Teraz na antenie:
Radio Wnet
Kultura i media

Aktorzy kontra AI. Rusza akcja „Mój Głos, Moja Własność”

ZASP, Związek Zawodowy Twórców Dubbingu i Związek Zawodowy Aktorów Polskich tworzą koalicję „Mój Głos, Moja Własność”. Jej cel jest jasny — zatrzymać bezprawne wykorzystywanie głosów aktorów i lektorów przez AI.
Aktorzy kontra AI. Rusza akcja „Mój Głos, Moja Własność”

logotyp akcji „Mój głos. Moja własność”

Aktorzy kontra AI. Rusza akcja „Mój Głos, Moja Własność”

Środowiska artystyczne związane z pracą głosem rozpoczynają wspólną akcję pod hasłem „Mój Głos, Moja Własność”. Jak mówi Jan Aleksandrowicz-Krasko, aktor związany ze Związkiem Artystów Scen Polskich, koalicja powstała po to, by głośno przypomnieć, że głos lektora, aktora czy twórcy dubbingu nie przestaje należeć do człowieka tylko dlatego, że technologia potrafi go dziś kopiować, przetwarzać i generować.

W jego ocenie problem nie jest już teoretyczny. To nie jest ostrzeżenie przed czymś, co dopiero może nadejść, ale reakcja na zjawiska, które już widać na rynku. Dlatego nowa inicjatywa ma nie tylko integrować środowisko, ale też naciskać na ustawodawców i budować świadomość odbiorców.

„Mój Głos, Moja Własność”. Artyści stawiają opór
28.04.2026
12 min
„Mój Głos, Moja Własność”. Artyści stawiają opór

Prowadzący:

Koalicja „Mój Głos, Moja Własność” już działa

Jan Aleksandrowicz-Krasko wyjaśnia, że koalicję tworzą trzy podmioty: ZASP, Związek Zawodowy Twórców Dubbingu i Związek Zawodowy Aktorów Polskich. Wspólny cel jest prosty — przypomnieć, że głos nie jest niczyją własnością poza tym, kto nim mówi i pracuje.

„Chodzi nam o to, aby zaznaczyć, aby wszyscy zauważyli w przestrzeni publicznej, że trochę wszystkim zaczyna się wydawać, że nasz głos lektorów, aktorów, aktorów dubbingowych przestaje należeć do nas i że można sobie z niego korzystać, jak komu się podoba” — mówi rozmówca.

To właśnie temu środowisko chce się przeciwstawić. Nie chodzi tylko o emocjonalny sprzeciw wobec nowej technologii, ale o próbę postawienia bardzo konkretnej granicy: głos ma pozostać pod kontrolą człowieka, który go wypracował.

Głos aktora to nie darmowy surowiec dla AI

W rozmowie bardzo wyraźnie wybrzmiewa sprzeciw wobec traktowania głosu jako materiału do swobodnego trenowania systemów sztucznej inteligencji. Aleksandrowicz-Krasko mówi, że artyści nie godzą się na sytuację, w której ich warsztat staje się pożywką dla narzędzi, nad którymi nie mają żadnej kontroli.

„Nie chcemy, aby silniki były uczone naszym warsztatem i aby każdy mógł sobie do tego wykorzystać nasz głos do czegokolwiek” — podkreśla. To zdanie dobrze oddaje sens całej inicjatywy. Nie chodzi wyłącznie o ekonomiczny aspekt pracy lektora czy aktora, ale o samą zasadę: człowiek powinien wiedzieć, do czego wykorzystywany jest jego głos i mieć możliwość powiedzenia „nie”.

W jego ocenie problem staje się tym poważniejszy, że przykłady takich działań już istnieją. Wspomina między innymi sprawę Jarosława Łukomskiego, a także przypadki wykorzystywania nie tylko głosu, ale i wizerunku znanych postaci.

Nie chcemy, aby silniki były uczone naszym warsztatem i aby każdy mógł sobie do tego wykorzystać nasz głos do czegokolwiek

Artyści chcą zmian w prawie

Koalicja nie ogranicza się do symbolicznego protestu. Aleksandrowicz-Krasko mówi wprost, że jednym z celów jest dotarcie do ustawodawców i realna próba wpływu na prawo. W jego ocenie obecne prace nad ustawą dotyczącą AI zbyt słabo uwzględniają sytuację artystów i twórców.

