Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Prorok idei imperium narodowo-państwowego na terenie międzymorza. 70 rocznica mordu sądowego na Adamie Doboszyńskim

Fot. I. Grabska (CC A-S 3.0, Wikipedia)

Próby rehabilitacji Adama Doboszyńskiego miały miejsce jeszcze w minionym systemie. Zarzuty względem niego były tak absurdalne, że trudno im było się zmieścić nawet w logice komunistycznej bezpieki.

Piotr Sutowicz

11 lipca 1949 roku, a więc przed 70 laty, warszawski Sąd Wojskowy skazał na karę śmierci Adama Doboszyńskiego. Po upływie miesiąca Najwyższy Sąd Wojskowy utrzymał wyrok w mocy, a 21 sierpnia Bolesław Bierut uznał, że nie skorzysta z prawa łaski. Doboszyński został zabity w więzieniu mokotowskim 29 sierpnia strzałem w tył głowy. Miejsce jego pochówku do dziś pozostaje nieznane.

Tak zakończyła się epopeja niepokornego życia wielkiego narodowca, ale i romantyka, człowieka twardego i bez wątpienia kontrowersyjnego. Dla niektórych był faszystą, choć jego pisma i zamiłowanie do katolickiej nauki społecznej zdają się temu stygmatyzującemu poglądowi przeczyć. Na pewno trudno Doboszyńskiego jednoznacznie scharakteryzować. W obozie narodowym był postacią wpływową, słuchaną i czytaną, choć jego poglądy wyrażane w mowie i piśmie należałoby określić w obrębie tego obozu jako heterodoksyjne. Fakt, że znajdował tu uznanie, świadczy o otwartych umysłach działaczy narodowych tamtych czasów i o tym, że w poszukiwaniu interesu narodowego potrafili poruszać się po dalekich ścieżkach.

Śmierć Doboszyńskiego była symbolicznym końcem myślenia nad miejscem Polski jako podmiotu zmierzającego do odegrania wielkiej roli w nowoczesnej Europie.

Doboszyński urodził się w Krakowie 11 stycznia 1904 roku, w dość zamożnej rodzinie. (…) Polityką wyraźnie zainteresował się w roku 1931, wstępując do Obozu Wielkiej Polski, chociaż można śmiało uznać, że fakt ten był jedynie kolejnym krokiem w aktywności publicystyczno-literacko-społecznej młodego Doboszyńskiego. Zresztą o tej ostatniej z rozrzewnieniem pisze w czasie wojny w szkicu pt. Chłopska demokracja, w którym kreśli wizję oddolnie budowanego demokratycznego ustroju przyszłej Polski, opartej na małych wspólnotach rustykalnych. (…)

System polityczny dwudziestolecia międzywojennego nie był dla Doboszyńskiego źródłem inspiracji. Stał na stanowisku, że niszczy on życie społeczne i prowadzi do błędnych rozwiązań ustrojowych. Sanację postrzegał wyłącznie źle. Jego zdaniem tamte rządy, szczególnie w latach 30., prowadziły do patologii i torowały drogę bolszewizmowi w Polsce. W swych koncepcjach ekonomicznych stał na stanowisku, że liberalizm i socjalizm, czy też bolszewizm, są jednakowo niemoralne. (…)

W latach wojny doszedł on do wniosku, że epoka narodów etnicznych dobiega końca. W wypadku polskim było to szczególnie ważne, gdyż, by przetrwać i móc prowadzić ekspansję w Europie Środkowej, trzeba stworzyć nowy projekt kulturowy zmierzający do powstania tzw. Wielkiego Narodu, który byłby wynikiem syntezy etnosu polskiego, ukraińskiego, białoruskiego i innych przyległych.

Zdaniem Doboszyńskiego, przyszła Polska musi dokończyć dzieła zapoczątkowanego w okresie I Rzeczypospolitej. Wielki Naród Doboszyńskiego nie miał być prostą konfederacją, federacją czy unią. Związek narodów polegać by miał na stopniowym ich zrastaniu się w jeden, zupełnie nowy organizm.

Szczególnie kontrowersyjnie wydają się brzmieć te fragmenty manifestu pt. Wielki Naród, które dotyczą kwestii ukraińskiej, gdzie stawia on tezę, że Ruś Ukrainna ma szansę na rozwój jedynie w oparciu o Polskę, każdy inny wybór kończy się dla niej tragicznie. (…)

Po wojnie Doboszyński zdecydował się wrócić do Polski. Zieloną granicę udało mu się przekroczyć w przeddzień wigilii 1946 roku. Raczej nie zamierzał włączać się w walkę zbrojną antykomunistycznego podziemia, ale przyczynić się do jej wygaszenia. Wierzył, zdaje się, w wybuch III wojny światowej, ale stał na stanowisku, że nie jest w interesie polskim antybolszewickie powstanie, które zostanie utopione w morzu krwi. Postulował raczej stworzenie ośrodka politycznego, który będzie zdolny do działania po konflikcie.

Czy powrót Doboszyńskiego był roztropny? Dla komunistów był on postacią symboliczną, kojarzącą się złowrogo i wiadomo było, że zrobią wszystko, by go aresztować. Tyle, że sam Doboszyński mógł nie wiedzieć wszystkiego, co się w kraju działo. Poza tym był idealistą i niewielu rzeczy się bał, biorąc pod uwagę, ile w życiu przeszedł.

UB aresztowało go 3 lipca 1947 roku. Sądzono go pod zarzutami szpiegostwa już to na rzecz III Rzeszy, już to Amerykanów. Co do tej pierwszej, sam zainteresowany w śledztwie konfabulował niedorzeczne zeznania, które później stanowczo odwołał. Nie był to jednak czas na takie subtelności.

Władza chciała mieć proces agenta niemieckiego i polskiego Mussoliniego, więc go miała. Propaganda poświęciła wiele wysiłku zohydzaniu postaci oskarżonego. Sam Doboszyński przed sądem złożył oświadczenie: „Mogłem w życiu popełnić wiele błędów, ale zamiary moje były uczciwe i byłem człowiekiem czystych rąk”.

Próby rehabilitacji Doboszyńskiego miały miejsce jeszcze w minionym systemie. Zarzuty względem niego były tak absurdalne, że trudno im było się zmieścić nawet w logice komunistycznej bezpieki. Lecz cóż, zbyt wielu prominentnych funkcjonariuszy, na czele z Adamem Humerem, było w tę sprawę zaangażowanych. Ostatecznie Sąd Najwyższy oczyścił go z wszelkich zarzutów i zrehabilitował 29 kwietnia 1989 roku – dwadzieścia lat temu.

Cały artykuł Piotra Sutowicza pt. „Prorok idei wielkiego narodu i małych wspólnot” znajduje się na s. 13 lipcowego „Kuriera WNET” nr 61/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Piotra Sutowicza pt. „Prorok idei wielkiego narodu i małych wspólnot” na s. 13 lipcowego „Kuriera WNET”, nr 61/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook