Teraz na antenie:
Radio Wnet
Kultura i media

Dildo Baggins kontratakuje krążkiem „Pijak i złodziej”. Kilka notatek z Dublina o Bartku Marmolu i płycie, która przyszła we właściwym czasie

Zdecydowaną większość artystów poznajemy przez słuchanie ich płyt. W moim radiowym życiu są też tacy, których poznaje się przez rozmowy. Bartosz Marmol należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii.
Dildo Baggins kontratakuje krążkiem „Pijak i złodziej”. Kilka notatek z Dublina o Bartku Marmolu i płycie, która przyszła we właściwym czasie

Nie ukrywam, że trudno jest mi pisać o nowym albumie Dildo Bagginsa z chłodnym dystansem. Byłoby to zwyczajnie nieuczciwe. Razem z Radiem Wnet i moją autorską „Polską Tygodniówką” na antenie dublińskiego Near FM byliśmy świadkami narodzin tego projektu. Nie jednorazowymi patronami przy okazji premiery, ale raczej czymś w rodzaju rodziny zastępczej, która obserwuje jak pomysł dojrzewa, zmienia się i nabiera własnego charakteru.

Tutaj do wysłuchania rozmowa z Bartoszem Marmolem:

Przez lata było wiele rozmów i to nie tylko o muzyce, ale też o życiu, poezji i o tym, czy współczesna piosenka może jeszcze opowiadać historie i wyzwalać marzenie. Gadaliśmy o Leonardzie Cohenie, Grabażu, Grechucie i tych wszystkich twórcach, którzy wiedzieli, że czasem jedno zdanie znaczy więcej niż najbardziej efektowna produkcja.

Były też spacery po Dublinie, poszukiwania kolejnych winylowych skarbów i wizyty w sklepach muzycznych, z których człowiek wychodził z przekonaniem, że właśnie znalazł gitarę życia, by tydzień później zakochać się w następnej. Były rozmowy w pubach, gdzie przy pincie Guinnessa łatwiej mówi się o marzeniach i leniwych chmurach, które przybierają niezwykłe kształty.

I może właśnie dlatego płytę „Pijak i złodziej” odbieram nie tylko jako kolejny album Dildo Bagginsa. Słyszę w nim także kawałek tej wspólnej drogi. To już trzecia studyjna płyta projektu Dildo i jednocześnie album, który wydaje mi się najbardziej dojrzały. Nie dlatego, że bardziej ambitny czy bardziej skomplikowany. Właśnie zupełnie na opak:

Bartosz Marmol zgłębił umiejętność czegoś niezwykle trudnego: mówienia o sprawach ważnych bez zadęcia. Tytułowy „Pijak i złodziej” nie jest przecież historią o konkretnych ludziach. To raczej galeria naszych słabości, przywar, śmieszności i codziennych porażek. Bohaterowie tych piosenek bywają zabawni, czasem żałośni, czasem wzruszający. Są jednak przede wszystkim prawdziwi.

Już otwierające album „Masło”, z gościnnym udziałem Krzysztofa Grabaża Grabowskiego, pokazuje kierunek tej podróży. Z pozornie absurdalnej historii rodzi się opowieść o świecie, który coraz częściej gubi proporcje. Grabaż wnosi do utworu swój charakterystyczny ton człowieka, który widział już wszystko i niewiele rzeczy jest go jeszcze w stanie zdziwić.

Potem przychodzą „Złe przeczucia”, „Wspomnienia zmyślonego chłopaka” czy „Freshmaker”. To piosenki wyrosłe na gitarach, które momentami przywołują ducha polskiego bigbitu, a chwilami brzmią jak soundtrack do prywatnych wspomnień z końca lat dziewięćdziesiątych XX wieku.

Jednym z najpiękniejszych momentów albumu pozostaje dla mnie piosenka „Niejednemu psu na imię miłość”. Duet z Kafi z BAiKI jest wszystkim tym, czego oczekuję od dobrej piosenki. Jest lekkość, jest melancholia, jest przestrzeń i jest opowieść, której nie trzeba tłumaczyć. Każdy słuchacz dopisze do niej własny rozdział.

Ale jeśli miałbym wskazać utwór, który zostanie ze mną najdłużej, byłby to „Ja jestem poniedziałek”. To kamień węgielny tego wydawnictwa.

To piosenka pozornie prosta. Tymczasem pod jej powierzchnią kryje się znacznie więcej. Poniedziałek staje się tutaj symbolem człowieka współczesnego, ciągle zmęczonego, wiecznie dokądś biegnącego i precyzyjnie, z rozwagą i rozsmakowaniem odkładającego życie na później. To jeden z tych utworów, które z każdym kolejnym przesłuchaniem znaczą coś trochę innego.

Lubię także „Zimę w Bytomiu”. Może dlatego, że przypomina mi wszystkie te miejsca, które na pierwszy rzut oka wydają się szare i zwyczajne, a po chwili odkrywają przed nami własną poezję. Bartosz Marmol ma rzadki talent dostrzegania niezwykłości tam, gdzie większość ludzi widzi wyłącznie codzienność.

Muzycznie „Pijak i złodziej” nie próbuje wynaleźć świata od nowa. I bardzo dobrze. Mamy tu trochę gitar, trochę elektroniki, trochę estetyki garażowej, trochę piosenki autorskiej. Wszystko podane bez pretensji i bez potrzeby udowadniania komukolwiek własnej wielkości. Największą siłą tej płyty pozostają teksty, bo jak mawiam od 2017 roku:

„Marmol jest jednym z najciekawszych kronikarzy codzienności w polskiej muzyce alternatywnej.”

Amen! Potrafi pisać o miłości bez banału, o prowincji bez pogardy, o śmieszności zaś bez cynicznego okrucieństwa a o samotności bez rozpaczy. W czasach, gdy coraz więcej artystów opowiada głównie o sobie, on nadal opowiada o ludziach. I może właśnie dlatego te piosenki tak dobrze się starzeją.

„Pijak i złodziej” nie jest albumem, który zmieni historię polskiej muzyki. Nie taki jest jego cel. To płyta, która będzie towarzyszyć ludziom podczas spacerów, podróży samochodem, wieczornych powrotów do domu i rozmów prowadzonych długo po północy. A takie albumy często okazują się ważniejsze niż te, o których krzyczą wszystkie nagłówki i grzeją się algorytmy sieci.

Kiedy słucham tej płyty w Dublinie, wracają wspomnienia wielu rozmów, koncertów, radiowych spotkań i chwil spędzonych nad muzyką. Myślę wtedy, że największą wartością Dildo Bagginsa nie są kolejne wydawnictwa ani coraz większa rozpoznawalność. Jego największą wartością jest konsekwencja. Po tylu latach Bartek Marmol nadal szuka właściwego słowa, choć opowiadaczem jest wytrawnym. A dopóki artysta szuka właściwego słowa, dopóty warto go słuchać.

Ocena Wybranie? – ktoś mnie zapyta. Niech będzie bardzo nieprofesjonalnie! To nie jest płyta do oceniania w gwiazdkach, albowiem jest to album do słuchania. I warto go mieć na półce. Mimo połowy roku, ja już wiem, że to jedna z tych płyt, które będą ważne z adnotacją „2026 rok – płyta warta słuchania!”

Tomasz Wybranowski

Przeczytaj więcej

O Bartoszu Marmolu, Dildo Bagginsie, sztuce opowiadania i płycie, co nie boi się zaglądać pod powierzchnię pozornie nudnej codzienności
O Bartoszu Marmolu, Dildo Bagginsie, sztuce opowiadania i płycie, co nie boi się zaglądać pod powierzchnię pozornie nudnej codzienności
Czesław Ryszka i jego porywająca biografia Zofii Kossak. Wydawnictwo Biały Kruk
Czesław Ryszka i jego porywająca biografia Zofii Kossak. Wydawnictwo Biały Kruk
Sacro Expo 2026 w Kielcach. Trzy dni spotkań, sztuki i inspiracji
Sacro Expo 2026 w Kielcach. Trzy dni spotkań, sztuki i inspiracji