„Jest procedowana w tej chwili ustawa o AI, lecz niestety bardzo mało jest tam o artystach i twórcach” — mówi. Dodaje, że oczywiście rozumie wagę innych tematów, takich jak bezpieczeństwo państwa, ale nie zgadza się na marginalizowanie kwestii pracy twórczej i ochrony dorobku artystów.

Z perspektywy środowiska to ważny moment, bo właśnie teraz — kiedy tworzone są regulacje — można jeszcze próbować wpisać do nich mechanizmy ochronne.

Lektor Jarosław Łukomski kontra AI. Trwa proces o głos
Lektor Jarosław Łukomski kontra AI. Trwa proces o głos

Jarosław Łukomski walczy w sądzie o ochronę swojego głosu. Lektor przekonuje, że został bezprawnie wykorzystany przez re…

Najważniejsze postulaty koalicji

Rozmówca wymienia kilka kluczowych postulatów. Przede wszystkim chodzi o prawo do kontroli nad tym, do jakich silników AI trafia głos artysty, możliwość jego wycofania z danego systemu oraz obowiązek ujawnienia źródła pochodzenia materiału, jeśli głos został wykorzystany bez zgody.

„Domagamy się tego, aby się dowiedzieć, skąd został pobrany” — mówi, odnosząc się do sytuacji, w której czyjś głos zostaje użyty w systemie generatywnym, a jego właściciel nie ma pojęcia, jak to się stało. Właśnie to — jego zdaniem — jest dziś jednym z najbardziej niepokojących elementów całego zjawiska.

Koalicja chce też promować rozwiązania, które premiowałyby firmy korzystające z pracy ludzi zamiast zastępowania ich AI. To pokazuje, że artyści nie chcą tylko bronić się przed zagrożeniem, ale też stworzyć warunki, w których rynek będzie miał realny powód, by pozostać przy ludzkim głosie.

„Nie przegrywamy z technologią”

Jednym z ciekawszych momentów rozmowy jest odpowiedź na pytanie, czy być może artyści po prostu przegrywają z rozwojem technologii. Aleksandrowicz-Krasko odrzuca taką diagnozę. Jego zdaniem odbiorcy nadal bardzo wyraźnie wolą głos ludzki od sztucznie generowanego.

„Nie, nie przegrywamy” — mówi krótko i stanowczo. Jako argument przywołuje doświadczenia rynku audiobooków oraz przykłady użytkowników, którzy negatywnie reagowali na zastępowanie ludzi przez AI. Wskazuje, że tam, gdzie próbowano wprowadzać syntetyczne głosy zamiast żywych lektorów, słuchacze potrafili odpowiedzieć odpływem i wyraźnym sprzeciwem.

W jego ocenie to bardzo ważny sygnał. Technologia potrafi wygenerować głos, ale nie potrafi odtworzyć relacji, przyzwyczajenia i zaufania, jakie odbiorca buduje wobec człowieka, którego słucha.

Odbiorcy mają większą siłę, niż im się wydaje

Rozmówca bardzo mocno akcentuje, że przyszłość ludzkiego głosu nie zależy wyłącznie od prawa i organizacji branżowych. W jego ocenie równie ważna, a może nawet ważniejsza, jest postawa samych odbiorców: słuchaczy, widzów, użytkowników platform i subskrybentów.

„Myślę, że tutaj najważniejsza jest inicjatywa oddolna, czyli odbiorców” — mówi. I zaraz dodaje, że to właśnie oni mają realną moc sprawczą, bo to oni płacą za streamingi, audiobooki i media, a więc ostatecznie decydują, jakie standardy będą opłacalne.

To właśnie dlatego apeluje wprost do słuchaczy, by sprzeciwiali się głosom generowanym przez AI i domagali się jasnego oznaczenia takich treści. Dla koalicji przejrzystość staje się tu jednym z podstawowych warunków uczciwości.

