Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

„Wyborcza” robi czytelnikom wodę z mózgu w sprawie zarzutów dla prokuratorki za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym

Dziennikarz "Gazety Wyborczej" Jacek Sidorowicz napisał o sprawie wypadku drogowego, w którym zginęła młoda kobieta. Kierowcą była odwołana przez Adama Bodnara Prokurator Okręgowa w Sosnowcu Magdalena Z. Do tej pory Sąd Najwyższy nie zdecydował w sprawie uchylenia jej immunitetu. Takie tempo działania organów państwa może budzić wątpliwości. Jednak opis tej sprawy przez "GW" zaciemnia istotę tej sprawy i może być uznany za manipulację czytelnikami.
„Wyborcza” robi czytelnikom wodę z mózgu w sprawie zarzutów dla prokuratorki za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym

Prokuratura Regionalna i Okręgowa w Krakowie/ fot. arch. Wnet

28 listopada 2024 roku nieopodal Olkusza doszło do tragicznego wypadku drogowego. Przy złych warunkach pogodowych samochód jadący z przepisową prędkością niespodziewanie zjechał na pobocze, zabijając idącą nim kobietę. Kierującą pojazd była prokurator Magdalena Z., w przeszłości szefowa Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu. Była trzeźwa i wszystko wskazuje na to, że do zdarzenia doszło wskutek błędu.

W sprawie nie budzi raczej wątpliwości, że zasadnym jest uchylenie immunitetu prokuratorce. Spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym to przestępstwo z art. 177 par. 2 kodeksu karnego, za co grozi od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Błąd, nawet jeśli nie ma cech piractwa drogowego, musi zostać przebadany przez sąd. A do tego niezbędne jest wyrażenie zgody na ściganie prokuratora.

Nie było żadnego „projektu”

Na czym więc polegają wspomniane manipulacje „Gazety Wyborczej”? Oddajmy głos autorowi tekstu.

– W marcu zeszłego roku [tj. 2025] po kilkumiesięcznym śledztwie prokurator Oliwia Bożek-Michalec zdecydowała się na zarzuty o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Postanowienie w tej sprawie zostało przygotowane. W języku prokuratorskim wydane – pisze Jacek Sidorowicz.

W mojej ocenie cały materiał dowodowy został zebrany i pozwalał na przygotowanie projektu postanowienia o zarzutach – mówi „Wyborczej” prokurator Oliwia Bożek Michalec, z krakowskiej prokuratury okręgowej, która prowadzi postępowanie w sprawie wypadku w Sienicznie

– cytuje Sidorowicz referentkę sprawy, która nie niedawna była rzecznikiem prasowym Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

W powyższych fragmentach zawarto nieprawdę – bez żadnej kontry ze strony autora. Nie ma mowy, że prokuratorka przygotowała projekt postanowienia o postawieniu zarzutów, skoro jak pisze sam Jacek Sidorowicz, przełożeni prokuratorki z Prokuratury Okręgowej w Krakowie uznali, że jej postanowienie muszą uchylić. Nie uchyla się projektu, który jest tylko notatką w szufladzie prokuratora. Uchyla się pismo procesowe, zarejestrowane w systemie prokuratury PROK-SYS.

Decydując się na sporządzenie postanowienia o przedstawieniu zarzutów przed uchyleniem immunitetu Bożek-Michalek kierowała się zapewne wykładnią kodeksu postępowania karnego, zgodnie z którym samo sporządzenie postanowienia o przedstawieniu zarzutów nie jest tożsame z ich wydaniem. Tego wątku „Wyborcza” szczegółowo nie wyjaśnia, podczas, gdy jest on kluczowy dla zrozumienia całej sprawy.

Krakowski sędzia sprowadził do parteru rzekomego zastępcę prokuratora rejonowego
Krakowski sędzia sprowadził do parteru rzekomego zastępcę prokuratora rejonowego

Sędzia Jędrzej Dessoulavy-Śliwiński z SO w Krakowie odprawił z kwitkiem Macieja Płeszkę, podszywającego się pod zastępcę…

Gdzie zaczyna się status podejrzanego?

Jak pisze sędzia Krzysztof Eichstaedt, autor komentarza do kodeksu postępowania karnego pod redakcją Dariusza Świeckiego, „do tego, żeby postanowienie to zostało uznane za wydane, czyli prawnie skuteczne, niezbędne jest kumulatywne spełnienie trzech warunków: sporządzenie postanowienia, niezwłoczne ogłoszenie postanowienia i przesłuchanie podejrzanego (…)”.

