Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

28-letni radny z KO zarobił 1,6 mln zł w rok. „W pracy go nie było, a brał publiczną kasę?”

– Ten człowiek „na papierze” musiałby żyć, nocować i funkcjonować w szpitalu – alarmuje samorządowiec Paweł Lisiecki. Kulisy afery wokół 28-letniego radnego Koalicji Obywatelskiej Dawida Kacprzyka budzą coraz większe oburzenie. Portal Zero.pl ujawnił, że młody lekarz bez specjalizacji zarobił 1,6 miliona złotych, a w godzinach rzekomych dyżurów na SOR-ze brylował w telewizji i na politycznych salonach.
28-letni radny z KO zarobił 1,6 mln zł w rok. „W pracy go nie było, a brał publiczną kasę?”

Dawid Kacprzyk zarabia niewyobrażalne pieniądze, a płacą mu podatnicy, fot. ilustracyjne

Oświadczenie majątkowe młodego samorządowca KO wywołało prawdziwe trzęsienie ziemi w warszawskim ratuszu. Dawid Kacprzyk, lekarz w trakcie specjalizacji i radny dzielnicy Ursus, zadeklarował z prowadzenia indywidualnej praktyki medycznej gigantyczny dochód w wysokości 1,6 miliona złotych za 2025 rok.

Błyskawiczny awans finansowy 28-latka, który jeszcze niedawno głośno narzekał na biedę w kraju, przykuł uwagę mediów. Jak informuje portal Zero.pl, lekarz jeździ dziś nowym Porsche Panamera za ponad pół miliona złotych i posiada warte 900 tysięcy złotych mieszkanie bez kredytu.

Dawid Kacprzyk pod lupą

Sprawę jako pierwszy nagłośnił dziennikarz Patryk Słowik. W swoim śledztwie opublikowanym na portalu Zero.pl dotarł on do oficjalnych grafików i dokumentów ze Szpitala Południowego. Wynika z nich rzecz z fizycznego punktu widzenia niemożliwa.

Sam publiczny Szpital Południowy potwierdził, że w 2025 roku młody radny wypracował tam aż 3976 godzin, co daje średnią 331 godzin miesięcznie. Statystycznie oznacza to 11 godzin ciężkiej pracy na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym (SOR) każdego dnia, przez 365 dni w roku, bez ani jednego dnia wolnego. Co więcej, lekarz w tym samym czasie świadczył usługi w trzech innych placówkach medycznych w Warszawie.

Zdaniem opozycji, tak skonstruowany grafik to fikcja, która miała służyć wyłącznie wyciąganiu publicznych pieniędzy.

– Wygląda na to, że jeżeli chodzi o funkcje nawet koordynatora SOR-u, są to funkcje obsadzane z klucza partyjnego – wskazuje Paweł Lisiecki, radny Sejmiku Województwa Mazowieckiego z Prawa i Sprawiedliwości.

– Dawid Kacprzyk sam bardzo chętnie został posiadaczem takiej synekury i dosyć dobrze zarabiał, jak prawdziwy milioner na funkcji publicznej – ocenia samorządowiec w rozmowie z Radiem Wnet.

Fikcyjne dyżury na SOR?

Szczegóły ujawnione przez portal Zero.pl są dla młodego działacza KO druzgocące. Patryk Słowik zestawił oficjalne dyżury lekarskie radnego z jego fizyczną aktywnością publiczną i polityczną. Rozbieżności są porażające.

Z dokumentacji medycznej wynika na przykład, że 13 lutego 2025 roku Dawid Kacprzyk pełnił całodobowy dyżur ratujący życie pacjentów. Dokładnie w tym samym czasie radny pochwalił się w mediach społecznościowych zdjęciem ze spotkania z marszałek Senatu Małgorzatą Kidawą-Błońską.

Podobna sytuacja miała miejsce 30 kwietnia 2025 roku, gdy lekarz – rzekomo dyżurujący bez przerwy na SOR-ze – wystąpił jako gość w programie na żywo w telewizji TVP3 Warszawa. Z kolei 11 kwietnia, wpisany na morderczy, 96-godzinny maraton w szpitalu, na bieżąco relacjonował w internecie debatę prezydencką i chwalił wystąpienie Rafała Trzaskowskiego.

– Pytanie, czy taka osoba, która pracuje jedenaście godzin dziennie bez wytchnienia, tę funkcję pełni w sposób właściwy, czy też mamy do czynienia z zaniedbywaniem obowiązków – pyta Paweł Lisiecki.

Lekarz-milioner i polityczne salony

Sprawa bulwersuje tym bardziej, że Dawid Kacprzyk wcześniej aktywnie angażował się w akcję Koalicji Obywatelskiej pod nazwą „Aleja Milionerów PiS”, tropiącą i piętnującą wysokie zarobki nominatów poprzedniej władzy.

– To pokazuje, że mamy do czynienia tutaj z pewnego rodzaju patologią. Albo ktoś, kto go zatrudnił i nadzorował tę jego pracę, doprowadził do de facto niegospodarności, albo sam pan radny nie pełnił właściwie obowiązków zgodnie z umową, co kwalifikowałoby się do tego, żeby oddał pieniądze, które wziął za tę rzekomą pracę – podkreśla radny sejmiku mazowieckiego.

Rzeczniczka klubu KO Dorota Łoboda przekonuje, że zarobki lekarza wynikają z jawnego konkursu i stawek rynkowych. Jednak Naczelna Izba Lekarska szybko sprowadziła te tłumaczenia na ziemię, wskazując, że 28-letni rezydent bez specjalizacji błyskawicznie trafił do 1 proc. najlepiej zarabiających lekarzy w całym kraju.

Prokuratura zbada sprawę

Politycy PiS nie zamierzają odpuszczać tematu i zapowiadają podjęcie natychmiastowych kroków prawnych. Sprawa ma trafić przed Komisję Rewizyjną m.st. Warszawy oraz do organów ścigania.

– Sprawa powinna znaleźć swój finał w prokuraturze, a jeżeli w prokuraturze, to również w sądzie karnym. Mamy tu bowiem do czynienia z bezczelnym oszustwem, które uderza w wiarygodność wielu uczciwie pracujących lekarzy – podsumowuje Paweł Lisiecki.

Samorządowiec obawia się jednak, że warszawski ratusz, na którego czele stoi Rafał Trzaskowski, spróbuje wyciszyć aferę.

– W wielu przypadkach dochodzi do sytuacji, w której stosowana jest niestety ta słynna doktryna Neumanna, czyli swoich po prostu nie ruszają. Jeżeli nie będzie ze strony społeczeństwa powszechnego oburzenia, to może się okazać, że pana radnego jeszcze poklepią po plecach i powiedzą, że to swój chłop – ostrzega polityk.

Przeczytaj więcej

Prof. Stanisław Stępień o Wołyniu: „Ofiary trzeba wydobyć z anonimowości”
Prof. Stanisław Stępień o Wołyniu: „Ofiary trzeba wydobyć z anonimowości”
Polska i Wielka Brytania budują strategiczny sojusz. Prof. Rzegocki wskazuje na przełom
Polska i Wielka Brytania budują strategiczny sojusz. Prof. Rzegocki wskazuje na przełom
„Polacy dostają po kieszeni”. Kania o spadkach poparcia dla rządu
„Polacy dostają po kieszeni”. Kania o spadkach poparcia dla rządu