Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Nord Stream 2 nie jest poszerzeniem wpływów Rosji w Europie – mówi polityk AfD

Fot. Alternative für Deutschland, Wikimedia Commons

Steffen Kotré, deputowany do Bundestagu z ramienia AfD wypowiada się na temat nadchodzących wyborów oraz relacjach Unia Europejskiej z Rosją.

 


Niemiecka partia opozycyjna, jako główny temat swojej kampanii wyborczej wybrała kwestię migracji z Afryki i Bliskiego Wschodu.

Przez prawię kryminalną politykę kanclerz Merkel, Niemcy i Europa zostały zaatakowane w swojej substancji. Ludzie, którzy do nas przychodzą pochodzą z obcych kultur, nie mają żądnych szans, żeby się zasymilować i stają się obciążeniem dla systemu socjalnego.

Jednym z podstawowych postulatów polityków eurosceptycznych jest przymusowa deportacja tych imigrantów, którzy nie chcą stać się częścią niemieckiego społeczeństwa i podporządkować lokalnemu prawu. Nasz rozmówca uważa, że pomysł ten jest wykonalny, jednak wymaga aby konserwatyści uzyskali polityczną moc sprawczą.

Odsyłanie niechętnych miałoby dotyczyć głównie tych osób, które przybyły do Niemiec niebezpośrednio z terenów objętych wojną, a z państw trzecich, gdzie konfliktów nie ma. Wspomina o tym, że działania te podparte są przepisami prawa, wynikającymi nie tylko z aktów wykonawczych, ale też Ustawy Zasadniczej i wymagane są dla dobra państwa prawa.

AfD liczy, że uda jej się nawiązać współpracę z partiami patriotycznymi z innych krajów, takimi jak Wolnościowa Partia Austrii czy włoska Liga Północna. Steffen Kotré nie ukrywa, że chciałby również porozumieć się z polską partią o takim profilu ideologicznym. Spekuluje, ze mogłoby się to udać w przypadku Konfederacji

Komentując ostatnie wydarzenia z Austrii, rozpad tamtejszego rządu i nadchodzące nowe wybory stwierdza, że mamy do czynienia z próbami zdyskredytowania środowisk patriotycznych. Świadczyć ma o tym niedawne podanie do wiadomości publicznej sytuacji z wicekanclerzem Strache, który oferował państwowe kontrakty rosyjskiemu inwestorowi, w zamian za pomoc w wyborach, mimo że wiedziano o tym już wiele miesięcy temu.

Niemieccy eurosceptycy uznawani są za ugrupowanie prorosyjskie. Gość Popołudnia twierdzi, że nie wynika to z zamiłowania do Federacji Rosyjskiej, a chłodnej kalkulacji politycznej. Czasem interesy Niemiec są zbieżne z rosyjskimi.

Przede wszystkim jesteśmy partią patriotyczną, która chciałaby przedstawiać interesy Niemiec. Żeby to zrobić, musimy brać pod uwagę możliwość kooperacji z Rosją. Nakładane sankcje nie pomagają żadnej ze stron, poza śmiejącą się trzecią – USA. Gdybyśmy mogli, to znieślibyśmy te sankcje.

Polityk AfD mówi również o kwestii konfliktu Rosji z Ukrainą. Państwa trzecie nie powinny wybiórczo mieszać się w te sprawy, bo w przeciwnym razie, obok sprawy Krymu, należałoby podnieść temat puczu ukraińskiego i incydentów, które miały miejsce w Odessie.

Deputowany do Bundestagu przeciwstawia się zdaniu, jakoby budowa Nord Stream 2 była formą nacisku Niemiec na inne państwa. Uważa przeciwnie, że w tym momencie to na Niemcy wywierana jest presja, żeby zrezygnować z korzystnego dla nich projektu gospodarczego.

Rozumiem zastrzeżenia Polski i państw bałtyckich

Rosja nie może sobie pozwolić na zaprzestanie sprzedaży gazu, więc nowego gazociągu nie powinno postrzegać się jako poszerzenia jej wpływów w Unii Europejskiej, a większego uzależnienia jej od zachodu. Federacja Rosyjska nie ma potencjału do szantażu, ponieważ istniejące w Europie terminale gazu płynnego umożliwiają przestawienie się na inny sposób dostawy tego surowca.

Kończąc wypowiedź, odniósł się do raportu dotyczącego zniszczeń wojennych w Polsce.

Rozdział dotyczący reparacji jest prawnie wyjaśniony. Nie znam szczegółów, mogę tylko powołać się na zdanie rządu niemieckiego, który twierdzi sprawa nie ma uzasadnienia.

DB

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook