W „Prawodajni” Jakub Pilarek pyta sędzię Monikę Smusz-Kuleszą o jej ocenę ewentualnego scenariusza wkroczenia organów ścigania do Trybunału Konstytucyjnego. Wokół tego organu narosły kontrowersje związane z wyborem czwórki sędziów, którzy zostali wybrani przez Sejm, ale nie złożyli przysięgi w obecności prezydenta Karola Nawrockiego.
W związku z brakiem ślubowania prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski nie dopuszcza sędziów do orzekania. Ci z kolei złożyli zawiadomienie do prokuratury. Śledztwo dotyczące działania funkcjonariuszy publicznych w tej sprawie zostało wszczęte przez Prokuraturę Krajową.
Scenariusz siłowy niemożliwy w państwie prawa
– Każde siłowe zajęcie instytucji publicznej, tym bardziej instytucji funkcjonującej w ramach wymiaru sprawiedliwości, tak istotnej jak Trybunał Konstytucyjny, jest absolutnie niedopuszczalne i w ogóle nie wyobrażam sobie takiego scenariusza. W państwie demokratycznym, w którym mamy zasadę funkcjonowania instytucji publicznych w zgodzie z prawem, to jest absolutnie niedopuszczalne – mówi Monika Smusz-Kulesza.
Sędzia podkreśla, że uzasadnienia dla rozwiązania siłowego nie może dać toczące się śledztwo Prokuratury Krajowej. Ocenia, że „spór dotyczący Trybunału i chaos prawny osiągnął już taki pułap że staje się on już naprawdę coraz groźniejszy dla obywatela”.





