Teraz na antenie:
Radio Wnet
Gospodarka

Tajne spotkanie w Pekinie i nagłe ultimatum dla Brukseli. „Łukaszenko dostał zielone światło”

– Rozmawiali nie godzinę, ale ponad trzy godziny, dlatego te kropki trzeba łączyć – ujawnia w rozmowie z Radiem Wnet Andrzej Zawadzki-Liang. Trzygodzinna, poufna narada Aleksandra Łukaszenki z Xi Jinpingiem może zwiastować gwałtowną zmianę na froncie. Czy białoruski dyktator dostał w Pekinie milczące przyzwolenie na ostrzejszą grę, podczas gdy chiński minister handlu rzucił wyzwanie Europie?
Tajne spotkanie w Pekinie i nagłe ultimatum dla Brukseli. „Łukaszenko dostał zielone światło”

Spotkanie Aleksandra Łukaszenki i Xi Jinpinga w Chinach, fot. https://www.mfa.gov.cn/

Aleksander Łukaszenka odbył nagłą podróż do Pekinu, która zelektryzowała zachodnie agencje wywiadowcze. Ta dyplomatyczna ofensywa zbiegła się w czasie z gwałtownym zaostrzeniem relacji handlowych na linii Chiny Unia Europejska. Co naprawdę kryje się za kulisami ostatnich decyzji chińskich władz?

Sprawę szczegółowo analizuje Andrzej Zawadzki-Liang, gospodarz studia Szanghaj w Radiu Wnet. Ekspert wskazuje na kluczowe, pomijane w mediach fakty, które rzucają zupełnie nowe światło na relację Łukaszenko Chiny.

Trzy godziny w Pekinie

Białoruski dyktator wylądował w stolicy Chin w niedzielny wieczór. Już w poniedziałek rano doszło do jego spotkania z prezydentem Xi Jinpingiem w kameralnych warunkach rządowego domu gościnnego. Rozmowy trwały ponad trzy godziny, co wyklucza wyłącznie kurtuazyjny charakter tej wizyty.

Spotkanie odbyło się bezpośrednio po intensywnym weekendzie, który białoruski przywódca spędził z Władimirem Putinem. Zdaniem ekspertów, kolejność tych spotkań nie była przypadkowa, a Mińsk szukał wsparcia i dyrektyw u obu swoich kluczowych protektorów.

– Pan Łukaszenka po weekendzie z Putinem przyleciał na szybkie konsultacje również z Xi dotyczące Ukrainy – zauważył Andrzej Zawadzki-Liang.

Polski błąd poznawczy

W polskiej debacie publicznej szybko pojawiły się głosy, że Pekin próbuje „wyrwać” Białoruś z rosyjskiej strefy wpływów. Komentatorzy powoływali się na oficjalne komunikaty chińskiego MSZ o wspieraniu suwerenności i integralności terytorialnej Mińska. Ekspert z Szanghaju brutalnie jednak rozprawia się z tą teorią, nazywając ją naiwnością.

Formułki o suwerenności są bowiem stałym szablonem chińskiej dyplomacji, stosowanym niemal w każdej umowie międzynarodowej. Pekin używa tego sformułowania przede wszystkim jako tarczy ochronnej w kontekście własnego sporu o Tajwan.

– To jest uważam typowe polskie myślenie, że chcielibyśmy, żeby Białoruś była niezależna od Rosji – wyjaśnił Andrzej Zawadzki-Liang.

– Chiny z każdym krajem podkreślają suwerenność i integralność terytorialną. Tu chodzi o chińską stronę, a mianowicie o Tajwan – dodał ekspert.

Milczące przyzwolenie Xi

Wizyta ta może mieć jednak znacznie groźniejsze konsekwencje dla bezpieczeństwa w regionie Europy Wschodniej. Zawadzki-Liang przypomina sytuację z początku 2022 roku, gdy Władimir Putin tuż przed inwazją na Ukrainę spotkał się z Xi Jinpingiem podczas zimowych igrzysk w Pekinie. Wtedy rosyjski prezydent prawdopodobnie otrzymał milczące przyzwolenie na agresję.

Scenariusz ten może się teraz powtarzać w odniesieniu do granicy białorusko-ukraińskiej, gdzie napięcie stale rośnie. Ukraina wysuwa kolejne żądania wobec Mińska, a Łukaszenka szukał u „starszych braci” instrukcji, jak ma zareagować na te naciski.

– Łukaszenka nie wie jak zareagować. Pyta się starszych braci, jak zareagować. Rozmawiał z Xi i myślę, że też nie uzyskał sprzeciwu – podkreślił Andrzej Zawadzki-Liang.

Dowodem na to może być gwałtowna reakcja Mińska tuż po powrocie dyktatora z Pekinu. Zaledwie dzień po spotkaniu z Xi Jinpingiem, białoruski wiceszef MSZ Igor Sekreta wydał agresywne oświadczenie. Zapowiedział w nim, że w przypadku naruszenia granicy Białoruś odpowie „z całą mocą”.

Wojna celna do października

Podczas gdy Łukaszenka konsultował się w Pekinie, na drugim froncie rozgrywał się kolejny akt geopolitycznej rywalizacji. Chiński minister handlu Wan Wentao pilnie udał się do Brukseli, by ratować napięte stosunki na linii Chiny Unia Europejska. Spotkanie z unijnym komisarzem ds. handlu miało zatrzymać nadchodzącą wojnę celną.

Relacje uległy gwałtownemu pogorszeniu po tym, jak Bruksela nałożyła cła na chińską stal, aluminium oraz samochody elektryczne. W zaostrzeniu kursu wobec Pekinu aktywnie uczestniczyła również Polska, popierając twarde stanowisko unijnych liderów na ostatnim szczycie Rady Europejskiej.

Choć obie strony powołały specjalny mechanizm konsultacyjny do spraw handlu i inwestycji, to Bruksela postawiła twarde ultimatum. Chińczycy dostali czas na wypracowanie kompromisowych rozwiązań jedynie do października tego roku.

Pekin nie zamierza jednak ulegać presji i wysyła jasny sygnał ostrzegawczy do europejskich stolic. Chińskie Ministerstwo Handlu w oficjalnym komunikacie wezwało Europę do szukania przyczyn kryzysu wewnątrz własnej gospodarki.

– Unia Europejska idzie w złym kierunku i nie powinna za swoje problemy winić Chin. Chiny nie są winne problemom europejskim – zaznaczył Andrzej Zawadzki-Liang.

WPIERAJ NAS NA PATRONITE

Autorzy:

Opracowanie:

Przeczytaj więcej

Złoto ucieka od amerykańskich depozytów
Złoto ucieka od amerykańskich depozytów
Ardanowski ostro: „Dopłaty UE niszczą rolnictwo”. Były minister wskazuje na USA i Japonię
Ardanowski ostro: „Dopłaty UE niszczą rolnictwo”. Były minister wskazuje na USA i Japonię
Kanał Zero na celowniku USA. Sukces, który zmienił wszystko
Kanał Zero na celowniku USA. Sukces, który zmienił wszystko