Zgodnie z takim poglądem – którego wielu prawników nie uznaje – samo postanowienie nie czyni danej osoby podejrzanym. Dlaczego więc przełożeni Oliwii Bożek-Michalec uznali jej działanie za błędne i uchylili postanowienie? „Wyborcza” cytuje ich jednozdaniowe uzasadnienie: „decyzję podjęto z powodu przedwczesnego sporządzenia postanowienia, dla oczyszczenia przedpola procedowania przez Sąd Najwyższy”.

Stanowisko „okręgówki”

Radio Wnet dysponuje odpowiedzią Prokuratury Okręgowej w Krakowie, udzieloną naszej redakcji znacznie przed publikacją red. Sidorowicza. Nie zdecydowaliśmy się wcześniej na publikację, uznając, że jest to temat techniczny, w zasadzie na pograniczu tematyki prasy popularnej i fachowej.

– W okresie od sporządzenia do uchylenia postanowienia o przedstawieniu zarzutów i w dalszym ciągu postępowanie przygotowawcze prowadzone jest „w sprawie” – wyjaśniała nam prokuratura, podzielając zatem najwyraźniej pogląd sędziego Eichstaedta.

Według dostępnych interpretacji przepisu art. 313 § 1 k.p.k. samo sporządzenie postanowienia o przedstawieniu zarzutów, bez jego ogłoszenia podejrzanemu i przesłuchania go – nie oznacza, iż postępowanie przygotowawcze zostaje przekształcone w fazę przeciwko konkretnej osobie. Tym samym nie sposób jednoznacznie oceniać decyzji prokuratora jako błędnej

– dodała.

Kłamstwo czy niedoinformowanie?

Jacek Sidorowicz pisze w swoim tekście, że „rok temu, tuż po przygotowaniu zarzutów, sprawdzała to [czyli działanie prok. Bożek-Michalec] Prokuratura Krajowa. Zrobiła to po sygnale z prokuratury sosnowieckiej, macierzystej jednostki Magdaleny Z. Żadne decyzje nie zapadły”.

Jest to, delikatnie mówiąc, półprawda. Faktycznie, Prokuratura Krajowa nie wydała polecenia uchylenia postanowienia o postawieniu zarzutów, jednak w oficjalnym piśmie oceniła wydanie go jako działanie niedopuszczalne i zasugerowała, że Prokuratura Okręgowa w Krakowie powinna wycofać się z tego kroku w trybie art. 8 ustawy Prawo o prokuraturze. Jak mówi nasze źródło, można powiedzieć, że inicjatywa usunięcia z obiegu prawnego postawienia o postawieniu zarzutów wyszła właśnie z Prokuratury Krajowej.

Koleżanka z LSO

Równocześnie jednak pomimo miażdżącej oceny sporządzenia postanowienia oszczędzono Oliwii Bożek-Michalec konsekwencji dyscyplinarnych. Jak wskazała nam „okręgówka”, wobec prokuratorski przeprowadzono postępowanie służbowe, a jego „referent uznał, iż brak jest podstaw do skierowania w zakresie opisywanej decyzji prokuratora referenta sprawy wniosku o wszczęcie postepowania wyjaśniającego do rzecznika dyscyplinarnego, a ówczesne kierownictwo tutejszej jednostki stanowisko to zaakceptowało”. W tym samym okresie prokuratorka dostała zresztą awans na prokuratora Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Szokująca próba wpłynięcia na sąd ze strony uzurpatorskiego prokuratora regionalnego
Szokująca próba wpłynięcia na sąd ze strony uzurpatorskiego prokuratora regionalnego

W grudniu Sąd Okręgowy w Krakowie podważył status nielegalnego z-cy prokuratora rejonowego. W ramach retorsji uzurpators…

Działanie irracjonalne

Niezależnie od kwestii formalnoprawnych, działanie Oliwii Bożek-Michalec było po prostu nieracjonalne z punktu widzenia logiki prokuratorskiej.

Po co tworzyć pewien byt procesowy – postanowienie o przedstawieniu zarzutów – skoro Sąd Najwyższy może nie wyrazić zgody na uchylenie immunitetu? Wówczas trzeba wykonać dodatkową czynności procesową – uchylenie postawienia. Gdzie tu „brzytwa Ockhama”? Po co przydawać sobie niepotrzebnej pracy? Wszak zarzuty rozumiane jako techniczny tekst są w praktyce i tak gotowe – we wniosku o uchylenie immunitetu. Tyle, że nazywa się to inaczej – wnioskiem o uchylenie immunitetu.

