Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Prokuratura uczyniła Leszka Kraskowskiego bezdomnym?

Środki zapobiegawcze zastosowane przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie wobec Leszka Kraskowskiego sprawiły, że po wyjściu z aresztu został odcięty od swojego domu. Do nieruchomości wprowadziła się bowiem żona Leszka Kraskowskiego, Violetta. Dziennikarz otrzymał zakaz zbliżania się do niej na bliżej niż 100 metrów. Prokuratura stoi na stanowisku, że zadziałała zgodnie z prawem. Obrońca Kraskowskiego mecenas Adam Janus wskazuje, że sytuacja ta pokazuje poważny problem systemowy, naruszający prawa obywateli do dachu nad głową. Sam Leszek Kraskowski podkreśla, że prokurator wydając postanowienie miał pełną świadomość możliwosci zaistnienia takiego scenariusza.
Prokuratura uczyniła Leszka Kraskowskiego bezdomnym?

Dziennikarz śledczy Leszek Kraskowski został osadzony w areszcie tymczasowym pod zarzutami nielegalnego posiadania broni gazowej oraz kierowania gróźb pozbawienia życia wobec komendanta piaseczyńskiej policji. Już po osadzeniu podejrzanego do postępowania dołączono również sprawę znęcania się Kraskowskiego wobec członków jego rodziny. Kiedy po otrzymaniu opinii biegłego informatyka prokuratura zrozumiała, że nie dysponuje dowodami na to, że to Kraskowski wysłał maila z groźbami wobec funkcjonariusza, podjęto decyzję o zwolnieniu dziennikarza z aresztu.

Prokurator zostosował jednak wobec podejrzanego wolnościowe środki zapobiegawcze, w tym „zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej na odległość mniejszą niż 100 metrów, w okolicznościach innych niż podczas czynności procesowych z udziałem policji, prokuratury i sądów”. Owa pokrzywdzona to żona Leszka Kraskowskiego, Violetta Kraskowska. Dziennikarz zaprzecza, jakoby znęcał się nad swoją rodziną.

Kraskowski bezdomnym

Po opuszczeniu zakładu karnego Kraskowski udzielił kilku emocjonalnych wywiadów, w tym dla Radia Wnet. Przedstawiał w nich skrajnie odhumanizowaną postawą państwa wobec niego – czyli osoby, której nie udowodniono winy, podejrzanego. Jednym z wątków tych wypowiedzi było faktyczne pozbawienie przez prokuraturę Kraskowskiego dachu nad głową.

– Nie mogę wejść do swojego domu dopóki przebywają w nim świadkowie, z którymi mam prokuratorski zakaz kontaktu. A przynajmniej jeden z tych świadków nagle postanowił w moim domu zamieszkać. Zgadnijcie który. Wejście do własnego domu, na który pracowałem 36 lat i do którego dołożyli się też moi rodzice, grozi mi powrotem do celi na Białołęce. W moim domu leży paszport,który mam obowiązek oddać i dowód rejestracyjny samochodu. Aby legalnie jeździć, muszę zrobić przegląd. Bez dowodu – nie da rady. Nie mam nawet ubrań. Chodzę w ubraniach, które dostałem przed wejściem do studia w Telewizji „Republika”. Nie narzekam, bardzo ładny garnitur – napisał Leszek Kraskowski na portalu X.

Stanowisko prokuratury

Zwróciliśmy się z pytaniem do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, czy prokurator stosując środki zapobiegawcze analizował sytuację osobistą podejrzanego i czy faktycznie okoliczności życiowe Leszka Kraskowskiego są takie, że mógł on zostać de facto pozbawiony domu.

– Nieruchomość w Łosiu nie stanowi wyłącznej własności podejrzanego Leszka K. Violetta K. jako współwłaściciel tego domu ponosi samodzielnie koszty jego utrzymania, sprząta, przywraca odcięte media ratując go przed degradacją i spłaca kredyt hipoteczny, w którego regulowaniu Leszek K. nie partycypuje. Generalnie, zgodnie z przepisami k.c. ma prawo zamieszkiwać w tym domu, choć obecnie warunki to utrudniają – odpisał nam rzecznik prasowy Piotr Antoni Skiba.

Według prokuratury „przyczyną uprzedniego opuszczenia domu w Łosiu przez Violetta K. i córki, i zamieszkania w Piasecznie było zachowanie Leszka K.”. Rzecznik podkreśla, że „Violetta K. przejmując opiekę nad domem (i psem) po zatrzymaniu podejrzanego nie wskazywała, w którym miejscu obecnie przebywa i obowiązujące przepisy jej do tego nie obligują”.

– W przypadku zaistnienia podstaw do modyfikacji środka zapobiegawczego prokurator będzie miał na względzie instrumenty prawne przewidziane w art. 275a kpk – dodał Piotr Antoni Skiba.

