Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Aneks WSI: publikować czy nie? Ostre starcie ekspertów o bezpieczeństwo państwa

Publikacja aneksu do raportu WSI znów rozpala debatę o państwie, bezpieczeństwie i granicach jawności. Jedni widzą w nim szansę na ujawnienie prawdy o wpływach służb i agentury. Inni ostrzegają: to może być poważny błąd, który osłabi państwo w najgorszym możliwym momencie.
Aneks WSI: publikować czy nie? Ostre starcie ekspertów o bezpieczeństwo państwa

Pałac Prezydencki w Warszawie / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

Aneks WSI: ujawnić prawdę czy chronić państwo

Debata o publikacji aneksu do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych wraca z pełną siłą – i natychmiast dzieli ekspertów. Z jednej strony pojawia się przekonanie, że Polska nigdy nie rozliczyła wpływów służb i agentury. Z drugiej – ostrzeżenie, że ujawnianie takich materiałów to igranie z bezpieczeństwem państwa.

– To jest moment, w którym być może należałoby dokonać historycznego podsumowania tego, co się stało po 1989 roku – mówi politolog, prof. Piotr Grochmalski.

Ale dla byłego oficera wywiadu Marcina Falińskiego to zupełnie inna perspektywa.

– To jest najgorszy z możliwych momentów na publikację takich materiałów – podkreśla.

Aneks do raportu WSI i rezygnacja prof. Cenckiewicza. Ważne decyzje prezydenta
Aneks do raportu WSI i rezygnacja prof. Cenckiewicza. Ważne decyzje prezydenta

Rafał Leśkiewicz, rzecznik prasowy prezydenta RP, podczas konferencji prasowej poinformował o przekazaniu marszałkom Sej…

Jawność jako warunek prawdy

Zwolenicy publikacji aneksu wskazują, że Polska nigdy nie przeprowadziła pełnego rozliczenia struktur i wpływów służb z czasów PRL.

– Nigdy nie było twardego przeglądu kadr pod kątem radzieckich i rosyjskich zasobów agenturalnych – mówi Piotr Grochmalski. – Ta prawda jeszcze nigdy nie została opisana – dodaje.

W tej logice aneks miałby być brakującym elementem układanki – dokumentem, który pokaże skalę powiązań, wpływów i mechanizmów działania państwa po 1989 roku.

Grochmalski idzie dalej, sugerując, że brak rozliczeń doprowadził do sytuacji, w której dawni funkcjonariusze i ich środowiska zachowali realny wpływ na państwo.

– Mamy ogromną liczbę pokrzywdzonych działaczy Solidarności i świetnie sytuowanych ludzi, którzy tamtych ścigali i prześladowali – wskazuje.

„Służby działają w ciszy, nie w telewizji”

Zupełnie inaczej na sprawę patrzy Marcin Faliński, były oficer Agencji Wywiadu. Jego zdaniem publikacja aneksu – tak jak wcześniej samego raportu – przyniosła więcej szkód niż korzyści.

– Straty były większe niż jakiekolwiek zyski. Tych spraw tak się nie załatwia – mówi.

I podkreśla fundamentalną zasadę funkcjonowania służb specjalnych:

– Służby specjalne działają w cieniu, w ciszy, a nie w telewizji i w prasie – zaznacza.

Faliński przypomina, że ujawnianie materiałów operacyjnych może mieć realne konsekwencje – nie tylko wizerunkowe, ale też operacyjne.

– Spowodowało to dużą nieufność do polskich służb, także wśród partnerów zagranicznych – wskazuje.

Kozłowski o ataku na Cenckiewicza: to była zemsta polityczna za „reset” i WSI
Kozłowski o ataku na Cenckiewicza: to była zemsta polityczna za „reset” i WSI

To miała być polityczna eliminacja Sławomira Cenckiewicza – tak sprawę cofnięcia poświadczenia bezpieczeństwa dla szefa …

Aneks WSI jako narzędzie polityczne?

W tle sporu pojawia się jeszcze jeden wątek – wykorzystywanie służb i ich historii w bieżącej walce politycznej.

– Do walki politycznej pewnych rzeczy, takich jak obronność czy służby, nie powinno się wykorzystywać – mówi Faliński.

Jego zdaniem ujawnienie aneksu – zwłaszcza w niepełnej formie, z anonimizacją nazwisk – może tylko napędzić kolejną falę spekulacji i konfliktów.

– Jeżeli już ujawniamy, to ujawniajmy wszystko. Bez żadnego wymazywania – podkreśla. – W przeciwnym razie będzie to prowadzić do kolejnych domysłów i walki politycznej.

Najgorszy moment na publikację?

Kluczowym argumentem przeciwników publikacji jest jednak czas. W sytuacji napięć międzynarodowych i zagrożeń bezpieczeństwa – ich zdaniem – takie działania są szczególnie ryzykowne.

– Jeżeli wierzyć temu, co mówi premier o możliwych zagrożeniach, to jest to najgorszy moment z możliwych – mówi Faliński.

W jego ocenie państwo powinno w takich sytuacjach działać w sposób maksymalnie odpowiedzialny i powściągliwy, a nie otwierać wrażliwe tematy.

Spór, który nie zniknie

Debata o aneksie WSI pokazuje głębszy problem – brak wspólnej odpowiedzi na pytanie, czym jest dziś racja stanu. Czy oznacza pełną jawność i rozliczenie przeszłości, czy raczej ochronę mechanizmów państwa, nawet kosztem ograniczenia wiedzy opinii publicznej.

– Jeżeli już mleko się wylało, to zamknijmy to i idźmy po całości – mówi Faliński.

Z kolei dla Grochmalskiego brak ujawnienia pełnej prawdy oznacza utrzymywanie systemu, który nigdy nie został do końca rozliczony.

Spór o aneks WSI nie jest więc tylko dyskusją o jednym dokumencie. To konflikt dwóch wizji państwa – i nic nie wskazuje na to, by miał się szybko zakończyć.

Przeczytaj więcej

Cztery partie po jednej stronie sceny. Piotr Matczuk ostrzega przed skutkami rozłamu
Cztery partie po jednej stronie sceny. Piotr Matczuk ostrzega przed skutkami rozłamu
Śledztwo w sprawie działania Clifford Chance przy przejmowaniu mediów publicznych jest nadal w toku
Śledztwo w sprawie działania Clifford Chance przy przejmowaniu mediów publicznych jest nadal w toku
Około 30 posłów odchodzi z PiS. Kaczyński zapowiada twarde decyzje
Około 30 posłów odchodzi z PiS. Kaczyński zapowiada twarde decyzje