Trwa piąty rok pełnoskalowej wojny na Ukrainie, a historyczne demony przeszłości znów dają o sobie znać z podwójną siłą. W przededniu rocznicy, jaką jest rzeź wołyńska, oczy polskich obserwatorów ponownie zwróciły się w stronę Lwowa.
Wszystko za sprawą kontrowersyjnego projektu uchwały, który ma ogłosić rok 2027 rokiem Romana Szuchewycza i UPA. Inicjatywa ta wywołała ogromne poruszenie w polskich mediach i na nowo rozpaliła dyskusję o tym, jak wyglądają obecnie stosunki polsko-ukraińskie.
Zwrot akcji we Lwowie
Sprawa nabrała tempa na początku lipca. Deputowany Lwowskiej Rady Obwodowej Swiatosław Szeremeta zgłosił projekt upamiętniający 120. rocznicę urodzin dowódcy UPA. Komisja Kultury szybko wydała pozytywną opinię, a ostateczne głosowanie radnych zaplanowano na połowę miesiąca.
– Myślę, że na 99,9 procent Rada Obwodowa podjęłaby tego typu uchwałę – powiedział Artur Żak.




