Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Dlaczego KRS nie jest nielegalna. Vademecum w punktach dla opornych

Teza o istnieniu „neoKRS”, czyli nielegalnej wersji Krajowej Rady Sądownictwa zatruła debatę publiczną. Tymczasem fakty są nieubłagane dla anarchistów prawnych. Prezentujemy je w punktach.
Dlaczego KRS nie jest nielegalna. Vademecum w punktach dla opornych

Krajowa Rada Sądownictwa/ fot. Jakub Pilarek

1. Sprawa podstawowa, która w zasadzie powinna zamknąć dyskusję, to zapis regulacji o KRS z art. 187 Konstytucji RP. Z przepisu tego nie wynika, by to sędziowie musieli wybierać sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa. Przeciwnie, kwestia kto ma ich wybierać do KRS pozostaje otwarta, tj. do uznania ustawodawcy.

Krajowa Rada Sądownictwa składa się z (…) piętnastu członków wybranych spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych. (…) Ustrój, zakres działania i tryb pracy Krajowej Rady Sądownictwa oraz sposób wyboru jej członków określa ustawa

– głosi konstytucja.

2. Pomimo jednoznacznych zapisów konstytucji rozpętano dyskusję, podważając legitymację KRS złożonej z sędziów wybranych przez Sejm i tworząc wrażenie, że złamano prawo, które nigdy nie podlegało wątpliwości. O tym, że to nieprawda, świadczą zapisy stenogramu prac komisji kodyfikacyjnej z 1995 roku. Przewodniczył jej wówczas jeszcze poseł Aleksander Kwaśniewski.

Z zapisów tych wynika, że kwestia wyboru sędziów przez sędziów bynajmniej nie zaprzątała uczestników obrad. Mało tego, to właśnie przedstawiciele korpusu sędziowskiego sugerowali, że nie ma problemu w tym, by to parlament wybierał KRS.

„(…) formuła zaproponowana przez posła M. Mazurkiewicza bardzo mi odpowiada. Jako KRS chcieliśmy zaproponować formułę bardzo szeroką, która pozwoliłaby parlamentarzystom wybierać takich przedstawicieli, którzy będą reprezentować ich w KRS. Czy będą to parlamentarzyści, profesorowi prawa, czy osoby posiadające kwalifikacje sędziowskie, jest kwestią do dyskusji”

– mówił sędzia Marek Kasperczak, członek KRS sprzed uchwalenia konstytucji z 1997 r.

Z kolei wieloletni adwokat, opozycjonista, a w 1995 r. poseł Unii Wolności Jacek Taylor mówił tak:

Jestem głęboko przekonany, że sprawa składu i szczegółowego zakresu działania KRS nie stanowi materii konstytucyjnej. (…) Uważam, że materia art. 167 powinna być art. 166 ust. 3 i mieć treść: „Skład i zakres działania Krajowej Rady Sądownictwa określa ustawa”.

Ciekawe stanowisko, niezwiązane co prawda bezpośrednio z kwestią kształtowania sędziowskiego składu KRS, ale pokazujące, czym jest niezawisłość sędziowska, wygłosił sędzia Józef Iwulski, dziś znany ze swojej niechlubnej przeszłości w sądownictwie PRL. Odnosił się w nim to propozycji, która finalnie nie weszła do ustawy zasadniczej, zgodnie z którą to prezydent miałby przewodniczyć pracami KRS.

W związku z tą propozycją spotkałem się z uwagą, że tego typu regulacja spowodowałaby podporządkowanie KRS prezydentowi, co byłoby sprzeczne z zasadą trójpodziału władz. Prawdę mówiąc, nie przyszło mi do głowy, może dlatego, że jako sędzia jestem z natury niezawisły i kwestia, kto przewodniczy KRS nigdy nie wpływała na moje poglądy

– stwierdził sędzia.

Ze stenogramów więc wynika niezbicie, że uczestniczące w pracach komisji osoby były świadome istnienia kwestii, kto ma wybierać sędziowski skład KRS. Dowodzi tego choćby cytowana wypowiedź sędziego Kasperczaka. Nie postawiono jej jednak na ostrzu noża i przeważyła wersja, że to właśnie ustawa ma regulować ów wybór.

Jeżeli zatem w dyskusji o KRS ktoś powołuje się na ducha konstytucji i twierdzi, że Prawo i Sprawiedliwość swoją ustawą złamało ducha ustawy zasadniczej, to albo kłamie, albo nie ma w tej sprawie wiedzy.

Sędzia na podstawie odkopanych z archiwum stenogramów obnaża kłamstwo Iustitii o KRS

3. Powyższe kwestie (z punktu 2) były przedmiotem manipulacji tzw. starych sędziów Sądu Najwyższego i to na poziomie orzeczniczym, bo zawartych w uzasadnieniu postanowienia (sygn. III PO 7/18) o skierowaniu pytań prejudycjalnych do TSUE (!!!). Manipulatorzy ci to sędziowie Piotr Prusinowski, Bohdan Bieniek i Dawid Miąsik.

We wspomnianym uzasadnieniu napisali:

Wyraźnie intencję powierzenia środowisku sędziowskiemu wyboru sędziów – członków KRS wyrażono na posiedzeniu Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego w dniu 13 listopada 1996 r. – zob. Biuletyn Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego (KKZN) nr XXIV, s. 42 (zob. także dyskusję na posiedzeniu KKZN w dniu 5 września 1995 r., Biuletyn Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego nr XXIV, s. 20).

A cóż znajdziemy na temat wyborów sędziów do KRS przez sędziów na wspomnianych stronach? Nic! Ani słowa!

Mało tego, ówcześni posłowie SLD widzieli zagrożenie w modelu chowu wsobnego sędziów, bez żadnej zewnętrznej kontroli! Mówią – w 1995 roku!!! – o „kaście”! Jak to możliwe, że sędziowie Sądu Najwyższego dopuścili się tak daleko idącej manipulacji? Pisali „z głów”, które jak widać w tym zakresie były puste? A może po prostu ordynarnie okłamali TSUE? Tego zapewne nigdy nie rozstrzygniemy. Ale fakt wprowadzenia organu UE w błąd nie podlega dyskusji.

4. Pewnym problemem w obronie konstytucyjności obecnej KRS może się wydawać pewien wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2007 r., w którym napisano:

Konstytucja w art. 187 ust. 1 pkt 2 reguluje bezpośrednio zasadę wybieralności sędziów do KRS, decydując w ten sposób o strukturze osobowej Rady. Wyraźnie określa, że członkami KRS mogą być sędziowie, wybierani przez sędziów, nie wskazując żadnych dodatkowych cech, które warunkowałyby ich członkostwo w Radzie.

To sprawa o sygnaturze K 25/07. Orzekali wówczas Adam Jamróz, Wojciech Hermeliński, Marek Mazurkiewicz, Janusz Niemcewicz i Mirosław Wyrzykowski.

Na wstępie zauważyć trzeba, że zdania te zostały napisane w uzasadnieniu wyroku i z tego tylko względu nie tworzą w sposób wiążący rzeczywistości prawnej. Innymi słowy, nie ma tu zastosowania art. 190 konstytucji, zgodnie z którym orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne.

Nie ulega jednak wątpliwości, że wypowiedzi prawne TK są istotne i trudno nad nimi ot tak przechodzić do porządku. Jak już jednak wykazaliśmy powyżej, teza sędziów TK jest po prostu nieprawdziwa. Nie ma żadnego zakotwiczenia w przepisach. Wygląda tak, jakby sędziowie TK po prostu uznali, że ówczesny stan, w którym to sędziowie wybierają sędziów do KRS, wynika z prawa.

A on jest jedynie zgodny z prawem. Ale nie jako jedyny możliwy model, w świetle naszej ustawy zasadniczej.

„Uśmiechnięci” stanęli po stronie rzekomych neosędziów – drwi konstytucjonalista dr Oskar Kida

5. Skoro ustaliliśmy już, że Konstytucja RP nie mówi nic, w każdym razie bezpośrednio, o kształcie KRS, to warto się zastanowić, czy są jakieś jej zapisy, które pozwoliłyby bronić obecnego modelu, w którym to Sejm wybiera sędziów do KRS? Twierdzącą odpowiedź przynosi art. 4 ustawy zasadniczej.

Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio

– czytamy w przepisie.

Chów wsobny w tzw. starym KRS przedstawia się Polakom jako ideał standardów europejskiej demokracji. Tymczasem był to przecież organ kształtujący jedną z władz – bo sądy to przecież władza – poza jakąkolwiek kontrolą nas – Polaków.

Ktoś mógłby zareplikować, że o powołaniu sędziów do zawodu decyduje prezydent, który jest przecież wybierany. I byłaby to uwaga prawdziwa. Jednak wybiera on sędziów z listy kandydatów przedstawionych przez KRS. Jeżeli więc KRS jest kółkiem wzajemnej adoracji i przedstawia kandydatury „swojaków”, to czy jest to model, w którym Naród sprawuje nad sądownictwem władzę zwierzchnią? To pytanie retoryczne.

Oczywiście – KRS w modelu obecnym również może tych „swojaków” prezentować. I nie raz prezentował. Nie jest to model wolny od ryzyka patologii. Ale jednak poprzez wybór polityczny mamy na to jakiś, choćby pośredni wpływ.

6. A co z art. 10 konstytucji, który mówi o podziale władz? Tu można by w replice przywołać uwagę sędziego Iwulskiego z punktu 2 niniejszej wyliczanki. Podział polega tu na tym, że powołany sędzia orzeka, jak chce. Jest niezawisły. KRS nie jest zaś organem władzy sędziowskiej. To wynika choćby z orzecznictwa TK. I ono samo, niejako z mocy konstytucji, właśnie łączy, a nie rozdziela władze. Zasiadają w niej w końcu sędziowie, senatorowie i posłowie.

Wreszcie, jak można wynosić do granic abstrakcji ów mityczny trójpodział władz, skoro poseł może być ministrem? Dlaczego skoro można nagminnie łączyć władzę ustawodawczą i wykonawczą, jak dziś czyni to np. poseł i premier Donald Tusk, to nagle w przypadku organu państwowego pod nazwą Krajowa Rada Sądownictwa mamy z nadmuchiwać te standardy rozdziału do granic możliwości? To po prostu się nie spina. I czuć tu próbę obrony interesów, nomen omen, kasty, a nie ducha konstytucji.

7. Może jednak powyższe teoretyczne dywagacje są o tyle pozbawione sensu, że PiS stworzył w praktyce system produkcji upolitycznionych orzeczeń? Fabrykę złożoną z „neosędziów”, który nawet nie muszą być na łączu z Jarosławem Kaczyńskim czy Zbigniewem Ziobro, bo w mig odczytują jego myśli?

W tym punkcie pójdziemy na skróty i odeślemy Państwa do wcześniejszej publikacji wnet.fm. Jest to bowiem zagadnienie zbyt obszerne. Tu zaznaczymy jedynie, że kwerenda orzeczeń w sprawach wrażliwych politycznie nijak nie potwierdza, by „neosędziowie” (których tak naprawdę nie ma – są to po prostu sędziowie, tyle, że powołani po 2017 r.) orzekali pod jakiekolwiek dyktando. Cóż, zachęcamy więc do lektury poniższego tekstu:

Upolitycznienie „neosędziów” to fikcja. Piszemy o porażkach prokuratury Zbigniewa Ziobro w sądach

8. Została jeszcze sprawa skrócenia kadencji poprzedniego KRS przez Prawo i Sprawiedliwość. Przypomnijmy, że zgodnie z konstytucją „kadencja wybranych członków Krajowej Rady Sądownictwa trwa cztery lata” (art. 187). PiS przeciął trwające kadencje i wprowadził kadencje jednolitą, taką samą dla wszystkich członków KRS.

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek nazywa to działanie bezprawiem i naruszeniem konstytucji. Zapomina jednak, że w 2017 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że traktowanie kadencji członków KRS jako indywidualnych jest niekonstytucyjne.

Zwróćmy uwagę, że gdyby chcieć realizować ten wyrok w taki sposób, by pozwolić dokończyć trwające indywidualne kadencje sędziowskie, rozpoczęte w różnych datach, to w praktyce trzeba by się liczyć z długotrwałym sparaliżowaniem, a w końcu czasowym wygaszeniem KRS. Nie może być inaczej. W końcu zostałby na arenie jeden sędzia i czekalibyśmy, aż skończy pełnienie urzędu. Taka wizja to absurd, jakich mało.

Więc aby zrealizować wyrok TK, trzeba było uciąć sprawę, niczym nożem. Inaczej się nie dało.

Piotr Gąciarek: Spór o KRS to spór o wartości. Stara Rada nie była idealna, ale nowa to ciało polityczne

9. A dlaczego niby kadencje członków KRS mają być ujednolicone przez TK, skoro sami sędziowie Trybunału Konstytucyjnego mają właśnie kadencje indywidualne? Z czego wynika tu różnica? Z bardzo prostego powodu: wynika wprost z konstytucji.

Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów, wybieranych indywidualnie przez Sejm na 9 lat spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą. Ponowny wybór do składu Trybunału jest niedopuszczalny

– czytamy w ustawie zasadniczej w art. 194.

Pamiętają Państwo? „Kadencja wybranych członków Krajowej Rady Sądownictwa trwa cztery lata”. Widać różnicę? Idziemy dalej.

10. Czy przekonanie, że kadencja sędziowskich członków KRS powinna być liczona indywidualnie była jednak „od zawsze”, od uchwalenia Konstytucji RP w 1997 r.? Nic podobnego! Świadczy o tym stanowisko Krajowej Rady Sądownictwa w tym zakresie, wydane w 2002 roku, a więc kilka lat po wejściu w życie nowej ustawy zasadniczej.

Zdjęcie

Tu przychodzi w sukurs logika. Skoro w 200r roku zajęcie takiego stanowiska z jakichś powodów KRS uznała za zasadne, to znaczy, że sprawa budziła wątpliwości. Nie była oczywista, nie była zapisana na „tablicach mojżeszowych”. Cóż, oczywiście, że budziła wątpliwości, skoro jak już rzekliśmy, porównanie zapisów o kadencji KRS i TK nasuwa nieuchronne wnioski, których dziś nie chce przyjąć do wiadomości Waldemar Żurek. Członkowie KRS mają zbiorczą kadencję, a PiS w 2017 r. reformując tę instytucję, doprowadził ją do stanu zgodnego z Konstytucją RP.

Jaką moc prawną ma ww. stanowisko KRS? Żadną. Ot, grupa sędziów, którzy chcieli w korzystny dla siebie sposób dłużej pobierać apanaże i mieć mały referat (w praktyce sędziowie w KRS nie przemęczają się w prowadzeniu spraw w swoich macierzystych jednostkach), sprokurowała sobie taką – pardon – „dupokrytkę”.

To właśnie na owej „dupokrytce” i tradycji, którą zapoczątkowała, ale bez żadnego oparcia w przepisach, ukuto narrację o „neoKRS”. Czują się Państwo zrobieni w konia? Powinniście!

11. Na koniec temat poboczny, ale ważny. Zanurzmy się na chwilę w rzeczywistość alternatywną. Załóżmy, że opisana powyżej obiektywna rzeczywistość prawna nie istnieje i rzeczywiście jest jakaś „neoKRS”. Czy z faktu tego wynika konieczność podpalania państwa i kwestionowania nominacji sędziowskich? Otóż, nie!

W przeszłości „stary” Trybunał Konstytucyjny nie raz orzekał już o niekonstytucyjności ważnych przepisów, dotyczących działania KRS. Tej z bajki Waldemara Żurka, światłej, europejskiej. Czy były to „duperele”? Nie. Ot, na przykład TK orzekł, że KRS bezprawnie przyjmowała sobie arbitralnie kryteria w konkursach sędziowskich. Według trybunału kryteria konkursów powinny wynikać z zapisów ustawowych. Czy stwierdzenie tak poważnych uchybień w przepisach, na podstawie których działała KRS powodowało, że ktoś mówił, że organ ten nie istniał, albo sędziowie powołani w takich okolicznościach nie są sędziami? Przeciwnie. Oto nieco przydługi fragment z wyroku TK, ale jest to passus typu must-read:

Zastosowanie niekonstytucyjnego przepisu przez organy stosujące prawo nie musi prowadzić do wadliwości wszystkich aktów indywidualnych wydanych na podstawie tego przepisu. W rozpoznawanej sprawie stwierdzona niekonstytucyjność dotyka prawa obywatela do dostępu do służby publicznej. Nie doszło wszakże do powołania na stanowiska sędziowskie osób, które nie spełniałyby wymogów ustawowych. Osoby powołane na stanowiska sędziowskie mają wszystkie wymagane przez prawo kwalifikacje do zajmowania tych stanowisk. W tym kontekście stwierdzenie niekonstytucyjności art. 2 ust. 2 pkt 2 ustawy nie uzasadnia kwestionowania legalności aktów powołania sędziów wydanych po przeprowadzeniu postępowania przy zastosowaniu kryteriów oceny określonych na podstawie wymienionego przepisu. Za przedstawioną tutaj oceną skutków orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego przemawia również konieczność zapewnienia stabilności prawomocnych orzeczeń sądowych, a także zasada zaufania jednostki do państwa i prawa, nakazująca ochronę sytuacji prawnych osób powołanych na stanowiska sędziowskie na podstawie dotychczasowych przepisów

– twierdził TK w wyroku SK 43/06/.

Spróbujmy zestawić te dwie rzeczywistości: sprzed 2017 r. i po tym roku. Kiedy przedstawiciele „kasty” (© poseł SLD) ustawiali sobie konkursy wg. widzimisię, wszystko było w porządku. A pogonienie tych mistrzów chowu wsobnego przez TK nie pociągało za sobą podważania nominacji sędziów. Ale kiedy PiS ustawą zmienił system, to wszystko ma się zawalić, pod dyktando Żurka, Bodnara i innych.

Czego Państwo nie rozumieją?

Robert Hernand: Społeczeństwo jest przyzwyczajane do działania poza granicami prawa

12. Fakt, że bzdura o „neoKRS” stała się jednym z najważniejszych tematów polskiej polityki, a także amunicją dla „kosmopolitycznych gangów” (© Józef Oleksy), powinien być przedmiotem badań psychiatrów, psychologów i socjologów. To fenomen na skalę światową. Bardzo źle świadczy o kondycji moralnej i intelektualnej polskiego społeczeństwa.

Tej bredni trzeba dać wreszcie skuteczny odpór. Dziś jest tylko jeden kandydat do podjęcia tego zadania, który ma szansę na zwycięstwo. To prezydent Karol Nawrocki. Jest strażnikiem konstytucji. Jego głos niesie się, niejako z urzędu. Nie da się go zamilczeć. Trzeba tylko zakasać rękawy i wziąć się do roboty. I przygotować się nie na bitwę, tylko na wojnę.

Neotargowiczanie i intelektualni oszuści nie mogą tej wojny wygrać.

Ustalenia dotyczące stenogramów komisji kodyfikacyjnej i stanowiska KRS z 2002 r. jako pierwsi w debacie publicznej komunikowali dr Oskar Kida i sędzia Kamila Borszowska-Moszowska.

Jakub Pilarek

Przeczytaj więcej

Prof. Krystyna Pawłowicz: Order Orła Białego nie może być dyplomatycznym „prezentem”
Prof. Krystyna Pawłowicz: Order Orła Białego nie może być dyplomatycznym „prezentem”
Kryzys wizerunkowy PO narasta. „Śmieszkowanie tylko szkodzi”
Kryzys wizerunkowy PO narasta. „Śmieszkowanie tylko szkodzi”
Krzysztof Bosak o KO: „Quasi-mafijna kultura”
Krzysztof Bosak o KO: „Quasi-mafijna kultura”