
Wołodymyr Zełenski, fot. flickr.com/IAEA Imagebank

– Zełenski gra w bardzo niebezpieczną grę, wystawiając swoich obywateli mieszkających w Polsce na gniew – mówi Robert Winnicki. Zdaniem analityka, Kijów bory...
Prowadzący:
Ostatnie decyzje Kijowa oraz ostra retoryka uderzająca w Warszawę wywołały burzę w polskiej debacie publicznej. Czy obserwowany kryzys dyplomatyczny to zaskoczenie?
Zdaniem ekspertów obecne napięcia to efekt wieloletnich zaniechań i braku asertywności ze strony polskich władz. Na ten aspekt zwraca uwagę analityk i były poseł, Robert Winnicki, który od lat ostrzegał przed podobnym scenariuszem.
– Brak reakcji zdecydowanej ze strony polskiej na rosnący, taki kulturowy, historyczny, tożsamościowy neobanderyzm na Ukrainie, doprowadzi do takiego punktu polsko-ukraińskich relacji, który będzie bardzo zły – ocenił Robert Winnicki.

Mija rok od objęcia urzędu przez prezydenta Karola Nawrockiego. Zdaniem prof. Mieczysława Ryby był to czas budowania sil…
Dlaczego Włodymyr Zełenski zdecydował się na tak ostry kurs wobec Polski właśnie teraz? Zdaniem analityka, ukraiński prezydent mierzy się z ogromnymi problemami wewnętrznymi. Wojenne zmęczenie społeczeństwa, zniszczona gospodarka oraz narastające afery korupcyjne na szczytach władzy (w tym aresztowanie kluczowego urzędnika, Andrija Jermaka) zmuszają Kijów do szukania tematów zastępczych.
– Słabość polega na tym, że Ukraińcy są jednak wyczerpani, zmęczeni wojną, państwo jest zniszczone. A wokół prezydenta zaczyna się robić gorąco, jeśli chodzi o skandale korupcyjne – tłumaczy były poseł.
Wskazuje przy tym, że Włodymyr Zełenski potrzebuje zewnętrznego wroga, by skanalizować emocje wyborców. Dawniej taką rolę odgrywał Viktor Orban, jednak po zmianie dynamiki na Węgrzech, Kijów musiał znaleźć nowy cel. To sprawiło, że relacje polsko-ukraińskie stały się zakładnikiem ukraińskiej polityki wewnętrznej.

Na Węgrzech narasta poważny konflikt polityczny. Premier Peter Magyar domaga się ustąpienia prezydenta, choć jego kadenc…
– Polska stała się takim zastępczym Orbanem w takich rozgrywkach u Zełenskiego – dodał Robert Winnicki.
Sytuacja militarna na Wschodzie pozostaje stabilna, ale niezwykle trudna. Front tkwi w martwym punkcie – żadna ze stron nie jest w stanie przeprowadzić rozstrzygającego uderzenia. Zdaniem Winnickiego, ewentualne zawieszenie broni bez uprzedniego osłabienia Rosji może przynieść Ukrainie opłakane skutki.
– Ukraińcy dzisiaj w tej walce, którą prowadzą, to jest troszkę taki człowiek, który musi biec, żeby nie upaść. Bo jak zacznie, zwolni i zechce iść, to wtedy upadnie – ocenia obrazowo analityk.
Rozejm mógłby doprowadzić do całkowitego rozprężenia ukraińskiego państwa i demobilizacji armii, którą niezwykle trudno będzie ponownie powołać pod broń. Rosja natomiast zyska czas na odbudowę potencjału i – zdaniem eksperta – niechybnie zdecyduje się na militarną „dogrywkę”, która ostatecznie zmiażdży osłabionego sąsiada.

– Zełenski nie jest idiotą, robi to specjalnie – twierdzi dziennikarz śledczy Tomasz Szymborski. Decyzja o nadaniu ukrai…
Analizując sytuację z perspektywy czystego realizmu geopolitycznego, trwające starcie dwóch wschodnich sąsiadów jest dla Warszawy niezwykle korzystne. Odciąga ono zagrożenie od naszych granic i wiąże siły agresora.
– Konflikt, śmiertelny konflikt Kijowa z Moskwą to jest pod względem geopolitycznym, można powiedzieć, że to jest cyniczne, ale pod względem geopolitycznym to jest prawdopodobnie najlepsza dla nas wiadomość od czasów rozbicia Rusi Kijowskiej-Dzielnicowego, czyli od 800 lat – podkreślił Robert Winnicki.
Winnicki zaznacza jednak, że Polska musi grać twardo i realizować wyłącznie własny interes narodowy. Kluczowe jest utrzymanie niezależności Kijowa i Mińska od Moskwy, ale bez ulegania romantycznym mrzonkom o „unii państw” czy bezwarunkowej pomocy.
Wojna wywołała gigantyczne tąpnięcie demograficzne na Ukrainie. Miliony obywateli opuściły kraj, a realna populacja na terenach kontrolowanych przez Kijów drastycznie spadła.
– Prawdopodobnie zaszli już poniżej trzydziestu milionów, jeśli chodzi o populację – wylicza analityk.
Ekspert sceptycznie odnosi się do teorii, jakoby działania Zełenskiego miały skłonić ukraińskich uchodźców do powrotu i ratowania demografii. Jeśli obywatele Ukrainy zdecydują się opuścić Polskę z powodu pogarszających się nastrojów społecznych, ich celem nie będzie zniszczona ojczyzna, lecz bogate kraje Europy Zachodniej.
Asertywność Warszawy jest niezbędna nie tylko w sferze dyplomacji, ale także w wymiarze gospodarczym i bezpieczeństwa wewnętrznego. Winnicki ostrzega przed bezkrytycznym otwieraniem polskiego rynku na ukraiński kapitał wielkich oligarchów, który nie nawykł do funkcjonowania w unijnych standardach prawnych.
Według winnickiego takie słowa są bardzo realne: „Mamy duże pieniądze. Mamy ludzi, którzy są przyzwyczajeni do dawania łapówek, mamy ludzi, którzy mają do dyspozycji dziesiątki tysięcy ludzi przeszkolonych na froncie”. – To nie jest ciekawa sytuacja i państwo polskie musi wykazać dużą siłą, dużą asertywnością wobec Ukrainy i Ukraińców – podsumował Robert Winnicki.