Dziennikarz śledczy Leszek Kraskowski został osadzony w areszcie tymczasowym pod zarzutami nielegalnego posiadania broni gazowej oraz kierowania gróźb pozbawienia życia wobec komendanta piaseczyńskiej policji. Już po osadzeniu podejrzanego do postępowania dołączono również sprawę znęcania się Kraskowskiego wobec członków jego rodziny. Kiedy po otrzymaniu opinii biegłego informatyka prokuratura zrozumiała, że nie dysponuje dowodami na to, że to Kraskowski wysłał maila z groźbami wobec funkcjonariusza, podjęto decyzję o zwolnieniu dziennikarza z aresztu.
Prokurator zostosował jednak wobec podejrzanego wolnościowe środki zapobiegawcze, w tym „zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej na odległość mniejszą niż 100 metrów, w okolicznościach innych niż podczas czynności procesowych z udziałem policji, prokuratury i sądów”. Owa pokrzywdzona to żona Leszka Kraskowskiego, Violetta Kraskowska. Dziennikarz zaprzecza, jakoby znęcał się nad swoją rodziną.
Kraskowski bezdomnym
Po opuszczeniu zakładu karnego Kraskowski udzielił kilku emocjonalnych wywiadów, w tym dla Radia Wnet. Przedstawiał w nich skrajnie odhumanizowaną postawą państwa wobec niego – czyli osoby, której nie udowodniono winy, podejrzanego. Jednym z wątków tych wypowiedzi było faktyczne pozbawienie przez prokuraturę Kraskowskiego dachu nad głową.
– Nie mogę wejść do swojego domu dopóki przebywają w nim świadkowie, z którymi mam prokuratorski zakaz kontaktu. A przynajmniej jeden z tych świadków nagle postanowił w moim domu zamieszkać. Zgadnijcie który. Wejście do własnego domu, na który pracowałem 36 lat i do którego dołożyli się też moi rodzice, grozi mi powrotem do celi na Białołęce. W moim domu leży paszport,który mam obowiązek oddać i dowód rejestracyjny samochodu. Aby legalnie jeździć, muszę zrobić przegląd. Bez dowodu – nie da rady. Nie mam nawet ubrań. Chodzę w ubraniach, które dostałem przed wejściem do studia w Telewizji „Republika”. Nie narzekam, bardzo ładny garnitur – napisał Leszek Kraskowski na portalu X.