Nadto zgodnie z kodeksem po wydaniu postanowienia należy niezwłocznie przesłuchać podejrzanego i ogłosić mu zarzuty. Jak można mówić o niezwłoczności, skoro postępowanie przez Sądem Najwyższym potrafi ciągnąć się w nieskończoność, czego dobrym przykładem jest sprawa Ewy Wrzosek i słynnej sprawy „DawajdoRT”, gdzie SN przez 1.5 roku nie był w stanie rozpoznać w I instancji wniosku o uchylenie immunitetu.

Obsesja „antyziobrowska”

Wróćmy jednak do redaktora Jacka Sidorowicza. Czy jest brak kontry na niezgodne z prawdą stwierdzenie prokuratorki o „projekcie” i zaciemnienie roli Prokuratury Krajowej wytykającej „okręgówce” wtopę z wydaniem postanowienia wyczerpuje katalog manipulacji w tej sprawie? Niestety nie. Cała kontrukcja tekstu ma na celu stworzenie w czytelniku wrażenia, że wokół sprawy dzieją się niepokojące rzeczy.

Alarmujący jest już sam tytuł: „Kobieta zginęła pod kołami samochodu prokuratorki awansowanej za Ziobry. Zarzuty były, już ich nie ma”. Czyli – „skręcają” sprawę nominatki Ziobry! – myśli sobie przeciętny czytelnik. Jeżeli jest trochę bardziej ambitny i przeczyta lead tekstu, tylko się utwierdzi w tym przekonaniu.

Przez rok na prokurator Magdalenę Z. czekały zarzuty za spowodowanie wypadku, w którym zginęła młoda kobieta. Nie postawiono ich, bo dotąd nie ma uchylonego immunitetu. Teraz kierownictwo krakowskiej prokuratury uznało, że były przedwcześnie przygotowane

– pisze Sidorowicz.

Brak tu precyzyjnej, czytelnej informacji, że owo uznanie dotyczy nie faktycznej podstawy przyszłych zarzutów, a czysto formalnej kwestii „timingu” sporządzenia postanowienia o przedstawieniu zarzutów! Czyli nikt wniosków ze śledztwa Oliwii Bożek-Michalec nie poddał pod wątpliwość.

Ale za to już w tytule jest Zbigniew Ziobro! Tak jakby miał cokolwiek z tą sprawą wspólnego. Do wypadku doszło ponad rok po tym, jak przestał być Prokuratorem Generalnym! A sprawa od początku była w rękach bodnarowców-żurkowców. Sidorowicz ani słowem nie sugeruje, że w prokuraturze mógł zadziałać jakiś układ ze starych czasów, który spowodował uchylenie postanowienia. Dlaczego więc „grzeje” byłym Prokuratorem Generalnym w tytule tekstu?

Zagadnienie wykreowane

Pomimo tego, że mamy do czynienia z czysto techniczną i w sumie ciekawą sytuacją prawną – taką dla koneserów – dziennikarz „Gazety Wyborczej” usiłuje zrobić z tego na siłę temat z gatunku „coś tu śmierdzi”. A nie śmierdzi nic, jeżeli chodzi o istotę postępowania, bo całe to zamieszanie z postanowieniem pozostaje bez jakiegokolwiek wpływu na termin rozpoznania sprawy w Sądzie Najwyższym.

I jeżeli sprawa się ślimaczy, to naturalnym adresatem pytań o to powinien być na tę chwilę właśnie Sąd Najwyższy. A jedynym tematem prokuratorskim jest tutaj niska jakość kadr bodnarowsko-żurkowskich robiących dziwne kroki, które muszą być kontrowane przez bardziej doświadczonych „uśmiechniętych” prokuratorów z centrali. Ale o tym w „Gazecie Wyborczej” nie przeczytamy.

Przeczytaj więcej

Lumina Metals i gorączka złota pod Nową Solą. Prof. Pieńkowski ostrzega przed „folderem reklamowym”
Lumina Metals i gorączka złota pod Nową Solą. Prof. Pieńkowski ostrzega przed „folderem reklamowym”
Czarnek: Afera Szpitala Południowego nie polega na wadach systemu. To złodziejstwo i oszustwo
Czarnek: Afera Szpitala Południowego nie polega na wadach systemu. To złodziejstwo i oszustwo
W Szpitalu Południowym był prywatny detoks dla polityków? „Przyjeżdżali odtruć się po alkoholu”
W Szpitalu Południowym był prywatny detoks dla polityków? „Przyjeżdżali odtruć się po alkoholu”