Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Łukasz Zawadzki o szukaniu haków na Łukasza Piebiaka przez Waldemara Żurka

Sędzia Łukasz Zawadzki krytykuje zawieszenie sędziego Łukasza Piebiaka przez ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. Ten ostatni podjął tę decyzję, z uwagi na postępowania, które toczą się wobec prezesa Prawników dla Polski. Problem jednak w tym, że sprawy te są znane od dawna, a wg Zawadzkiego wiarygodność zarzutów jest zerowa. Zawadzki łączy zawieszenie z rozpoczęciem prac KRS, którego Piebiak jest członkiem.
Łukasz Zawadzki o szukaniu haków na Łukasza Piebiaka przez Waldemara Żurka

Sędzia Łukasz Zawadzki/ fot. arch. Łukasza Zawadzkiego

Atak min. Żurka na sędziego Piebiaka

Minister Sprawiedliwości Waldemar Żurek poinformował w poniedziałek o zawieszeniu w czynnościach sędziego Łukasza Piebiaka, prezesa Prawników dla Polski i od niedawna członka Krajowej Rady Sądownictwa.

– Podjąłem decyzję o natychmiastowym odsunięciu sędziego Łukasza Piebiaka od czynności służbowych z powodu nadzwyczajnego ciężaru zarzutów, o których popełnienie jest on podejrzewany. Jego dalsza praca uderzałaby w powagę Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy i godziła w istotne interesy służby. Konieczne więc było niezwłoczne odsunięcie sędziego Piebiaka od postępowań sądowych i obywateli. Prokuratura prowadzi dwa niezależne, wielowątkowe postępowania. Jedno dotyczy udziału w tzw. aferze hejterskiej. Drugie, usiłowania oszustwa sądowego i posłużenia się podrobionym testamentem w sprawie mieszkania należącego do m.st. Warszawy, wartego 475 tys. zł – napisał minister w swoim komunikacie.

Zdumiewający „timing” zawieszenia sędziego

W „Prawodajni” sędzia Łukasz Zawadzki, który również jest członkiem KRS i rzecznikiem prasowym Prawników dla Polski zwraca uwagę, że od opisania domniemanej afery hejterskiej w mediach minęło już 7 lat. Było to jeszcze za rządów Prawa i Sprawiedliwości. Według dziennikarzy, którzy opisali tę sprawę w ministerstwie sprawiedliwości wykorzystywano wiedzę z teczek kadrowych sędziów, by prowadzić przeciwko nim kampanię czarnego PR-u w mediach.

– Obecna władza polityczna będzie rządzić już niedługo 3 lata i dziwnym trafem dosłownie pięć minut po zakończeniu posiedzenia KRS sędzia Łukasz Piebiak zostaje zawieszony przez ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. Gdyby w tej sprawie coś było, to przez 1.5 roku rządów Adama Bodnara w ministerstwie sprawiedliwości i blisko rok Waldemara Żurka by już się to ujawniło – zauważa sędzia.

Jak podkreśla Łukasz Zawadzki, sprawę tzw. afery hejterskiej zna świetnie, bo jeździ na rozprawy do Sądu Najwyższego, gdzie procedowane są wnioski prokuratury o uchylenie immunitetów sędziów rzekomo zamieszanych w proceder.

Jeżdżę na te wszystkie rozprawy w Sądzie Najwyższym, i główne, i odpryskowe. Przyjeżdża tam trzech prokuratorów z Wrocławia. Tam nie ma nic! Każdy może przyjść i tego posłuchać. Afery hejterskiej nie ma nawet w zarzutach! Koincydencja objęcia przez Łukasza Piebiaka stanowiska w KRS i komunikatu Waldemara Żurka jest zbyt oczywista, by przyjmować, że to przypadek

– ocenia Łukasz Zawadzki.

Sprawa testamentu

Sędzia odnosi się także do wątku testamentu, który wg prokuratury miał podrobić Łukasz Piebiak. Wniosek o uchylenie immunitetu w tej sprawie prokuratura kierowała do Sądu Najwyższego pół roku temu, lecz dopiero teraz Waldemar Żurek uznał, że uzasadnia to zawieszenie prezesa Prawników dla Polski.

– Orzekam w wydziałach cywilnych tyle lat… gdy czytam, że sędzia Piebiak posłużył się sfałszowanym testamentem, to mój cywilistyczny gen zaraz się buntuje. On miał przecież, mówiąc brutalnie, psi obowiązek pokazać każdy testament, który miał w rękach. Skąd mógł wiedzieć, że jest podrobiony, czy niepodrobiony? Naraziłby się na odpowiedzialność, w tym karną, gdyby fizycznie miał testament i go nie pokazał – mówi rzecznik PdP.

Pytany, czy zawieszenia sędziego ma wpływ na jego pracę w Krajowej Radzie Sądownictwa, Łukasz Zawadzki odpowiada ironicznie: „jeden rabin mówi, że tak, drugi rabin mówi, że nie”. I wyjaśnia, że przepisy tej kwestii wprost nie regulują.

Prokuratura chce mu uchylić immunitet. Sędzia Łukasz Piebiak: To kuriozum
Prokuratura chce mu uchylić immunitet. Sędzia Łukasz Piebiak: To kuriozum

Prokuratura Okręgowa w Warszawie chce uchylenia immunitetu sędziemu Łukaszowi Piebiakowi w sprawie testamentu i mieszkan…

Decyzja Pierwszego Prezesa SN

Łukasz Zawadzki podkreśla, że choć wokół wyborów sędziów do KRS narosły różne wątpliwości, związane z tzw. prawyborami, które nie były zapisane w ustawie, Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński zdecydował się na zwołanie inauguracyjnego posiedzenia.

– Zachowam pełną pokorę i nie będę się wypowiadać, czy ta Krajowa Rada Sądownictwa jest legalna, czy nie, bo została zwołana przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, pana sędziego Zbigniewa Kapińskiego, więc przyjmuję, że podmiot, który jest uprawniony, dokonał takiej oceny, że KRS jest legalna – mówi Zawadzki.

Zabezpieczenie TK a wybory

Sędzia wyjaśnia także, dlatego przy wyborze sędziów do KRS znaczenia nie miało orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, które pozornie powinno wstrzymać procedurę.TK zajmował się, dosłownie chwilę przed wyborem sędziów przez Sejm, przepisem, który mówi, że Sejm wybiera sędziów bezwzględną większością głosów. Przepis ten jednak regulował kolejny krok w procedurze wyborów.

– Tymczasem parlament wybrał naszą piętnastkę już w pierwszym kroku, którego zabezpieczenie Trybunału Konstytucyjnego nie dotyczyło, czyli większością trzech piątych głosów, a więc sześćdziesięcioma procentami – tłumaczy Zawadzki.

Sędzia zgadza się z uwagą Jakuba Pilarka, że posłowie opozycji sami się zakiwali.

– Zabezpieczenie TK po prostu tu nie zadziałało – kwituje.

Przeczytaj więcej

Prof. Stanisław Stępień o Wołyniu: „Ofiary trzeba wydobyć z anonimowości”
Prof. Stanisław Stępień o Wołyniu: „Ofiary trzeba wydobyć z anonimowości”
Polska i Wielka Brytania budują strategiczny sojusz. Prof. Rzegocki wskazuje na przełom
Polska i Wielka Brytania budują strategiczny sojusz. Prof. Rzegocki wskazuje na przełom
28-letni radny z KO zarobił 1,6 mln zł w rok. „W pracy go nie było, a brał publiczną kasę?”
28-letni radny z KO zarobił 1,6 mln zł w rok. „W pracy go nie było, a brał publiczną kasę?”