Zamach w Monako. Śmierć podejrzewanej o podłożenie bomby rodzi kolejne pytania
Sprawa zamachu na ukraińskiego oligarchę w Monako staje się coraz bardziej tajemnicza. Kobieta podejrzewana o podłożenie ładunku wybuchowego została odnaleziona martwa pod Kijowem. Według Piotra Wita taki scenariusz od początku wydawał się najbardziej prawdopodobny.
– Była trupem już od chwili, kiedy jej zdjęcie ukazało się na wszystkich smartfonach świata. Jej zleceniodawcy nie mogli zostawić przy życiu świadka, który był tak doskonale rozpoznawalny – mówił.
Według relacji dziennikarza ciało kobiety odnaleziono z raną postrzałową głowy. W mediach pojawiły się również informacje o odkryciu podczas śledztwa miejsca przypominającego izbę tortur, jednak sam Wit podkreśla, że nie potrafi potwierdzić tych doniesień.
Celem był ukraiński oligarcha
Do eksplozji doszło wieczorem, gdy ukraiński oligarcha wracał z restauracji w Monako. Ładunek został odpalony zdalnie.
Najciężej ucierpiała jego partnerka, której lekarze musieli amputować obie nogi. Ranny został również 13-letni syn. Sam biznesmen przeżył zamach, ale odniósł poważne obrażenia.
Zdaniem Piotra Witta nie jest to wyłącznie kryminalna historia.
– To przede wszystkim sprawa o charakterze ekonomicznym – podkreśla.





