Teraz na antenie:
Radio Wnet
Kultura i media

Lektor Jarosław Łukomski kontra AI. Trwa proces o głos

Jarosław Łukomski walczy w sądzie o ochronę swojego głosu. Lektor przekonuje, że został bezprawnie wykorzystany przez reklamę wygenerowaną przy pomocy sztucznej inteligencji.
Lektor Jarosław Łukomski kontra AI. Trwa proces o głos

fot. polscylektorzy

Szekspir pod gwiazdami

Pierwszy proces o kradzież głosu w Polsce trwa

W Polsce trwa proces, który może wyznaczyć nowy kierunek w ochronie dóbr osobistych w czasach sztucznej inteligencji. Jarosław Łukomski, lektor z wieloletnim doświadczeniem, przekonuje, że został bezprawnie pozbawiony kontroli nad własnym głosem. Chodzi o reklamę, której nigdy nie nagrywał, a w której pojawił się głos do złudzenia przypominający jego barwę i sposób mówienia. Jak mówi rozmówca, nie chodzi już tylko o jednostkowy przypadek, ale o granice odpowiedzialnego używania narzędzi AI.

Lektor Jarosław Łukomski kontra AI. Trwa proces o głos
21.04.2026
14 min
Lektor Jarosław Łukomski kontra AI. Trwa proces o głos

Prowadzący:

Proces o kradzież głosu przez AI

Jarosław Łukomski przypomina, że sprawa jest już w toku i zbliża się do kluczowego momentu. „Pierwsza rozprawa miała miejsce już w zeszłym roku; druga rozprawa jakieś dwa tygodnie temu. Proces jeszcze się nie zakończył. Kolejna rozprawa przewidziana jest na 15 czerwca i według słów pani sędzi będzie prawdopodobnie ostatnią” — mówi.

Lektor zdecydował się wejść na drogę sądową, bo — jak podkreśla — wcześniejsze próby załatwienia sprawy poza sądem nie przyniosły rezultatu. „Odpowiedzi na moje pisma do rzeczonej spółki; która umieściła reklamę z moim głosem, a wygenerowanym w sposób sztuczny przy pomocy sztucznej inteligencji; nie były satysfakcjonujące” — relacjonuje. Z jego słów wynika, że firma od początku utrzymywała, iż nie dopuściła się niczego niewłaściwego.

Reklama, której lektor nie nagrywał

Sednem sporu jest reklama opublikowana w internecie. Łukomski nie chce skupiać uwagi na nazwie spółki ani na samym produkcie, bo — jak zaznacza — nie to jest najważniejsze. Jego zdaniem problem ma charakter dużo szerszy i może dotknąć każdego wykonawcę pracującego głosem.

Szekspir pod gwiazdami

„To mogło się zdarzyć każdemu w moim środowisku; a takiego deliktu mógłby się dopuścić ktoś inny” — podkreśla. W jego ocenie sprawa nie sprowadza się do konfliktu z jedną konkretną firmą, ale do pytania, czy głos człowieka może zostać przejęty, przetworzony i wykorzystany bez jego wiedzy i zgody.

Sieć Badawcza Łukasiewicz. Były prezes o demolce instytucji: stała się łupem politycznym, przychody spadły o 45 proc.
Sieć Badawcza Łukasiewicz. Były prezes o demolce instytucji: stała się łupem politycznym, przychody spadły o 45 proc.

– Spadek przychodów z komercjalizacji o 45 proc. to są ostrożne szacunki – mówi dr Andrzej Dybczyński. Były prezes Sieci…

Biegły ma ocenić, czy to głos Jarosława Łukomskiego

W procesie kluczową rolę odgrywa opinia biegłego z zakresu fonoskopii. To właśnie sąd zlecił ekspertowi ocenę, czy głos użyty w reklamie jest głosem Jarosława Łukomskiego albo w jakim stopniu go przypomina. Sam rozmówca przyznaje jednak, że do tej pory strony nie mogły się z tą opinią zapoznać.

