Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Astrofizyk: Wszechświat, kosmos i gwiazdy to największe laboratoria fizyczne. Jednak zbadać możemy tylko to, co widoczne

Fot. Radio Wnet

Dzięki obserwacjom gwiazd dowiadujemy się o przeszłych i przyszłych losach wszechświata, a także o strukturze naszej materii i o cząstkach elementarnych – w Poranku Wnet opowiadał dr Jan Skowron.

Krzysztof Skowroński w porankowej audycji Radia Wnet gościł astrofizyka dr. Jana Skowrona, człowieka, który patrzy w gwiazdy i próbuje odpowiedzieć m.in. na pytanie, kiedy będzie koniec świata.

– Koniec nastąpi, kiedy wszystko we wszechświecie zgaśnie i się od nas oddali – twierdzi naukowiec i wyjaśnia, że najdalej można zobaczyć to, co jest 1000 lat po wielkim wybuchu, gdy wodór ostygł na tyle, że stał się przezroczysty dla materii. To właśnie od tamtej pory widzimy powstawanie galaktyk i gwiazd: – We wszechświecie, patrząc w dal, sięgamy w przeszłość. To, co najdalej, jest tym, co było najwcześniej.

Nauka nie odpowiada na fundamentalne pytania, gdyż możemy zbadać tylko to, co widzimy – powiedział dr Skowron, nawiązując do stwierdzeń o świecie duchowym.

Nasz gość opowiedział o obserwacjach astronomicznych, które prowadzą naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego. Są one na najwyższym światowym poziomie. Po szczegółowe badania astrofizycy udają się do najciemniejszych miejsc na świecie o najbardziej stabilnej atmosferze. Pustynia Atakama w Chile, gdzie UW posiada swój teleskop, spełnia te warunki. Teleskop w Chile został wybudowany w 1995 roku. Od tamtej pory bez przerwy uczelnia prowadzi bardzo dokładne pomiary jasności gwiazd. – Stało się to możliwe dzięki olbrzymiemu polu widzenia tego teleskopu, gdzie na jednym zdjęciu potrafimy zaobserwować kilka milionów gwiazd jednocześnie – tłumaczył fizyk. Dzięki takim obserwacjom odtwarzamy strukturę naszej galaktyki, miejsce i czas powstania gwiazd oraz ich skład chemiczny, jak również odległości, w jakich znajdują się od nas.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

LK

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook