Teraz na antenie:
Radio Wnet
Społeczeństwo

Witt: Co ukrywa telefon sekretarki? Kulisy monakijskiego raju

Choć rdzenna ludność Monako nazywa bogatych uciekinierów ze Wschodu „ukraińskim batalionem”, prawdziwa wojna o wpływy toczy się tam w drapaczach chmur i na salach sądowych. Piotr Witt prześwietla wielkie afery podatkowe i korupcyjne księstwa, które po niedawnym zamachu bombowym na nowo ożywiły lęk lokalnych elit.
Witt: Co ukrywa telefon sekretarki? Kulisy monakijskiego raju

Zamach w Monako

Anastazja Berezowska – czy też Berezowskaja – która podłożyła bombę oligarsze ukraińskiemu w Monako, była trupem już od momentu, kiedy została zidentyfikowana. Jej zleceniodawcy nie mogli pozostawić przy życiu świadka, którego fotografia ukazała się na ekranach wszystkich smartfonów świata cztery dni temu. Znaleziono pod Kijowem jej zwłoki z kulą w głowie.

Za czasów mojego dzieciństwa nazywano Monako z pobłażliwym uśmiechem „księstwem z operetki”. Później pobłażliwy uśmiech znikł. Od niedawna mówi się o nim, że jest księstwem z dramatu – a jeżeli z opery, to z opery tragicznej.

W poniedziałek 29 czerwca bomba zdalnie odpalona ciężko raniła trzy osoby. Celem był oligarcha ukraiński Władimir Mołajew. Sam został poważnie ranny, ale najcięższe obrażenia odniosła jego konkubina Anna Nasobina, której w szpitalu klinicznym w Nicei musiano amputować obie nogi. Nieco lżej ucierpiał ich trzynastoletni syn. Wracali wieczorem z restauracji, kiedy Berezowska odpaliła ładunek wybuchowy w plecaku wypełnionym gwoźdźmi i siekańcami, zostawionym pod progiem. Siła wybuchu wyrwała głęboki dół w chodniku.

Raj dla bogatych pod francuskim nadzorem

Do niedawna nie interesowano się w Monako sprawami Ukrainy i Rosji. Od kilku dni zainteresowanie nagle wzrosło. Mieszkańcy księstwa mówią, że wojna ukraińska przeniosła się do nich, że jest za progiem, a nawet gorzej – bo w samym księstwie. Zamach nabrał charakteru międzynarodowego ze względu na liczne powiązania. Monako jest blisko powiązane z Unią Europejską, do Włoch ma niedaleko, ale przede wszystkim zainteresowana jest Francja, która otacza księstwo ze wszystkich stron.

Od czasu uruchomienia w Monte Carlo ruletki na prawie francuskim w XIX wieku, księstwo – nagle niezmiernie wzbogacone – zniosło podatki, dzięki czemu stało się rajem dla bogatych. Podatki wynosiły wówczas zaledwie ułamek tego, co dziś, a któż nie chce zaoszczędzić? Francuzi budowali kosztowne wille wokół kasyna i ruletki. Nie brakowało również innych fortun: Amerykanów, Rosjan, Argentyńczyków. Opowiadano, że podczas wielkiej katastrofy sejsmicznej, która wstrząsnęła Lazurowym Wybrzeżem nocą 1903 roku, mieszkanki pałacowego hotelu de Paris w panice łamały sobie ręce i nogi na schodach, ślizgając się na perłach i brylantach z rozerwanych naszyjników.

Prawo francuskie zezwala na utrzymywanie gier hazardowych tylko w uzdrowiskach, gdzie indziej są one zakazane. To dlatego Monte Carlo oficjalnie nazywano Les Bains (kąpielisko), a ruletka jest zarządzana przez Towarzystwo Kąpieli Morskich. W 1963 roku generał de Gaulle zabronił Francuzom monegaskich dobrodziejstw. Mogą tu mieszkać, jeżeli chcą, ale podatki muszą płacić we Francji.

Wśród innych przywilejów Francja zastrzegła sobie prawo wglądu w mianowanie wysokich funkcjonariuszy księstwa, a zwłaszcza sędziów, których jest kilkudziesięciu do różnych misji – najliczniejsi to specjaliści od prania brudnych pieniędzy. Trzy czwarte spośród nich to Francuzi oddelegowani do księstwa z mandatem trzyletnim. Minister spraw wewnętrznych księstwa jest Francuzem, naczelny prokurator również. Choć Francja jest państwem programowo laickim, ateiści francuscy przysięgają księciu jednak na Pismo Święte, a nad trybunałem sędziowskim wisi wielki krzyż, gdyż w księstwie rzymski katolicyzm jest religią państwową.

„Ukraiński batalion” w drapaczach chmur

W wypowiedziach o wojnie rosyjsko-ukraińskiej, która tutaj dotarła, jest sporo przesady. W Monako mieszka na stałe 750 Rosjan oraz 34 oligarchów ukraińskich (inni twierdzą, że 80). Rdzenni mieszkańcy nazywają ich „ukraińskim batalionem”. Nie zostaje rezydentem monegaskim, kto chce, a księstwo nie udziela azylu. Aby zostać stałym rezydentem, należy kupić tutaj mieszkanie. Metr kwadratowy apartamentu kosztuje między 120 a 150 tysięcy euro. To prawda, że mieszkanie 50-metrowe można nabyć już w cenie 6–7 milionów, ale prawdziwe miejsce do życia to już zupełnie co innego. Z obecnie oferowanych: w Rezydencji Métropole 120 metrów w okazyjnej cenie 5 997 000 euro, bez widoku; ale w 45-piętrowym wieżowcu Le Millefiori 155 metrów z widokiem kosztuje już 12,5 miliona euro.

Ranny Jermołajew (Mołajew), którego fortuna wynosi 220 lub 300 milionów euro, mógł sobie pozwolić na mieszkanie w starym, pięknym zresztą hotelu Palais San – prawie że na przedmieściu, na parterze, bez widoku. Granica między Księstwem i Republiką Francuską biegnie wzdłuż ulicy w Beausoleil. Na prawym chodniku Monako, na lewym – Francja. Generał de Gaulle w 1963 roku ustawił w nocy kordon celników i policjantów wzdłuż ulic, którzy dopóty nękali wjeżdżających i wyjeżdżających z księstwa, dopóki książę Rainier nie przyjął jego warunków.

Obecnie Monako wyróżnia się największym na świecie zagęszczeniem miliarderów na metr kwadratowy. Można naturalnie znaleźć na świecie inne miejsca do zamieszkania bez opłacania się państwu – wybór rajów podatkowych jest duży: Panama, Wyspy Dziewicze, Wyspy Normandzkie. W stosunku do tamtych Monako ma sytuację uprzywilejowaną przez swój klimat. Ma piękną salę operową, w której śpiewają najlepsze głosy świata i grają słynni instrumentaliści. Inna opera jest w Nicei i tamże teatry. Obok festiwal filmowy w Cannes – jest gdzie pokazać swój samochód, swoją kochankę, swoje brylanty. Słowem: mieszka się w Europie. Miliarderzy zajmują apartamenty w drapaczach chmur, specjalnie dla nich pobudowanych w ciągu ostatnich 40 lat. Kto z nich jest najbogatszy? Trudne pytanie.

Telefon sekretarki i wielka korupcja

Wśród Rosjan Dmitrij Rybołowlew szacowany jest przez „Forbesa” na 6 miliardów 400 milionów dolarów, a przez „Bloomberga” na prawie dwa razy więcej. Jest on między innymi właścicielem słynnego klubu piłkarskiego AS Monaco i apartamentu o powierzchni 2000 metrów kwadratowych, który kupił za ćwierć miliarda. Jego nazwisko stało się głośne z powodu dintojry w księstwie, przypadkiem rozpętanej.

Jego sekretarka osobista, pięć lat temu nękana przez anonimowe telefony z pogróżkami, złożyła skargę do prokuratury. Młody sędzia śledczy, Francuz, poddał jej telefon komórkowy dogłębnej obróbce informatycznej i odkrył nie tylko pogróżki, ale i pięć tysięcy innych rozmów, nieprzeznaczonych wcale dla uszu prokuratorów ani sędziów śledczych. Rybołowlew był wówczas w procesie z antykwariuszem ze Szwajcarii, dostawcą dzieł sztuki nowoczesnej. Oskarżył był rzeczonego Yves’a Bouviera o oszustwo – powiedzmy od razu, że sąd definitywnie oddalił to oskarżenie. Oszustwo wchodziłoby w grę, gdyby te dzieła były fałszywe, ale nie, były najprawdziwsze. Tyle że warte nie półtora miliarda euro, ile zapłacił Rosjanin, ale o cały miliard mniej. Jednak ponieważ cena jest rzeczą umowną i skoro Rosjanin ją zaakceptował, przestępstwa nie stwierdzono.

Niemniej przy okazji afery wyszła na jaw z telefonu sekretarki kolosalna korupcja, stworzona przez Rybołowlewa wśród Wysokiej Administracji Państwowej Monako. Pod zarzutem przeniewierstwa, przywłaszczeń i naruszenia prawa został wyrzucony Claude Palmero, który od 20 lat zarządzał majątkiem księcia. W ślad za nim minister spraw wewnętrznych, szef policji, prokurator generalny no i wielu pomniejszych złodziei i oszustów piastujących wysokie urzędy. A procesy ciągną się nadal.

Koniec bezcennego spokoju

Obecnie te wielkie afery odżyły, do czego po zamachu na Jermołajewa dołączył się lęk w Monako o konsekwencje porachunków między wschodnimi oligarchami. Do tej pory te wszystkie porachunki toczyły się poza granicami księstwa, teraz znalazły się w środku.

Zwolnienie od podatków to wielki magnes, ale księstwo posiadało do niedawna skarb jeszcze większy niż ulgi finansowe i drogie apartamenty. W Monako panował spokój zapewniony przez armię tajnych policjantów i 1400 kamer. Pewna zamożna dama mówiła mi, że Monako jest jedynym miastem w Europie, gdzie kobieta może wyjść bezpiecznie na ulicę w brylantowym naszyjniku. Zamach na Jermołajewa naruszył bezcenny spokój księstwa.

WSPIERAJ NAS NA PATRONITE

Autorzy:

Przeczytaj więcej

Wołyń i spóźnione sumienie polskich elit. Kiedy pamięć przestała przeszkadzać.
Wołyń i spóźnione sumienie polskich elit. Kiedy pamięć przestała przeszkadzać.
Lwów chce ogłosić rok zbrodniarza Szuchewycza. To jawna prowokacja wymierzona w Polskę
Lwów chce ogłosić rok zbrodniarza Szuchewycza. To jawna prowokacja wymierzona w Polskę
Ks. Isakowicz-Zaleski o Wołyniu: „Tym się różnią ludzie od zwierząt, że zwierzęta zmarłych nie chowają”
Ks. Isakowicz-Zaleski o Wołyniu: „Tym się różnią ludzie od zwierząt, że zwierzęta zmarłych nie chowają”