Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Rząd tnie wydatki na pacjentach. „To cicha prywatyzacja ochrony zdrowia”

Katarzyna Sójka zapowiedziała, że poprze wniosek o odwołanie minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Była szefowa resortu zdrowia zarzuca obecnej minister cięcia w diagnostyce, brak reform, pogłębianie problemów szpitali i wypychanie pacjentów do prywatnej ochrony zdrowia.
Rząd tnie wydatki na pacjentach. „To cicha prywatyzacja ochrony zdrowia”

Katarzyna Sójka, fot. Konrad Tomaszewski/Radio Wnet

Wotum nieufności wobec minister zdrowia

Katarzyna Sójka potwierdziła, że zagłosuje za odwołaniem minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Przypomniała, że Prawo i Sprawiedliwość jest wnioskodawcą wotum nieufności, a podobne stanowisko wobec szefowej resortu zdrowia prezentuje również partia Razem.

Była minister zdrowia tłumaczyła, że zarzuty wobec obecnej minister wynikają z oceny jej dziewięciu miesięcy pracy. Wskazywała przede wszystkim na pogarszającą się sytuację pacjentów i brak stabilizacji systemu.

– Zagłosuję za odwołaniem pani minister. Oczywiście jesteśmy wnioskodawcami tego wotum. Wiemy, że partia Razem ma dokładnie podobny zamiar i dokładnie takie samo twierdzenie wobec pani minister – powiedziała Katarzyna Sójka.

„Cięcia na pacjentach”

Zdaniem posłanki PiS największym problemem jest szukanie oszczędności w obszarach, które bezpośrednio uderzają w pacjentów. Sójka wymieniała diagnostykę obrazową, badania endoskopowe, leczenie szpitalne oraz programy poprawiające jakość opieki, takie jak dobry posiłek w szpitalu.

Potrzebujesz pilnego badania? Zapraszamy w 2028 roku. Dr Żochowski alarmuje: wracają kolejki!
Potrzebujesz pilnego badania? Zapraszamy w 2028 roku. Dr Żochowski alarmuje: wracają kolejki!

Polska służba zdrowia wraca do scenariusza, który wielu pacjentów zna z najgorszych lat – długiego oczekiwania na podsta…

Według niej polityka resortu zdrowia prowadzi do wydłużania kolejek i przerzucania kosztów leczenia na obywateli. Była minister przekonywała, że pacjenci coraz częściej są zmuszani do korzystania z prywatnej opieki, bo system publiczny nie zapewnia im odpowiednio szybkiego dostępu do świadczeń.

Podstawowy aspekt to cięcia na pacjentach, szukanie oszczędności bezpośrednio w badaniach, diagnostyce u pacjentów, brak jakichkolwiek reform, które miałyby stabilizować sytuację w ochronie zdrowia

– oceniła.

Jak dodała, szpitale mają problem z bieżącym rozliczaniem nadwykonań, co szczególnie mocno uderza w placówki powiatowe.

– To powoduje bardzo dużą destabilizację sytuacji szpitali, szczególnie szpitali powiatowych – mówiła.

Spór o kolejki i odpowiedzialność za system

W rozmowie przywołano dane dotyczące rosnących kolejek do leczenia szpitalnego. Katarzyna Sójka przyznała, że sytuacja w ochronie zdrowia nie była wcześniej idealna, ale przekonywała, że obecne załamanie nastąpiło w ostatnich latach.

Była minister zdrowia broniła działań rządów Zjednoczonej Prawicy, wskazując na znoszenie limitów w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej, diagnostyce i wybranych procedurach medycznych. Podkreślała też, że za rządów PiS szpitale otrzymywały środki za wykonane świadczenia.

Pracownicy ZUS wyjdą na ulice: obowiązków przybywa, pieniędzy nie
Pracownicy ZUS wyjdą na ulice: obowiązków przybywa, pieniędzy nie

Pracownicy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zapowiadają ogólnopolski protest przed Ministerstwem Finansów. Beata Wójcik, …

– PiS przyzwyczaił szpitale, bo za wszystko płacił. Myśmy rzeczywiście płacili regularnie szpitalom, nie doprowadzaliśmy do takiej zapaści finansowej Narodowego Funduszu Zdrowia – powiedziała.

Sójka wymieniała również rozwój e-recept, e-skierowań, cyfryzacji oraz programów lekowych. Jej zdaniem obecna ekipa nie tylko nie rozszerzyła tych działań, ale zaczęła ograniczać część rozwiązań wdrożonych wcześniej.

– Dzisiaj ci, którzy żeby wygrać wybory, obiecywali zniesienie limitów NFZ w lecznictwie szpitalnym, nie dość, że nie spełnili tej obietnicy, to zabierają to, co przez lata Prawo i Sprawiedliwość wdrożyło – stwierdziła.

