Czy maturzystów powinno interesować, jak jest sformułowana pierwsza czy druga zasada dynamiki Newtona?

Dzień 55. z 80 / Gdynia / Poranek WNET – O tym, co zrobić, żeby powstrzymać spadanie jakości nauczania w Polsce, oraz o wprowadzanej reformie oświaty w rozmowie z profesorem Grzegorzem Karwaszem.

Gościem Aleksandra Wierzejskiego w czasie wizyty Radia WNET w Gdyni był profesor Grzegorz Karwasz, kierownik Zakładu Dydaktyki Fizyki na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Tematem rozmowy była reforma edukacji wchodząca w życie 1 września tego roku.

Profesor powiedział, że podobno od czasów Cycerona narzekano, że poziom wykształcenia upada. Nie zawsze było to uzasadnione. Jednak reforma oświaty, która w pełnym zakresie zadziała dopiero teraz, gdy na studia poszły roczniki uczniów, które ukończyły pełny cykl nauki w zreformowanym systemie, dostarczyła studentów jakościowo gorszych niż kształceni wcześniej.

Co zatem zrobić, żeby powstrzymać trend spadania jakości nauczania Polsce? Według profesora należy modyfikować system oświaty, ale w sposób stały, w jasno wyznaczonych kierunkach i bez specjalnych „zakrętów historycznych”.

W tym roku wchodzi w życie reforma rezygnująca z gimnazjów i na powrót wprowadzająca ośmioletnią podstawówkę i czteroletnie liceum. Pomysł wprowadzenia gimnazjum profesor Karwasz poddawał krytyce, odkąd się pojawił. Jednak gimnazja po prawie 20 latach zaczęły dochodzić do efektywności działania. I teraz mamy kolejną zmianę.

Wprowadzenie liceów czteroletnich bez wątpienia jest w ocenie gościa Poranka krokiem w dobrym kierunku. To licea wyznaczają jakość kulturową całego społeczeństwa. To one dostarczają wiedzy z dziedzin innych niż te, które ich absolwent potem będzie studiować. Wprowadzenie ośmioletniej szkoły podstawowej według profesora jest powrotem do tego, co było w latach 60. Szkoła ośmioletnia nie jest dobrym rozwiązaniem. „Różnorodność systemów oświaty, jaka została wykształcona przy istnieniu gimnazjów, została zaprzepaszczona”. Uczeń obecnie wchodzi w jednorodny system kształcenia na osiem lat. Nie ma możliwości zmiany, wyboru, profilowania po pięciu czy po sześciu latach. Nieporozumienie to bierze się stąd, że w Polsce do szkoły idzie się w wieku siedmiu lat. Posyłanie dzieci do szkoły w wieku sześciu lat ma być nie na rękę rodzicom, którzy „parkują dzieci w przedszkolach”, a także samej szkole, bo „po co szkole takie małe dzieci”. Przede wszystkim problemem jest to, że kwestia wieku, w jakim dzieci idą do szkoły, stała się sprawą polityczną. [related id=35102]

Samo skrócenie cyklu podstawowego nauczania do ośmiu lat jest dobrym rozwiązaniem, przy czym po piątej klasie powinna nastąpić zmiana systemu, a uczeń powinien mieć możliwość zmiany szkoły.

Nową reformę profesor Karwasz ocenia surowo: – Zostało wszystko znowu wywrócone do góry nogami – nowe struktury, nowe wymagania, nowi dyrektorzy, nowe programy, nowe podręczniki. Żaden naród nie wytrzyma reformy oświaty raz na dziesięć lat, bo przecież wprowadzenie podstawy programowej miało miejsce dziesięć lat temu.

Wzorem powinna być Holandia, gdzie wprowadzono reformę edukacji i umówiono się, że przez dziesięć lat nie będą wprowadzane zmiany. Przez ten czas system miał zostać przetestowany w praktyce.

A jak profesor ocenia program nauczania fizyki? Jego zdaniem po zmianie programu nauczania należy przez pierwsze lata nauczyć go nauczycieli. Ponadto istnieje podstawowe niezrozumienie między tym, co jest podstawą programową, a tym, czego by można oczekiwać od ucznia. Podstawa programowa jest absolutnym minimum, tym, czego uczeń powinien się nauczyć – np. prawa inercji, powszechnego prawa ciążenia, liczenia procentu składanego. Jak jest sformułowana pierwsza czy druga zasada dynamiki Newtona, nikogo nie powinno interesować. Powinniśmy zająć się rzeczami konkretnymi, które dorosłemu obywatelowi się przydadzą, a nie tym, co nauczycielowi lub Centralnej Komisji Egzaminacyjnej przyjdzie do głowy.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy w części piątej Poranka WNET z Gdyni.

JS

 

Komentarze