Meandry transformacji. Historia pracy inż. Teresy Nitkiewicz: od ciężkiej pracy i sukcesów po gorycz krzywdy - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Meandry transformacji. Historia pracy inż. Teresy Nitkiewicz: od ciężkiej pracy i sukcesów po gorycz krzywdy

Teresa Nitkiewicz | Fotografia z archiwum prywatnego

Kilkadziesiąt lat nadzorowała dziesiątki budów, dziś na trzytysięcznej emeryturze. Okradziona przez kolegów, gdy Budimex – flagowy okręt polskiego eksportowego budownictwa – przechodził w obce ręce.

Stefan Truszczyński

Nazwisko – Nitkiewicz. Imiona – Teresa Franciszka. Zawód wyuczony, wykonywany – inżynier budowlany; nr uprawnienia 180-Km/71. Dokonania – od pojedynczych domów po wielkie inwestycje – osiedla, zakłady przemysłowe, magazyny, przejścia graniczne, oczyszczalnie ścieków; w odległych krajach reprezentacyjne hotele: nowe, budowane od podstaw, zabytkowe – odtwarzane.

Kierowała eksportową dyspozyturą w Moskwie przez 9 lat z 14 przepracowanych w Budimexie – gigancie budowlanym plasującym się wówczas w branży na 30 miejscu na świecie. Kilkadziesiąt lat nadzorowała dziesiątki budów, dziś na trzytysięcznej emeryturze. Okradziona przez kolegów, gdy Budimex – flagowy okręt polskiego eksportowego budownictwa – przechodził w obce ręce. (…)

Patriotyzm z mlekiem matki wyssany

Pochodzi z rodu Ligaszewskich ze Świebodzic. Żywa jest w rodzinie przekazywana przez pokolenia pamięć Ignacego – ojca, dziada, pradziada, a dziś już prapradziada – powstańca styczniowego, urodzonego w 1835 r. w majątku skonfiskowanym po upadku walk narodowowyzwoleńczych przez zaborcę, bo Prusak nie tolerował powstańców. (…) Ignacy Ligaszewski miał trzech synów i cztery córki. Syn Jan wychował Mariana i Ludwika. Marian jako gimnazjalista zginął w obronie Lwowa. Jego prochy spoczywają w Panteonie Orląt Lwowskich na cmentarzu Łyczakowskim. Drugi syn Jana, Ludwik, jest ofiarą zbrodni katyńskiej i został upamiętniony na tablicy ofiar tej zbrodni umieszczonej w Kościele Ojców Jezuitów na Starym Mieście w Toruniu. Drugi syn Ignacego, Ludwik, został księdzem i przez 31 lat był proboszczem parafii w Siemiechowie nad Dunajcem. Nie ograniczał się do działalności duszpasterskiej. Pomagał miejscowym gospodarzom organizować kółka rolnicze i propagował zasiewy nowych odmian zbóż. Spoczywa na miejscowym cmentarzu parafialnym, a upamiętniająca go tablica znajduje się w tamtejszym kościele.

Córki Ignacego: Helena, Ludwika, Wiktoria i Zuzanna po ukończeniu seminarium nauczycielskiego pracowały w szkolnictwie. Trzeci syn Ignacego, Stanisław, ukończył renomowaną wówczas szkołę dla organistów w Przemyślu i pracował jako organista w kościele parafialnym w Brzeźnicy koło Bochni. To ojciec Amalii – matki inżynier Teresy. Tak jak jej ciotki, Amalia również poszła w nauczycielskie ślady. Jej mężem, ojcem Teresy, został Franciszek Rybaczek, też z nauczycielskiej rodziny, absolwent Oficerskiej Szkoły Piechoty w Bydgoszczy, żołnierz Września, a później Armii Krajowej. Żył krótko. Zmarł w czasie okupacji, zostawiając młodą wdowę z trójką dzieci – rocznym Stanisławem, 6-letnią Teresą Franciszką i 9-letnią Marią Danutą. Ostatnie jego słowa brzmiały: „Malu, wychowuj mi dobrze dzieci”. (…)

Świętej pamięci

Dużo dokonań i wiele wspomnień. Przede wszystkim są to wspomnienia o ludziach. O towarzyszach pracy w warunkach ekstremalnych, przy okrutnych mrozach albo w tropiku. Na obcej, męczeńskiej ziemi, przywodzącej straszne wspomnienia.

Zawsze, gdy pracowali w pobliżu miejsc kaźni i męczeństwa, ludzie Budimexu społecznie utrwalali ślady polskości – odbudowywali, remontowali, konserwowali, fundowali tablice pamiątkowe.

W latach 1991–1994 w Miednoje i Ostaszkowie umieszczono tablice upamiętniające ofiary zbrodni katyńskiej. W 1994 r. w Moskwie na Cmentarzu Dońskim ustawiono ufundowane przez Budimex tablice ku czci gen. Leopolda Okulickiego i ministra Stanisława Jasiukowicza, a także białą kamienną tablicę, na której podane są lata, gdy wsypywano do wspólnego dołu prochy ofiar stalinowskich zbrodni. Również w 1994 r. pracownicy Budimexu uporządkowali groby na polskim cmentarzu wojskowym w Riazaniu. Do roku 1985 przez pięć lat trwał prowadzony przez ekipy Budimexu remont odzyskanego w Moskwie kościoła pw. Niepokalanego Poczęcia NMP, obecnie katedry moskiewskiej.

