Referendum w Krakowie to „troska o miasto”
Choć ogólnopolskie media rozpisują się o „strachu w Koalicji Obywatelskiej” i możliwym początku trendu odwracania się wyborców od obecnej władzy, Jan Hoffman studzi emocje polityczne. Podkreśla w Radiu Wnet, że inicjatywa referendalna łączy ludzi z różnych stron barykady.
– Naszą motywacją nie są kwestie ogólnopolskie. To nie jest atak na premiera Donalda Tuska czy jego rząd. Doszliśmy do wspólnego przekonania ponad podziałami, że sposób zarządzania miastem przez Aleksandra Miszalskiego jest nieakceptowalny – tłumaczy Hoffman.
Dodaje również, że mieszkańcy czują się emocjonalnie związani z Krakowem i chcą zostawić go kolejnym pokoleniom w dobrym stanie. – Mamy przekonanie, że to miasto będzie się po prostu osuwać – ostrzega.
„Kraków jest zadłużony po uszy”
Jednym z najmocniejszych argumentów inicjatorów referendum jest sytuacja finansowa stolicy Małopolski. Porównania do Warszawy wypadają dla Krakowa blado – procentowe zadłużenie miasta jest alarmujące. Hoffman zwraca uwagę na tempo, w jakim dług rośnie pod rządami obecnego prezydenta.