„Sąd powołał biegłego sądowego z zakresu fonoskopii do ustalenia; czy głos w reklamach umieszczonych w internecie jest moim głosem albo w jakim procencie jest moim głosem; na ile go przypomina” — mówi. I dodaje: „Szczerze mówiąc; do tej pory nie wiem, co w tej opinii jest”.

Mimo tego Łukomski nie ma wątpliwości co do własnej oceny. Jak podkreśla, dla niego, jego bliskich i środowiska zawodowego sprawa jest oczywista. „Nie ulega wątpliwości, że ten głos jest jakby mój” — mówi.

Szekspir pod gwiazdami

To nie klon; to głosowy sobowtór

Rozmówca zwraca uwagę na język, jakim opisuje się podobne przypadki. W debacie o sztucznej inteligencji często mówi się o „klonowaniu” głosu, ale Łukomski uważa to określenie za nietrafne. Proponuje inne porównanie; bardziej obrazowe i lepiej oddające naturę problemu.

„Używam takiego porównania do sobowtóra” — wyjaśnia. Jak tłumaczy, klon z założenia byłby identyczny z oryginałem, podczas gdy w jego przypadku powstało coś bardzo podobnego, co miało sprawiać wrażenie autentyczności. „Wytworzono taki mój sobowtór głosowy; można powiedzieć” — stwierdza.

To właśnie ten element jest dla niego szczególnie niepokojący. Nie chodzi wyłącznie o podobieństwo techniczne, ale o możliwość wprowadzenia odbiorcy w błąd i podszycia się pod człowieka, którego głos jest rozpoznawalny.

Sukces Radia Wnet. Nagroda SDP dla Małgorzaty Kleszcz
Sukces Radia Wnet. Nagroda SDP dla Małgorzaty Kleszcz

Dziennikarka Radia Wnet Małgorzata Kleszcz otrzymała Nagrodę im. Kazimierza Nowaka w 32. Konkursie Dziennikarskim Stowar…

Krzywda osobista; ale i sprawa całego środowiska

Łukomski wyraźnie podkreśla, że proces ma dla niego dwa wymiary. Z jednej strony to sprawa osobista; związana z naruszeniem jego praw, z utratą wynagrodzenia i z poczuciem niesprawiedliwości. Z drugiej — to spór, który może mieć znaczenie dla całego rynku.

Szekspir pod gwiazdami

„To jest oczywiście kwestia mojej krzywdy; bo ktoś bez prawa i bez podstawy posłużył się wygenerowanym sztucznie moim głosem i nie zapłacił mi za to” — mówi. Zaraz potem dodaje jednak drugi, niematerialny wymiar tej sytuacji: „Doznałem krzywdy moralnej o wymiarze niematerialnym; ponieważ przeżyłem pewnego rodzaju szok i niedowierzanie; no i niepewność, co jeszcze może zostać powiedziane moim głosem”.

To właśnie ta niepewność wydaje się jednym z najmocniejszych motywów całej rozmowy. Bo jeśli czyjś głos można raz wykorzystać bez zgody, to rodzi się pytanie, gdzie jest granica i co może wydarzyć się później.

Lektorzy i aktorzy głosowi mówią „dość”

Rozmówca zaznacza, że nie występuje wyłącznie we własnym imieniu. W jego ocenie zagrożone są całe środowiska zawodowe, które opierają swoją pracę na głosie; od lektorów po aktorów głosowych. Stąd także manifest ogłoszony przez środowisko związane ze Związkiem Artystów Scen Polskich.

„To jest manifest w imieniu aktorów głosowych, lektorów; którzy wyrażają sprzeciw wobec nielegalnych i nieetycznych praktyk polegających na wykorzystywaniu naszych głosów; bez naszej wiedzy i bez naszej zgody” — mówi Łukomski. Dodaje też zdanie, które dobrze oddaje sens tego sprzeciwu: „Głos nie jest surowcem; to nie są dane treningowe; jest to część naszego wizerunku i dobro osobiste”.