„Myślałem, że to żart szaleńca”. Leszek Kraskowski po wyjściu z aresztu opowiada o śledztwie
„Myślałem, że to żart szaleńca”. Leszek Kraskowski po wyjściu z aresztu opowiada o śledztwie

Po opuszczeniu aresztu Leszek Kraskowski po raz pierwszy publicznie opowiada o kulisach śledztwa i powodach, dla których…

Paragraf 22

O co chodzi rzecznikowi w ostatnim punkcie? Zapewne o to, że gdy prokurator wydaje postanowienie o nakazie okresowego opuszczenia przez podejrzanego lokalu zajmowanego wspólnie z pokrzywdzonym, można, na wniosek podejrzanego, wskazać mu miejsce pobytu w placówkach zapewniających miejsca noclegowe.

W tym przypadku jednak, póki co, Leszek Kraskowski nie mógł skierować takiego wniosku do prokuratora, bo zgodnie z komunikatem prokuratury nie wydano wobec nieco nakazu okresowego opuszczenia lokalu, tylko zwykły zakaz zbliżania się do żony. Referent sprawy, jak sugeruje rzecznik, być może będzie miał na względzie sytuację Kraskowskiego. A być może nie. Kiedy się ustosunkuje do tego problemu? Nie wiadomo.

W ocenie obrońcy Leszka Kraskowskiego mec. Adama Janusa sytuacja, w której znalazł się jego klient dotyka systemowego problemu naruszania praw podejrzanych. Prawnik podkreśla, że Leszek Kraskowski został de facto pozbawiony prawa do korzystania z domu, którego jest współwłaścicielem.

Kraskowski dementuje słowa rzecznika

W rozmowie z Radiem Wnet Leszek Kraskowski zarzuca rzecznikowi prokuratury, że przedstawia nieprawdziwy obraz sytuacji. Podkreśla, że nie jest prawdą, że jego żona spłaca regularnie raty kredytu. Przesyła nam screena korespondencji SMS-wej z bankiem. Widnieje w niej informacja o zaległości w spłatach kredytu hipotecznego w wysokości ponad 7,2 tys. złotych.

Według słów Kraskowskiego nakłady, które poniósł on na dom, łącznie z jego zakupem, wyniosły około 80 proc. budżetu rodziny na ten cel. Dziennikarz twierdzi, że sprzedał między innymi trzy mieszkania, by zakupić dom w Łosiu. Podkreśla, że kiedy od 24 września do 23 grudnia zeszłego roku przebywał w Albanii, jego żona miała przeprowadzić remont nieruchomości. Gdy wrócił, miało się okazać, że remont nie został przeprowadzony, a rachunki za nieruchomość były nieopłacone.

Prokurator wiedział

Pytamy Leszka Kraskowskiego, czy podczas ostatniego przesłuchania, kiedy prokurator postanowił o jego zwolnieniu z aresztu, sugerował mu, że Violetta Kraskowska mogła się przeprowadzić do domu. Dziennikarz odpowiada twierdząco.

– Mówiłem między innymi, że z uwagi na zakaz zbliżania się do żony mogę nie być w stanie dostarczyć prokuraturze mojego paszportu. Prokurator nie robił z tego problemu. W każdym razie, był świadomy, bo sam o tym mówiłem, że moja żona podczas mojego pobytu w areszcie mogła nagle przeprowadzić się do domu – wyjaśnia Kraskowski.

Dziennikarz dodaje, że w obecnej sytuacji jego żona dysponuje lokalem w Piasecznie i domem w Łosiu, a on, mimo, że dom został – wg jego relacji – zakupiony główne z jego środków – pozostaje bez dachu nad głową.

– To nie jest tak, że ja nie mogę do mojego domu wejść. Mogę, ale jeżeli będzie tam moja żona, to ja z powrotem trafię za kratki za złamanie zakazu zbliżania się do niej na 100 metrów – podkreśla.

Kraskowski informuje nas, że zwrócił się z wnioskiem o pomoc do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej i być może w środku bieżącego tygodnia uzyska pomoc. Pozostaje jednak faktem, że przez kilka dni po wyjściu z aresztu państwo, które pozbawiło go dachu nad głową, nie zadziałało w żaden sposób z urzędu, zapewniając mu podstawowe schronienie. Prokuratura, która ten stan spowodowała, działała zgodnie z prawem, choć mogła też zadziałać inaczej.

Pytanie o ocenę systemu, w którym możliwe jest takie traktowanie osób, które z punktu widzenia prawa są niewinne – na zasadzie in dubio pro reo, czyli domniemania niewinności – jest pytaniem retorycznym. Fakt, że system taki został utrzymany w trakcie 8 lat rządów Zjednoczonej Prawicy, a „uśmiechnięta” ekipa przejęła go z całym dobrodziejstwem inwentarza wystawia jak najgorszą ocenę naszej klasie politycznej.

Jakub Pilarek

Przeczytaj więcej

Parys: Polska powinna pomagać Ukrainie, ale musimy postawić jasne warunki
Parys: Polska powinna pomagać Ukrainie, ale musimy postawić jasne warunki
Katastrofa ekologiczna na Bobrze. Była wiceminister wskazuje możliwe zaniedbania
Katastrofa ekologiczna na Bobrze. Była wiceminister wskazuje możliwe zaniedbania
Muzeum Dziejów Tylicza – Janusz Kiedlesz przybliża historię Łemków
Muzeum Dziejów Tylicza – Janusz Kiedlesz przybliża historię Łemków