Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Referendum w Krakowie: Miszalski spisany przez Tuska na straty? Giełda nazwisk już ruszyła

W najbliższą niedzielę mieszkańcy Krakowa zdecydują o przyszłości Aleksandra Miszalskiego. O lokalnym referendum odwoławczym, które dawno przestało być wyłącznie sprawą samorządową, mówi w rozmowie z Łukaszem Jankowskim ekspert Klubu Jagiellońskiego Tomasz Synowiec.
Referendum w Krakowie: Miszalski spisany przez Tuska na straty? Giełda nazwisk już ruszyła

Aleksander Miszalski, prezydent Krakowa, fot. x.com/@Miszalski_

Za organizacją referendum stoi komitet obywatelski, jednak pod inicjatywę szybko podpięły się kluczowe siły polityczne. Lista grzechów, jakie przeciwnicy zarzucają urzędującemu prezydentowi, jest długa i dotyczy kwestii, które najbardziej dotykają mieszkańców na co dzień.

– Zwolennicy referendum, zwolennicy odwołania prezydenta Miszalskiego przypominają wszystkie grzechy, wszystkie zarzuty, jakie wobec niego mają. Oczywiście ze strefą czystego transportu, podwyżką cen komunikacji, ze stylem oraz z bardzo dużym ich zdaniem kolesiostwem – wylicza Tomasz Synowiec, analityk i politolog z Klubu Jagiellońskiego.

Po drugiej stronie barykady narracja opiera się na strategii polaryzacji i straszenia. Zwolennicy Miszalskiego oraz powiązane z rządem profile w mediach społecznościowych próbują nadać głosowaniu łatkę „politycznej zemsty”, ostrzegając przed rzekomym oddaniem Krakowa radykalnym siłom.

Mamy też podnoszone takie straszenie, zwłaszcza przez profile, które niedawno opisywał Demagog, takie jak Sok z Buraka, które prowadzą kampanię hejterską i straszą, że głosowanie za odwołaniem prezydenta Miszarskiego to jest oddawanie miasta w ręce skrajnej prawicy

– wskazuje Synowiec.

Tusk kalkuluje koszty

W debacie publicznej najgłośniejsze stało się jednak pytanie o postawę centrali Koalicji Obywatelskiej. Dlaczego w Krakowie zabrakło liderów partii rządzącej, którzy mogliby rzucić na szalę swój autorytet i uratować partyjnego kolegę? W kuluarach krążą dwie sprzeczne hipotezy: albo Donald Tusk spisał Aleksandra Miszalskiego na straty, albo premier uznał, że jego przyjazd przyniósłby skutek odwrotny do zamierzonego.

– Donald Tusk może zakładać, może mu tak wychodzić z badań, że jego obecność tutaj bardziej by zaszkodziła niż pomogła, ponieważ pan premier jest oczywiście postacią bardzo polaryzującą i mobilizującą, więc oczywiście mógłby trafić do swoich zwolenników, ale jednocześnie mógłby zmobilizować przeciwników. A w przypadku referendum, w którym chodzi o to, żeby demobilizować drugą stronę, mogłoby się okazać, że jest to strategia wysoce nieopłacalna – analizuje ekspert Klubu Jagiellońskiego.

Brak Donalda Tuska na krakowskich afiszach sprawia, że Miszalski musi bronić się sam. Strategia „kajania się” i wycofywania z najbardziej radykalnych pomysłów nieco obniżyła temperaturę lokalnego sporu, ale w opinii ekspertów może okazać się niewystarczająca. Zwłaszcza że prezydent miotał się między dwoma niespójnymi komunikatami – raz dziękował za referendum jako okazję do poprawy swoich polityk, by za chwilę nazywać je „referendum nienawiści”, które należy zbojkotować.

Referendum w Krakowie i strach w szeregach KO. „Kraków tonie w długach, a mieszkańcy mają dość”
Referendum w Krakowie i strach w szeregach KO. „Kraków tonie w długach, a mieszkańcy mają dość”

Kraków stoi u progu politycznego trzęsienia ziemi. Ponad 130 tysięcy mieszkańców podpisało się pod wnioskiem o odwołanie…

Matematyka skazuje prezydenta

Tomasz Synowiec przedstawia w rozmowie z Łukaszem Jankowskim argumenty liczbowe, sugerujące, że scenariusz okaże się niekorzystny dla prezydenta Miszalskiego.

Kluczem do przetrwania Aleksandra Miszalskiego jest bowiem frekwencja. Jeśli mieszkańcy zbojkotują głosowanie i do urn nie pójdzie wymagana liczba osób, referendum – nawet przy miażdżącej przewadze głosów krytycznych – będzie nieważne. Jednak twarde dane liczbowe z poprzednich wyborów oraz wysoka mobilizacja komitetów referendalnych stawiają prezydenta pod ścianą.

Żeby referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa było ważne, musi wziąć w nim udział co najmniej 158,5 tysiąca osób. Próg ten jest wyjątkowo niski, co wynika bezpośrednio z faktu, że w drugiej turze wyborów prezydenckich w Krakowie frekwencja była bardzo niska.

Dla porównania warto zestawić te wymagania z realnym kapitałem głosów poszczególnych formacji:

W drugiej turze wyborów prezydenckich na Karola Nawrockiego zagłosowało w Krakowie 170 tysięcy osób – to już więcej, niż wynosi próg ważności referendum. Pod samym wnioskiem o zorganizowanie referendum podpisało się aż 134 tysiące krakowian.

W proces odwoławczy mocno zaangażował się Łukasz Gibała, którego elektorat nie pokrywa się z wyborcami prawicy, a także lewicowa partia Razem.

– Jeżeli te wszystkie tendencje miałyby zostać potwierdzone w Krakowie i Kraków nie będzie tutaj pewnym wyjątkiem (…) to w takiej sytuacji wiele wskazuje na to, że prezydent Miszalski zostanie odwołany. Gdy rozmawiałem z lokalnymi działaczami poszczególnych partii, to nastroje w tych partiach raczej też skłaniają się ku temu, żeby szukać już kandydatów w wyborach przedterminowych na prezydenta Krakowa – ujawnia Tomasz Synowiec.

Jeśli próg frekwencyjny zostanie przekroczony, wynik samego głosowania jest oczywisty. Osoby popierające prezydenta po prostu zostaną w domach. „Spodziewamy się wyniku urzędu 95 proc. za odwołaniem” – dodaje politolog.

Przeczytaj więcej

Lumina Metals i gorączka złota pod Nową Solą. Prof. Pieńkowski ostrzega przed „folderem reklamowym”
Lumina Metals i gorączka złota pod Nową Solą. Prof. Pieńkowski ostrzega przed „folderem reklamowym”
Czarnek: Afera Szpitala Południowego nie polega na wadach systemu. To złodziejstwo i oszustwo
Czarnek: Afera Szpitala Południowego nie polega na wadach systemu. To złodziejstwo i oszustwo
W Szpitalu Południowym był prywatny detoks dla polityków? „Przyjeżdżali odtruć się po alkoholu”
W Szpitalu Południowym był prywatny detoks dla polityków? „Przyjeżdżali odtruć się po alkoholu”