Dziennikarz Radia Wnet nie wpuszczony na Białoruś - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Dziennikarz Radia Wnet nie wpuszczony na Białoruś

Paweł Bobołowicz na lotnisku w Mińsku przed powrotem do Warszawy

Białoruska straż graniczna odmówiła wjazdu na teren Białorusi reporterowi Pawłowi Bobołowiczowi. Dziennikarz próbował wjazdu przez port lotniczy w Mińsku. Odmówiono mu wjazdu nie podając uzasadnienia.

W piątek 4 września br. nie wpuszczono na teren Białorusi dziennikarza Radia Wnet Pawła Bobołowicza.  Nasz korespondent próbował dotrzeć na Białoruś wykorzystując możliwość przekroczenia granicy w ramach ruchu bezwizowego w porcie lotniczym w Mińsku. Po dwugodzinnej procedurze kontrolnej białoruska straż graniczna, na podstawie artykułu 30 Ustawy o statusie prawnym cudzoziemców i osób nieposiadających obywatelstwa w Republice Białorusi, odmówiła wjazdu dziennikarzowi.

Obecnie Białoruś praktycznie uniemożliwia oficjalne przyjazdy zachodnich korespondentów zagranicznych. Bobołowicz próbował się dostać wykorzystując możliwość wjazdu turystycznego. Po procedurze sprawdzającej korespondenta poinformowano, że nie będzie mógł wjechać na teren Białorusi i zostanie odesłany do Polski samolotem. Odmówiono wyjaśnienia decyzji, a sam druk decyzji Bobołowicz otrzymał dopiero 18 godzin później przy wsiadaniu na pokład samolotu lecącego do Polski. W piśmie również nie ma zawartego uzasadnienia odmowy wjazdu.

Bobołowicz na lotnisku mińskim przebywał razem z innymi osobami, którym odmówiono wjazdu na teren Białorusi – m.in. z Azerbejdżanu, Gruzji i Izraela. Około 4o osób przebywało w  pomieszczeniach poczekalni tranzytowej. Wszystkim niewpuszczonym podawano posiłki, była zapewniona woda i dostęp do toalet.

Od początku protestów po wyborach prezydenckich na Białorusi utrudniane są wjazdy dziennikarzy zagranicznych i praktycznie uniemożliwiana jest ich praca. Wielu dziennikarzy białoruskich stało się obiektem przemocy i represji ze strony służb Łukaszenki. Białoruskie służby pobiły i wręcz torturowały polskiego fotoreportera Witolda Dobrowolskiego. Białorusini udokumentowali też fakty umyślnego strzelania przez funkcjonariuszy służb do dziennikarzy relacjonujących protesty.

Według Bobołowicza utrudnianie pracy dziennikarzom świadczy o tym jak bardzo Łukaszenka boi się prawdy o skali protestów i oburzenia Białorusinów działaniami władzy. „Tym bardziej dziennikarze muszą starać się pokazywać, mówić co teraz dzieje się na Białorusi. Nie możemy pozwolić, by świat pozostał na to obojętny” – stwierdza reporter.

Więcej o tym wydarzeniu będzie można posłuchać w Poranku Radia Wnet w najbliższy poniedziałek 7 września od godziny 7:00.

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook