Rozgrywany w Budapeszcie finał Ligi Mistrzów przebiegał pod dyktando grających pod wodzą Luisa Enrique piłkarzy PSG. Już w 5 minucie spotkania prowadzenie objął wprawdzie Arsenal ( po golu Kaia Havertza w 5 minucie), jednak to mistrzowie Francji szybko opanowali pole gry, momentami osiągając posiadanie piłki na poziomie 72%.
Dominacja nie przekładała się jednak na dużą liczbę celnych strzałów, większość uderzeń było blokowanych przez któregoś z zawodników ekipy Mikela Artety, bądź mijało bramkę.
„Wszystkie kluby są na sprzedaż”. Mocne słowa Kazimierza Romańca o przyszłości polskiej piłkiPolska piłka coraz mocniej przyciąga inwestorów. Po przejęciu Górnika Zabrze przez konsorcjum związane z Lukasem Podolsk…
PSG potrzebowało aż rzutu karnego, by zdobyć gola. Sędzia Daniel Siebert musiał podyktować „wapno” po faulu Cristiana Mosquery na Kwiczy Kwaracchelii. Po zdobytej bramce dalej byli zespołem przejawiającym większą inicjatywę w grze ofensywnej; utrzymywanie piłki przez niemal 3/4 efektywnego czasu gry przełożyło się na 847 podań (93% celnych), przy 311 podaniach Arsenalu ( i dużo niższej celności, na poziomie 71%).