Beton, zbrojenia, trudny transport – to wszystko robili dobrze wykwalifikowani i zorganizowani ludzie. Więź załogi to rzecz bezcenna. Łączą ich czyny dokonywane z pobudek patriotycznych. Sukces to również skutek dobrej atmosfery w firmie. Nie każda dyrekcja to potrafi. Inżynier Teresa potrafiła. Przed napisaniem reportażu rozmawiałem z kilkoma jej kolegami, dyrektorami wielkich kontraktów z tamtych lat. Z tymi najważniejszymi wśród ważnych w Budimexie. To inżynierowie, tak jak Pani Teresa, od budownictwa. Pracowali w terenie. Tam, gdzie wykuwano ślady firmy i zarabiano pieniądze. Rozmowy o dyrektor Nitkiewicz, zwanej koleżeńsko „Nitką”, nikt mi nie odmówił. Można je streścić: znakomity fachowiec, mądry i dobry człowiek. Szef potrafiący rządzić i rozumiejący ludzi. Taką pozostawiła w Budimexie opinię. Szefowa wysyłana z warszawskiej centrali na najtrudniejsze odcinki. Była wymagająca, ale zawsze z załogą.

Przemierzała tysiące kilometrów po „radzieckich” drogach. Nigdy się nie poddawała. Mróz, śnieżyce, zamarzający silnik. Ratowano się różnie. Trzeba było znać sposoby na niespodziewane okazje – gdy na przykład dolewano alkoholu do paliwa przy czterdziestostopniowym mrozie.

Ale są i zabawne wspomnienia: co robić, by nie pić wódki, której wśród Rosjan czasem nie sposób odmówić. Wymyśliła sposób z pomocą swojej bardzo sprytnej sekretarki. Dziewczyna zręcznie manewrowała butelkami, tak żeby zamiast zdradliwego płynu, dolewać szefowej wodę. „Ależ ta Tereza (tak ją nazywali) ma głowę”. Rzeczywiście miała.

Nitkiewicz wspomina swoich nauczycieli – tych pierwszych współpracowników na budowach – na przykład majstra, kierownika budowy, który tłumaczył jej wszystko od początku jako nowicjuszce. Taki nauczyciel to skarb na całe życie. Sympatię i pomoc, której doznała, oddawała potem w pracy załodze. A życzliwość ludziom – popłaca. (…)

Była inspektorem nadzoru przy budowie Kurii Metropolitalnej w Warszawie, przy remoncie dachu kościoła pw. św. Wojciecha. Bureau Veritas powierzyło jej nadzór nad budową obiektów mieszkalno-usługowych. Nadzorowała budowę domu księży w Kiełpinie. Prowadziła sprawy projektowe, a potem budowę gigantycznego dzieła Fundacji Budowy Świątyni Opatrzności Bożej w Wilanowie. Cenił ją i mówił o tym prymas Polski Józef Glemp. Bardzo się zaangażowała. Aż do 2008 roku była głównym inspektorem nadzoru budowlanego. Pracowała społecznie. Dopóki zdrowie pozwalało. Dociągnęła aż do dziesiątego piętra. Potem już nie mogła tak wysoko wchodzić. Podała się do dymisji. (…)

Obojętność, cynizm i jednak ciągle nadzieja

Pani Teresa Nitkiewicz, oszukana w 1998 roku, wielokrotnie zwracała się do swoich dawnych chlebodawców. Daremnie.

Oni już podzielili się schedą po Budimexie (za sam budynek przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie, będący własnością firmy, piękny i wielki, gdzie obecnie znajdują się sądy – uzyskano 100 mln zł). Zdrowy nie rozumie chorego, bogaty nie myśli o biednym. Pisała do nowej władzy często. Mam przed sobą pismo do obecnego prezesa, z 2019 r., gdy była bezpośrednio po udarze. Cytuję:

„Pan Mariusz Blocher, Prezes Zarządu Budimex SA

Szanowny Panie Prezesie, zwracam się do Pana Prezesa z uprzejmą prośbą dotyczącą możliwości złagodzenia krzywdy wyrządzonej mi w 1998 roku przez poprzednią Radę Nadzorczą pod przewodnictwem Pana Stanisława Pacuka oraz Prezesa Zarządu Pana Marka Michałowskiego. Wyrządzona mi krzywda polegała na całkowitym pominięciu mnie podczas przyznawania odpraw przysługujących odwołanym Uchwałą Rady Nadzorczej z dnia 29.10.1998 Członkom Zarządu.(…)”.

Na przytoczone we fragmencie, datowane 12 lutego 2019 r. pismo – tak jak na wiele innych – nie dostała odpowiedzi.

Cały artykuł Stefana Truszczyńskiego pt. „Inżynier Teresa” znajduje się na s. 8 i 9 sierpniowego „Kuriera WNET” nr 74/2020.

 


  • Od lipca 2020 r. cena wydania papierowego „Kuriera WNET” wynosi 9 zł.
  • Ten numer „Kuriera WNET” można nabyć również w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Stefana Truszczyńskiego pt. „Inżynier Teresa” na s. 8 i 9 sierpniowego „Kuriera WNET” nr 74/2020

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook