Celowa prowokacja Kijowa
Decyzja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” imienia „Bohaterów UPA” wywołała potężny wstrząs w polskiej opinii publicznej. Ruch ten zbiegł się w czasie z narastającym napięciem, jakie od miesięcy paraliżuje stosunki polsko-ukraińskie w obszarze polityki historycznej.
Dla wielu obserwatorów decyzja Kijowa to celowy i przemyślany krok dyplomatyczny. Ukraińskie władze od dłuższego czasu konsekwentnie unikają jednoznacznych rozliczeń z bolesną przeszłością.
– Zełenski nie jest idiotą, mimo tego, że jest aktorem z wykształcenia i poprzedniej profesji. Robi to specjalnie – zaznaczył Tomasz Szymborski na antenie Radia Wnet.
Zdaniem dziennikarza, Kijów celowo wykorzystuje kult Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) jako polityczną tarczę ochronną. Ma to być bezpośrednia odpowiedź na twarde żądania Warszawy dotyczące zgody na ekshumacje ofiar rzezi wołyńskiej. Na polską reakcję nie trzeba było długo czekać, a odpowiedź nadeszła z samego szczytu władzy.





