Teraz na antenie:
Radio Wnet
Opinie

Cztery partie po jednej stronie sceny. Piotr Matczuk ostrzega przed skutkami rozłamu

Rozłam w Prawie i Sprawiedliwości może wywołać efekt domina po całej prawej stronie sceny politycznej. Zdaniem analityka Piotra Matczuka najbliższe miesiące upłyną pod znakiem ostrej rywalizacji nie tylko między PiS i środowiskiem Mateusza Morawieckiego, ale również z Konfederacją i Grzegorzem Braunem. Ostrzega jednak, że największym beneficjentem takiej wojny może okazać się Donald Tusk.
Cztery partie po jednej stronie sceny. Piotr Matczuk ostrzega przed skutkami rozłamu

Mateusz Morawiecki, Przemysław Czarnek, fot. flickr.com, facebook.com

Rozłam w Prawie i Sprawiedliwości sprawia, że prawa strona sceny politycznej staje przed zupełnie nowym wyzwaniem. Obok PiS funkcjonować ma środowisko Mateusza Morawieckiego, rośnie Konfederacja, a własną pozycję buduje również Grzegorz Braun. Zdaniem Piotra Matczuka oznacza to zupełnie nową rzeczywistość polityczną.

Będziemy mieli cztery partie prawicowe – ocenia analityk.

Jednocześnie podkreśla, że nie chodzi wyłącznie o spór programowy. Znacznie większym problemem może okazać się walka o tych samych wyborców i wzajemne osłabianie własnego obozu.

Około 30 posłów odchodzi z PiS. Kaczyński zapowiada twarde decyzje
Około 30 posłów odchodzi z PiS. Kaczyński zapowiada twarde decyzje

„Około trzydziestu kilku posłów zrezygnowało z członkostwa w naszej formacji” – ogłosił prezes PiS Jarosław Kaczyński po…

Wojna na prawicy może pomóc Tuskowi

Największym zagrożeniem – zdaniem Matczuka – nie jest sam fakt powstania kolejnego ugrupowania, lecz obraz, jaki zobaczą wyborcy.

Jeżeli w sondażach po jednej stronie będą widoczne cztery zbliżone do siebie ugrupowania, a po drugiej silna Koalicja Obywatelska, część wyborców może dojść do wniosku, że zwycięstwo prawicy staje się mało realne.

Wyborca prawicowy może się zdemotywować. Spojrzy na słupki i pomyśli: wszystko już stracone, Donald Tusk znowu będzie wygrywał – mówi Matczuk.

Jak dodaje, taki efekt psychologiczny może być równie istotny jak realne poparcie poszczególnych partii.

Konfederacja i PiS powinny zmienić strategię

Analityk uważa, że wszystkie ugrupowania po prawej stronie popełniają podobny błąd. Zamiast budować własną ofertę programową, koncentrują się na wzajemnym atakowaniu.

W jego ocenie PiS powinien przede wszystkim odbudowywać własny program i wrócić do tematów, które wcześniej przynosiły ugrupowaniu sukcesy.

Podobny zarzut kieruje wobec Konfederacji.

Konfederacja dotknęła pewnego sufitu dlatego, że zbyt bezrefleksyjnie wali cały czas w PiS – ocenia.

Jego zdaniem wyborcy oczekują dziś przede wszystkim propozycji i programu, a nie kolejnych konfliktów wewnątrz prawicy.

Nie tylko wojna. Wyborcy chcą konkretów

Piotr Matczuk zwraca uwagę, że sympatycy prawicy są zmęczeni nieustannymi sporami.

Jak podkreśla, wyborcy doskonale rozumieją, że polityka jest oparta na rywalizacji, ale jednocześnie oczekują, że partie będą przedstawiały własne pomysły na państwo.

Wyborcy chcą widzieć, że ich środowisko jedzie do przodu – mówi.

To właśnie dlatego, jego zdaniem, tak dobrze został przyjęty początek aktywności Przemysława Czarnka. Nowe konferencje i większa aktywność polityków sprawiły, że wyborcy zobaczyli ruch i energię zamiast kolejnych sporów personalnych.

Czy prezydent może zostać mediatorem?

W rozmowie pojawia się także pytanie o rolę prezydenta Karola Nawrockiego. Zdaniem Matczuka głowa państwa nie powinna angażować się w bieżące spory partyjne.

Jak nie muszę, to nie wchodzę – tak analityk opisuje jego dotychczasową strategię.

Jednocześnie nie wyklucza, że po wyborach prezydent może odegrać ważną rolę przy ewentualnych rozmowach koalicyjnych. Na razie jednak uważa, że zachowanie dystansu jest dla głowy państwa korzystniejsze niż angażowanie się w konflikt między ugrupowaniami prawicy.

O wyniku mogą zdecydować ceny paliw

Choć polityczne spory dominują dziś w mediach, Matczuk przekonuje, że ostatecznie wyborcy kierują się również codziennymi problemami.

Jako przykład wskazuje wzrost cen paliw.

Osiem złotych za paliwo to jest katastrofa dla ludzi – mówi.

Jego zdaniem kwestie ekonomiczne mogą w dłuższej perspektywie okazać się znacznie ważniejsze niż bieżące konflikty partyjne. Ostrzega jednocześnie, że opozycja musi umieć takie tematy wykorzystać politycznie, bo w przeciwnym razie część społecznego niezadowolenia może zostać zmarnowana.

Przed prawicą miesiące próby

Zdaniem Piotra Matczuka rozłam w PiS nie kończy historii, lecz dopiero ją rozpoczyna. O najbliższych miesiącach zdecyduje nie liczba parlamentarzystów przechodzących do nowego projektu Mateusza Morawieckiego, ale zdolność poszczególnych ugrupowań do budowania własnej tożsamości i przekonywania wyborców.

Jeżeli zamiast programu dominować będą wzajemne ataki, największym beneficjentem może okazać się obecny obóz rządzący. Jeśli jednak partie prawicowe skupią się na własnych propozycjach i ograniczą wewnętrzną rywalizację, walka o władzę przed kolejnymi wyborami pozostanie otwarta.

Przeczytaj więcej

Rok Waldemara Żurka pod ostrzałem. Piebiak: „To wszystko się rozsypało”
Rok Waldemara Żurka pod ostrzałem. Piebiak: „To wszystko się rozsypało”
Rozłam w PiS? Żukowska woli spór z Morawieckim niż z Czarnkiem
Rozłam w PiS? Żukowska woli spór z Morawieckim niż z Czarnkiem
Rozłam na prawicy? Piotr Witt przypomina historię, która wyniosła Mitterranda do władzy i ostrzega polskich polityków
Rozłam na prawicy? Piotr Witt przypomina historię, która wyniosła Mitterranda do władzy i ostrzega polskich polityków