Szekspir pod gwiazdami

W jego ocenie problem nie polega na samej technologii. Ani on, ani środowisko lektorskie nie występują przeciwko rozwojowi AI. Sprzeciw dotyczy czegoś innego — nieprzemyślanego i nieodpowiedzialnego wykorzystywania tych narzędzi.

Sukces Radia Wnet. Nagroda SDP dla Małgorzaty Kleszcz
Sukces Radia Wnet. Nagroda SDP dla Małgorzaty Kleszcz

Dziennikarka Radia Wnet Małgorzata Kleszcz otrzymała Nagrodę im. Kazimierza Nowaka w 32. Konkursie Dziennikarskim Stowar…

Czy ten wyrok stworzy precedens

Jarosław Łukomski nie ukrywa, że liczy na wygraną i na to, że wyrok wyjdzie poza jego indywidualną sprawę. Wprost mówi o precedensie, który może otworzyć oczy wielu firmom i zadziałać odstraszająco na tych, którzy chcieliby podobne praktyki powtarzać.

„Jestem absolutnie przekonany, że to wygramy i że stworzy się pewien precedens” — podkreśla. Zaznacza przy tym, że nie spodziewa się natychmiastowej zmiany prawa, bo proces legislacyjny trwa znacznie dłużej. Ale wierzy, że taki wyrok może zmienić praktykę rynkową. „Być może nie pociągnie to za sobą natychmiastowych zmian w prawie; ale z pewnością otworzy wiele oczu”.

Jednocześnie pozostaje sceptyczny wobec tezy, że jedna wygrana rozwiąże problem raz na zawsze. Jego zdaniem sztucznie generowane głosy już dziś są obecne w różnych bankach brzmień i niekiedy powstają jako złożenie kilku barw. W takich przypadkach wykazanie naruszenia może być jeszcze trudniejsze.

Szekspir pod gwiazdami

Głos to lata pracy; nie przypadkowy talent

W końcówce rozmowy Łukomski bardzo mocno akcentuje, że zawodowy głos nie jest wyłącznie „ładną barwą”, którą ktoś dostał od natury. Za rozpoznawalnością lektora stoją lata pracy, praktyki i budowania reputacji. To ważne, bo właśnie ta droga zawodowa sprawia, że głos ma realną wartość zawodową i osobistą.

„Piękny głos; bardzo wielu ludzi ma piękne głosy. Piękny głos nie gwarantuje sukcesu w zawodzie lektora” — mówi. I zaraz dodaje, że prawdziwa wartość lektora to także polszczyzna, interpretacja i doświadczenie. „Ja na swoją reputację pracuję od czterdziestu z górą lat. Przeczytałem naprawdę miliony stron tekstów; bez mała dwadzieścia tysięcy filmów fabularnych, dokumentalnych; kilkadziesiąt książek w formie audiobooków i tysiące reklam”.

To właśnie dlatego cała sprawa dotyka nie tylko technologii, ale też szacunku dla zawodu i dla pracy, której nie da się sprowadzić do kilkunastu sekund próbki wrzuconej do algorytmu.

Autorzy:

Przeczytaj więcej

Koniec farm trolli? Miłosz Lodowski: „Wojnę o Wołyń w sieci wygraliśmy dzięki nowej funkcji”
Koniec farm trolli? Miłosz Lodowski: „Wojnę o Wołyń w sieci wygraliśmy dzięki nowej funkcji”
,,Mistyczka”, czyli historia Alicji Lenczewskiej wkrótce w kinach!
,,Mistyczka”, czyli historia Alicji Lenczewskiej wkrótce w kinach!
Ojcowie tak samo ważni jak matki – przypominamy jak istotna jest rola taty i celebracja święta ojca
Ojcowie tak samo ważni jak matki – przypominamy jak istotna jest rola taty i celebracja święta ojca