Luksemburski uzurpator
Dziś jeszcze kilka słów o TSUE. Mimo iż zgodnie z traktatami jest to organ zapewniający przestrzeganie prawa w wykładni i stosowaniu traktatów unijnych, to faktycznie pełni on nieformalnie rolę jednego z głównych twórców niepisanego prawa unijnego. Wykracza tym radykalnie i bardzo często poza traktaty i w istocie pełni funkcję awaryjnego podmiotu poszerzającego zakres prawa traktatowego Unii.
Sprawy, które centrala Unii sobie uzurpuje, a które nie przeszłyby w trybie koniecznej zmiany traktatów, TSUE „załatwia” i przesądza swoimi wyrokami, którym w fundamentalnych sprawach nadaje charakter tzw. zasad prawnych i uzurpatorsko swoją własną wolą zalicza do prawa pierwotnego Unii równego traktatom. Zobowiązuje państwa członkowskie, podbudowywane tzw. unijną doktryną, tworzoną przez różnych naukowców od różnych europeistyk, do ich stanowczego respektowania, tak jakby to były postanowienia traktatowe, na które wszystkie państwa członkowskie wyraziły zgodę.
A to oczywiście jest nieprawda. Tworzenie pozatraktatowo przez TSUE nowych, bardzo ważnych przepisów, których obowiązywanie narzuca się pod karami unijnymi, jest bezprawiem, antydemokratycznym nadużyciem praw suwerennych państw członkowskich przez TSUE.
Symbol bezprawia sędziowskiego
TSUE jest symbolem bezprawia sędziowskiego, bezprawia tworzącego znaczną część porządku prawnego Unii, ale skierowanego na pozatraktatowe, stopniowe odbieranie suwerennych kompetencji państwom członkowskim przy nadużyciu procedur niby-sądowych, z którymi się nie dyskutuje. A nawet jeśli ktoś się nie zgadza na tę agresję TSUE, na suwerenność państwa członkowskiego, to i tak musi się jej poddać, bo od decyzji TSUE w istocie politycznych nie ma procedury odwołania poza ten podmiot.