AI musi być oznaczane

Jednym z istotnych postulatów „Mój Głos, Moja Własność” jest obowiązek wyraźnego oznaczania materiałów stworzonych z użyciem AI. Aleksandrowicz-Krasko nie chce sytuacji, w której odbiorca zostaje wprowadzony w błąd albo ma uwierzyć, że ma do czynienia z pracą twórczą człowieka, choć w rzeczywistości wygenerowała ją maszyna.

„Żądajcie tego, aby oznaczać, że coś jest wygenerowane przez AI” — mówi. W jego opinii to nie jest kwestia technicznego detalu, ale elementarny wymóg uczciwości wobec odbiorcy i wobec twórców, których głosy, styl czy warsztat mogły zostać wykorzystane.

W tym sensie walka o oznaczanie AI jest nie tylko walką o prawa zawodowe, ale też o przejrzystość całego rynku.

Głos to lata pracy, nie przypadek

Aleksandrowicz-Krasko zwraca też uwagę na coś, co często umyka w publicznej dyskusji: głos aktora, lektora czy twórcy dubbingu nie jest po prostu „ładnym brzmieniem”, które można łatwo skopiować bez szkody dla kogokolwiek. Za tym głosem stoją lata pracy, warsztatu i doświadczenia.

Sam mówi o sobie jako o „dubbingowym dziecku”, bo zaczął pracować już w wieku siedmiu lat. „Obchodzę właśnie 38-lecie pracy artystycznej” — podkreśla. I wyjaśnia, że głos szkoli się nieustannie: pracuje się nad barwą, modulacją i techniką, a sama praktyka zawodowa staje się częścią tego procesu.

Właśnie dlatego — jego zdaniem — wykorzystanie czyjegoś głosu przez AI jest formą ograbienia z dorobku. Nie chodzi tylko o konkretną próbkę dźwięku, ale o całe lata budowania zawodowej tożsamości.

Introligatorstwo w Polsce. Jak ratuje się stare książki
Introligatorstwo w Polsce. Jak ratuje się stare książki

Introligatorstwo w Polsce wciąż żyje, choć to zawód coraz rzadszy. W Dniu Książki Jerzy Budnik opowiada o ratowaniu star…

„Po prostu, sprzeciwiajcie się”

W końcówce rozmowy Jan Aleksandrowicz-Krasko wraca do prostego apelu. Nie mówi o rewolucji ani o całkowitym zatrzymaniu technologii. Chodzi mu raczej o wyznaczenie takich granic, które pozwolą chronić człowieka przed bezprawnym przejęciem jego pracy i głosu.

„Pomóżcie, po prostu, sprzeciwiajcie się głosom generowanym z AI” — mówi. To wezwanie nie jest skierowane wyłącznie do środowiska artystycznego. Dotyczy każdego, kto słucha radia, ogląda dubbing, korzysta z audiobooków i chce wiedzieć, czy po drugiej stronie wciąż jest człowiek.

Koalicja „Mój Głos, Moja Własność” właśnie od tego zaczyna swoją działalność — od próby uświadomienia, że głos nie jest neutralnym plikiem do pobrania, ale częścią czyjejś pracy, czyjegoś wizerunku i czyjejś własności.

Autorzy:

Przeczytaj więcej

Dildo Baggins kontratakuje krążkiem „Pijak i złodziej”. Kilka notatek z Dublina o Bartku Marmolu i płycie, która przyszła we właściwym czasie
Dildo Baggins kontratakuje krążkiem „Pijak i złodziej”. Kilka notatek z Dublina o Bartku Marmolu i płycie, która przyszła we właściwym czasie
O Bartoszu Marmolu, Dildo Bagginsie, sztuce opowiadania i płycie, co nie boi się zaglądać pod powierzchnię pozornie nudnej codzienności
O Bartoszu Marmolu, Dildo Bagginsie, sztuce opowiadania i płycie, co nie boi się zaglądać pod powierzchnię pozornie nudnej codzienności
Czesław Ryszka i jego porywająca biografia Zofii Kossak. Wydawnictwo Biały Kruk
Czesław Ryszka i jego porywająca biografia Zofii Kossak. Wydawnictwo Biały Kruk