Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Powiedzieć, że góra urodziła mysz po 55 latach obowiązywania Traktatu Elizejskiego, byłoby stwierdzeniem na wyrost

Traktat Elizejski ma 55 lat. Kiedy podpisywali go Charles de Gaulle i Konrad Adenauer, Emmanuela Macrona nie było jeszcze na świecie, a Angela Merkel spędzała szczęśliwe dzieciństwo w NRD.

Jan Bogatko

Znany ze swej intelektualnej głębi prezydent Francji, Emmanuel Macron, śmiało zauważył: „Spoglądając w kierunku Europy, mogę jedynie stwierdzić: nie uda się nam w pojedynkę zrealizować naszych ambicji”. Co dostrzegł Macron, spoglądając w kierunku Europy? Brexit? Nazizm w Polsce? Niedawny stan wyjątkowy we Francji? Kryzys na południu Europy? Islamskie zagrożenie terrorystyczne, którego podobno nie ma? Tego nam, niestety, prezydent Francji nie zdradził.

Mało kto przypomina sobie, czym była Francja i czym były Niemcy w roku podpisania Traktatu Elizejskiego. Warto o tym przypomnieć w dwu słowach. Francja, antyamerykańska, atomowa potęga, nadszarpnięta przegraną wojną algierską. Niemcy, europejski tygrys, wschodząca potęga, ale nadal pod amerykańskim protektoratem.

Dla Niemiec zbratanie z Francją (wschodnie Niemcy określano jako „środkowe”, czego reliktem jest nazwa stacji RTV MDR – Mitteldeutscher Rundfunk w Niemczech Wschodnich) to polisa ubezpieczeniowa. Co przyniesie jutro? Jak zachowają się Sowieci? Co zrobią Amerykanie? Pod czyim parasolem atomowym będziemy spać spokojnie? Co z naszymi ziemiami na wschodzie? Pytań bez liku. (…)

Znajomy lekarz, z którego pomocy byłem zmuszony skorzystać w tych dniach, a z którym rozmawiam o polityce międzynarodowej (interesują go zwłaszcza sprawy polsko-niemieckie i kwestia imigrantów do Europy z innych kontynentów), ze zdziwieniem opowiadał mi, że w telewizji, oglądając relacje z uroczystości rocznicowych z parlamentów w Paryżu i w Berlinie, zobaczył wypełnioną po brzegi salę Bundestagu w gmachu Reichstagu i straszącą pustkami salę parlamentu w Paryżu. (…)

A więc cele są: odnowienie Układu Elizejskiego „w europejskim duchu”, tym niemniej dążąc do „nowych celów i nowych form współpracy”. Ach, jak zazdroszczę naszym przyjaciołom z Paryża i Berlina języka, wyrażającego wszystko i nic!

Podobno jednak projekt jest już w szufladzie. Petycja, powzięta przez parlamenty w Paryżu i w Berlinie, odważnie wzywa do wzmożenia współpracy w regionie przygranicznym, wyrównania różnic w kwestiach podatkowych i socjalnych, a także realizacji wspólnych projektów oświatowych. Projekt ma być zamknięty na ostatni guzik jeszcze w tym roku.

Szok, po prostu szok! Powiedzieć, że góra urodziła mysz po 55 latach obowiązywania Traktatu Elizejskiego, byłoby stwierdzeniem na wyrost. A tak na marginesie – prezydent Macron po spotkaniu z kanclerz Angelą Merkel w Paryżu powiedział, że nie będzie ingerował w politykę wewnętrzną zaprzyjaźnionego kraju, ale ma nadzieję, że SPD wypowie się (i marzenie się spełniło) za podjęciem rozmów sondażowych z CDU/CSU.

Cały felieton Jana Bogatki, pt. „Vive l‘Allemagne! Es lebe Frankreich!” – jak co miesiąc, na stronie „Wolna Europa” „Kuriera WNET”, nr lutowy 44/2018, s. 3, wnet.webbook.pl.

Aktualne komentarze Jana Bogatki do bieżących wydarzeń – co czwartek w Poranku WNET na WNET.fm.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Jana Bogatki pt. „Vive l‘Allemagne! Es lebe Frankreich!” na s. 3 „Wolna Europa” lutowego „Kuriera WNET” nr 44/2018, wnet.webbook.pl

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook