Teraz na antenie:
Radio Wnet
Świat

Porozumienie Izraela z Libanem budzi ogromne emocje. „To nie jest droga do pokoju”

Czy porozumienie między Izraelem a Libanem stanie się początkiem stabilizacji? Według eksperta ds. Bliskiego Wschodu wiele wskazuje na to, że dokument może jeszcze bardziej zaostrzyć napięcia i doprowadzić do głębokiego kryzysu politycznego w Libanie.
Porozumienie Izraela z Libanem budzi ogromne emocje. „To nie jest droga do pokoju”

Izraelskie naloty na Liban z połowy maja br., x/screen/@Osint613

Porozumienie ramowe podpisane 26 czerwca między Izraelem a Libanem wywołało burzliwą dyskusję na Bliskim Wschodzie. Choć dokument przedstawiany jest jako próba uporządkowania sytuacji na południu Libanu, jego przyszłość pozostaje niepewna. Zdaniem Pawła Rakowskiego, eksperta ds. Bliskiego Wschodu, porozumienie może okazać się przede wszystkim elementem politycznej gry.

– Rząd libański de facto koncesjonuje izraelską okupację południa. Jest to próba nadania obecnemu status quo znamion legalności – ocenia ekspert.

Rakowski: Iran walczy dziś przede wszystkim o Liban
Rakowski: Iran walczy dziś przede wszystkim o Liban

– Iran traktuje dziś sprawę Libanu jako absolutny priorytet. Jeśli uda mu się obronić Hezbollah, wyjdzie z tego konflikt…

Porozumienie Izrael–Liban pod znakiem zapytania

Jak podkreśla Rakowski, największym problemem pozostaje brak politycznego konsensusu w samym Libanie. Dokument musi jeszcze zostać zaakceptowany przez parlament, a to – jego zdaniem – może okazać się praktycznie niemożliwe.

Ekspert przypomina, że zarówno Hezbollah, jak i szyicki ruch Amal już zapowiedziały sprzeciw wobec porozumienia.

– Hezbollah uważa je za zdradę i deklaruje, że nie dopuści do jego wejścia w życie – mówi.

Hezbollah nie zamierza ustępować

Zdaniem Rakowskiego siła Hezbollahu wynika nie tylko z potencjału militarnego.

– To nie jest wyłącznie organizacja zbrojna. Hezbollah stworzył własny system edukacji, opieki zdrowotnej, zakładów pracy i zaplecza społecznego. Dla wielu mieszkańców jest po prostu częścią codziennego życia – tłumaczy.

Ekspert zwraca uwagę, że przez lata na granicy izraelsko-libańskiej obowiązywała krucha równowaga, która obecnie zaczyna się załamywać.

Amerykańskie media ujawniają wściekłość Trumpa. „Powiedziałem Netanyahu: co ty, k***, robisz?”
Amerykańskie media ujawniają wściekłość Trumpa. „Powiedziałem Netanyahu: co ty, k***, robisz?”

– On nie ma za grosz rozsądku! – miał wściekać się w Białym Domu Donald Trump po izraelskim ataku na Bejrut. Jak ujawnia…

Ryzyko wojny domowej

Największe zagrożenie Rakowski dostrzega jednak nie w kolejnym konflikcie z Izraelem, lecz wewnątrz samego Libanu.

– Hezbollah jest w stanie prowadzić długotrwały konflikt z Izraelem. Tym, czego nie jest w stanie wytrzymać, jest wojna domowa – podkreśla.

Według eksperta właśnie taki scenariusz może okazać się największym zagrożeniem dla stabilności kraju.

Gra polityczna Benjamina Netanjahu

Rakowski uważa, że podpisane porozumienie należy analizować także w kontekście polityki Izraela.

– Benjamin Netanjahu potrzebuje sukcesu politycznego. Nawet jeśli porozumienie nigdy nie wejdzie w życie, już samo jego podpisanie może zostać przedstawione jako osiągnięcie – ocenia.

Ekspert dodaje, że dokument może być również elementem szerszej strategii związanej z relacjami Izraela ze Stanami Zjednoczonymi oraz negocjacjami prowadzonymi z Iranem.

Przyszłość porozumienia pozostaje niepewna

Zdaniem Rakowskiego powodzenie całego projektu zależy przede wszystkim od sytuacji wewnętrznej w Libanie.

– Jeżeli dokument nie uzyska akceptacji parlamentu, trudno będzie mówić o jakimkolwiek sukcesie. To raczej początek kolejnego etapu politycznej gry niż zakończenie konfliktu – podsumowuje ekspert.

Przeczytaj więcej

Tajne spotkanie w Pekinie i nagłe ultimatum dla Brukseli. „Łukaszenko dostał zielone światło”
Tajne spotkanie w Pekinie i nagłe ultimatum dla Brukseli. „Łukaszenko dostał zielone światło”
Łukaszenka ucieka pod skrzydła Xi Jinpinga? Budzisz: Chińczycy zaczynają naciskać na Kreml
Łukaszenka ucieka pod skrzydła Xi Jinpinga? Budzisz: Chińczycy zaczynają naciskać na Kreml
Polskie firmy patrzą na Filipiny. „Mamy know-how i możemy konkurować z najlepszymi”
Polskie firmy patrzą na Filipiny. „Mamy know-how i możemy konkurować z najlepszymi”