę, Litwa pozyskała silny instrument pozwalający na poszukiwanie wsparcia partnerów na arenie międzynarodowej” w tym temacie.

Poseł Laurinas Kaszcziunas już w czwartek wystąpił z inicjatywą zwrócenia się do parlamentów Łotwy i Estonii o przyjęcie analogicznych ustaw.

Litwa od dawna wyraża obawy i zastrzeżenia w związku z budową elektrowni atomowej przy swej granicy. Jej zdaniem kwestie bezpieczeństwa elektrowni powinna ocenić międzynarodowa grupa ekspertów. Kwestia powołania takiego zespołu jest m.in. tematem odbywającego się obecnie w Mińsku spotkania przedstawicieli Konwencji z Espoo, dotyczącej ocen oddziaływania na środowisko w kontekście transgranicznym.

Elektrownia pod Ostrowcem w obwodzie grodzieńskim, budowana przez rosyjski koncern Rosatom, będzie się składała z dwóch bloków energetycznych, których łączna moc ma wynieść do 2400 megawatów. Pierwotnie planowano, że pierwszy blok zostanie uruchomiony w 2018 roku, a drugi – w 2020 r., jednak plany te skorygowano i pierwszy blok ma być wprowadzony do eksploatacji do końca roku 2019.
PAP/ma

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook