Teraz na antenie:
Radio Wnet
Historia

Miał worek na głowie i nie wiedział, czy ktokolwiek go słyszy. Tak komentowano legendarny mecz Polski z Brazylią

Mecz Polska – Brazylia na mundialu w 1938 roku przeszedł do historii jako jedno z najbardziej widowiskowych spotkań przedwojennego futbolu. Mało kto wie jednak, że równie dramatyczne wydarzenia rozgrywały się poza boiskiem. Komentator Polskiego Radia Michał Frank relacjonował spotkanie stojąc na dachu stadionu w Strasburgu, w ulewie i bez pewności, czy jego głos w ogóle dociera do słuchaczy.
Miał worek na głowie i nie wiedział, czy ktokolwiek go słyszy. Tak komentowano legendarny mecz Polski z Brazylią

Mecz Polska-Brazylia na mistrzxostwach świata w 1938 roku / Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, domena publiczna

Mecz stulecia w Strasburgu

Latem 1938 roku reprezentacja Polski rozegrała jeden z najbardziej pamiętnych meczów w swojej historii. W pierwszej rundzie mistrzostw świata w Strasburgu zmierzyła się z Brazylią i po niezwykle dramatycznym widowisku przegrała po dogrywce 5:6.

Spotkanie przeszło do legendy przede wszystkim za sprawą czterech bramek Ernesta Wilimowskiego. Dla wielu kibiców był to jednak nie tylko wielki spektakl piłkarski. Było to także wyjątkowe wydarzenie radiowe.

Jak przypomina Michał Rzepiak, wnuk przedwojennego komentatora Michała Franka, transmisja cieszyła się rekordowym zainteresowaniem słuchaczy Polskiego Radia.

Komentator na dachu stadionu

O kulisach transmisji wiadomo dziś dzięki wywiadowi, którego Michał Frank udzielił po meczu tygodnikowi „Antena”.

Warunki pracy trudno porównać ze współczesnymi standardami. Sprawozdawcy zostali ulokowani na dachu stadionowej trybuny. Polski komentator siedział obok dziennikarza z Brazylii, a pomiędzy nimi znajdował się sprawozdawca francuski.

– „Sprawozdawca brazylijski i sprawozdawca polski byli przedzieleni sprawozdawcą francuskim” – opowiadał Michał Rzepiak.

Na dachu znajdowały się również urządzenia transmisyjne i sprzęt filmowy. To właśnie stamtąd Frank relacjonował przebieg całego spotkania.

Korea Południowa ponownie wygrywa z ekipą z Europy! Czesi nie podołali
Korea Południowa ponownie wygrywa z ekipą z Europy! Czesi nie podołali

Azjaci odwrócili losy spotkania i pokonali naszych sąsiadów 2:1. Jest to trzeci mundial z rzędu, kiedy to Koreańczycy wy…

Deszcz, dogrywka i worek na głowie

Po regulaminowych 90 minutach na tablicy wyników widniał remis 4:4. O awansie miała zdecydować dogrywka.

Właśnie wtedy nad Strasburgiem rozpętała się ulewa.

– „Miał worek na głowie i przykryte plecy, a woda mu ciurkiem spływała po plecach” – opowiadał wnuk komentatora.

Frank spędził na dachu stadionu około półtorej godziny. Moknął, nie mógł na chwilę przerwać relacji, a mimo to przez cały czas utrzymywał koncentrację.

51 lat od „zwycięskiego remisu” z Anglią na Wembley. Wspominają: Lesław Ćmikiewicz i Grzegorz Lato
51 lat od „zwycięskiego remisu” z Anglią na Wembley. Wspominają: Lesław Ćmikiewicz i Grzegorz Lato

Wynik 1:1 dał prowadzonej przez Kazimierza Górskiego reprezentacji awans na mistrzostwa świata w 1974 r. w Niemczech. Na…

Nie wiedział, czy ktokolwiek go słyszy

Najbardziej niezwykłe było jednak coś innego.

Podczas dogrywki komentator nie miał pewności, czy transmisja w ogóle dociera do Polski. Nie dysponował tzw. odsłuchem zwrotnym, który pozwalałby kontrolować jakość połączenia.

Przez kilkadziesiąt minut mówił więc do mikrofonu, nie wiedząc, czy jego głos jest emitowany na antenie.

– Nie wiedział, czy gada do lampy tej, czy w ogóle jest słyszalny – wspomina Michał Rzepiak.

Dopiero po zakończeniu transmisji okazało się, że słuchacze mogli usłyszeć całą relację.

„Spokojny opis sytuacji wywoływał napięcie”

Choć nie zachowało się żadne nagranie głosu Michała Franka, jego styl komentowania zapamiętali słuchacze.

Wśród nich był późniejszy wybitny aktor Andrzej Łapicki.

Po latach wspominał zarówno sam mecz, jak i człowieka siedzącego przy mikrofonie.

„Na stanowisku speakera występował świetny, zapomniany sprawozdawca Michał Frank, który relacjonował z flegmą angielskiego dżentelmena. Żadnych proszę państwa, och, ach. Spokojny opis sytuacji wywoływał napięcie większe od historycznych amoków będących w modzie” – mówił Łapicki.

To właśnie ten spokojny, rzeczowy styl sprawił, że nazwisko Michała Franka zapisało się w historii polskiej radiofonii obok największych wydarzeń sportowych II Rzeczypospolitej.

Głos, który zaginął

Paradoks historii polega na tym, że transmisji słuchały tysiące Polaków, ale dziś nie zachowało się żadne znane nagranie komentatora.

Jego wnuk od lat próbuje odnaleźć archiwalne materiały.

– Wierzę, że ten głos kiedyś się odnajdzie – mówi Michał Rzepiak.

Byłoby to wyjątkowe odkrycie. Nie tylko dla rodziny, ale również dla historii polskiego sportu i radia.

Autorzy:

Opracowanie:

Przeczytaj więcej

Zbrodnia Wołyńska. IPN odkrył szczątki Polaków w Hucie Pieniackiej!
Zbrodnia Wołyńska. IPN odkrył szczątki Polaków w Hucie Pieniackiej!
Zbrodnia Wołyńska. Jeśli IPN znajdzie ofiary w Hucie Pieniackiej, to będzie musiał je… zakopać z powrotem
Zbrodnia Wołyńska. Jeśli IPN znajdzie ofiary w Hucie Pieniackiej, to będzie musiał je… zakopać z powrotem
Ludobójstwo na Wołyniu. Aż 90-95 proc. Polaków wciąż leży w dołach śmierci
Ludobójstwo na Wołyniu. Aż 90-95 proc. Polaków wciąż leży w dołach śmierci