„Potrzebna jest odważna reforma”

Katarzyna Sójka przekonywała, że ochrona zdrowia potrzebuje nie prostych cięć, lecz systemowej reformy. Jej zdaniem resort powinien najpierw dokładnie zdiagnozować miejsca, w których pieniądze są wydawane nieefektywnie, a dopiero potem porządkować system.

Była minister oceniła, że w ochronie zdrowia są obszary, w których beneficjentami środków nie są pacjenci, lecz inni uczestnicy rynku. Zaznaczyła, że nie chodzi o odbieranie prawa do zarobku, ale o przeciwdziałanie nadmiernym zyskom tam, gdzie odbywa się to kosztem publicznych pieniędzy.

– Uważam, że system ochrony zdrowia potrzebuje dzisiaj poważnej, odważnej reformy. Są miejsca, gdzie beneficjentami środków na ochronę zdrowia nie są pacjenci, tylko inni interesariusze – mówiła.

Jej zdaniem obecne kierownictwo resortu nie podejmuje takiej diagnozy.

– Nie ma żadnej praktycznie analizy czy diagnozy. Są tylko cięcia z brzegu u pacjentów – dodała.

Fundusz Medyczny i dziura w NFZ

Sójka zarzuciła minister zdrowia także sięganie po środki z Funduszu Medycznego. Przypomniała, że pieniądze te miały być przeznaczane m.in. na nowoczesne terapie, leczenie dzieci onkologicznych, terapie genowe i komórkowe oraz leczenie za granicą.

Według byłej minister środki z funduszu są wykorzystywane do łatania bieżących problemów finansowych Narodowego Funduszu Zdrowia.

Pani minister sięga po pieniądze do Funduszu Medycznego. Jak naliczyłam, to kilkanaście miliardów złotych na swoją dziurę w Narodowym Funduszu Zdrowia zabiera właśnie z Funduszu Medycznego

– powiedziała.

Prywatyzacja czy ratowanie systemu?

W odpowiedzi na pytanie o możliwą prywatyzację ochrony zdrowia Sójka stanowczo broniła systemu publicznego. Jej zdaniem państwowa ochrona zdrowia powinna być chroniona, bo zapewnia bezpieczeństwo także osobom, których nie stać na prywatne leczenie.

Była minister oceniła jednak, że obecne działania rządu prowadzą do „cichej prywatyzacji”. Wskazywała, że pacjenci, którzy nie mogą doczekać się badań lub specjalistów w systemie publicznym, są w praktyce wypychani do sektora prywatnego.

– Nasza publiczna ochrona zdrowia w Polsce to jest coś, co powinniśmy pielęgnować, bo ona dba o każdego Polaka, również tego słabszego, którego nie stać na prywatną ochronę zdrowia – podkreśliła.

Premie za zamykanie oddziałów

Katarzyna Sójka skrytykowała również mechanizmy finansowe, które – według niej – zachęcają szpitale do zamykania oddziałów. Chodzi o rozwiązania, w których placówka po likwidacji oddziału może przez pewien czas otrzymywać część wcześniejszego ryczałtu.

Była minister oceniła, że w sytuacji trudności finansowych szpitale powiatowe mogą być zmuszane do korzystania z takich mechanizmów, nawet jeśli lokalnie dany oddział jest potrzebny pacjentom.

– Ministerstwo znajduje bardzo duże pieniądze na to, żeby stymulować szpitale do zamykania oddziałów. Jeśli szpital zamknie oddział, Narodowy Fundusz Zdrowia chce mu za to dać gratyfikację i płacić przez dwa lata 50 procent spodziewanego ryczałtu – mówiła.

Jej zdaniem resort zdrowia nie reaguje wystarczająco na lokalne potrzeby i pozostawia decyzje samorządowcom oraz dyrektorom szpitali.

Pani minister zamknęła oczy, udaje, że nic się nie dzieje i czeka, aż samorządowcy i szpitale powiatowe same pozałatwiają za nią te zadania

– podsumowała Katarzyna Sójka.

Przeczytaj więcej

Prof. Krystyna Pawłowicz: Order Orła Białego nie może być dyplomatycznym „prezentem”
Prof. Krystyna Pawłowicz: Order Orła Białego nie może być dyplomatycznym „prezentem”
Kryzys wizerunkowy PO narasta. „Śmieszkowanie tylko szkodzi”
Kryzys wizerunkowy PO narasta. „Śmieszkowanie tylko szkodzi”
Krzysztof Bosak o KO: „Quasi-mafijna kultura”
Krzysztof Bosak o KO: „Quasi-mafijna kultura”