Teraz na antenie:
Radio Wnet
Społeczeństwo

Możdżonek o tysiącach odyńców w Warszawie: Odstrzał dzików to jedna metoda

– Każde dzikie zwierzę jest nieobliczalne – mówi w Radiu Wnet Marcin Możdżonek. Były siatkarz i prezes Naczelnej Rady Łowieckiej uważa, że Warszawa za długo zwlekała z reakcją, dlatego obecnie odstrzał dzików to jedyne rozwiązanie.
Możdżonek o tysiącach odyńców w Warszawie: Odstrzał dzików to jedna metoda

Dziki stanowią realne zagrożenie. Coraz częściej żerują w miastach, fot. wikimedia.org/Andymos

Odstrzał dzików? Problem narastał od lat

Problem dzików w Warszawie – jak przekonuje Marcin Możdżonek – narastał przez lata i dziś nie da się go już rozwiązać półśrodkami. Były siatkarz, polityk Konfederacji i prezes Naczelnej Rady Łowieckiej mówi wprost, że zwierzęta zadomowiły się w mieście, przestały się go bać, a ich obecność staje się realnym zagrożeniem dla ludzi.

Ta sytuacja jest poza kontrolą i właśnie poprzez bierność, poprzez uleganie lobby aktywistów dochodzi często do tragedii – mówi Marcin Możdżonek.

W rozmowie podkreśla, że przypadki ataków dzików na ludzi i zwierzęta nie są odosobnione. Przywołuje sytuacje z Warszawy, w których ranne zostały osoby spacerujące po mieście, a także przypadki ataków na psy.

– Pamiętajmy, że każde dzikie zwierzę jest dzikie, jest nieobliczalne, nigdy nie wiadomo, jak się zachowa, kiedy poczuje się zagrożone, kiedy coś mu się nie spodoba – zaznacza.

Dziki zabiły psa na oczach mieszkańców Karczewa
Dziki zabiły psa na oczach mieszkańców Karczewa

Około 5.30 rano w Karczewie stado dzików zaatakowało niewielkiego psa tuż pod blokiem mieszkalnym. Radio Wnet otrzymało …

„W Warszawie jest co najmniej 5 tysięcy dzików”

Możdżonek ocenia, że problem nie dotyczy już pojedynczych wejść zwierząt do miasta, ale stałej, rozrośniętej populacji, która żyje i rozmnaża się na terenie stolicy.

– Mamy przynajmniej 5 tysięcy dzików w samej Warszawie, na terenie miasta stołecznego Warszawy – mówi.

Jak dodaje, wiele z tych zwierząt nie przyszło już z pobliskich lasów, ale urodziło się na miejscu i dobrze przystosowało się do życia w mieście.

– To są te już urodzone, są warszawiakami. My się śmiejemy, że przynajmniej 5 tysięcy dzików jest zameldowanych na terenie Warszawy i trudno ich teraz wymeldować – mówi.

Odstrzał zamiast „nieskutecznych eksperymentów”

Zdaniem Możdżonka pomysły proponowane przez część aktywistów – od środków zapachowych po antykoncepcję dla dzików – nie rozwiązują problemu.

– To jest nieskuteczne, to jest przepalanie pieniędzy, to jest robienie szumu wokół własnej osoby, a to po prostu nie zadziała – mówi.

W tym kontekście pozytywnie ocenia samą decyzję o redukcji populacji dzików w Warszawie, choć zastrzega, że została podjęta zbyt późno.

– To była jedyna słuszna decyzja, ale zdecydowanie spóźniona – ocenia.

Co mogą zrobić mieszkańcy

Możdżonek zaznacza, że myśliwi z Polskiego Związku Łowieckiego nie prowadzą polowań w mieście, bo nie pozwalają na to przepisy. W takich sytuacjach działają wyspecjalizowane firmy i służby miejskie, które zabezpieczają teren.

Mieszkańcom radzi przede wszystkim ostrożność i unikanie kontaktu ze zwierzętami.

– To, co jedyne możemy zrobić, to zadzwonić na policję, zadzwonić na straż miejską, starać się zachować spokój, powoli się wycofywać – mówi Marcin Możdżonek.

Dodaje też, by nie prowokować dzików, nie próbować ich dokarmiać i nie podchodzić do nich zbyt blisko.

– Nie próbujmy sobie zrobić zdjęcia ze zwierzątkiem. W żadnym wypadku nie próbujmy pogłaskać dzika. To są naprawdę niebezpieczne zwierzęta – podkreśla.

W jego ocenie problem dzików w Warszawie przestał być już tylko miejską ciekawostką, a stał się sprawą bezpieczeństwa publicznego. Dlatego – jak mówi – potrzebne są nie symboliczne działania, lecz skuteczne ograniczenie populacji.

Przeczytaj więcej

Witt: Co ukrywa telefon sekretarki? Kulisy monakijskiego raju
Witt: Co ukrywa telefon sekretarki? Kulisy monakijskiego raju
Wołyń i spóźnione sumienie polskich elit. Kiedy pamięć przestała przeszkadzać.
Wołyń i spóźnione sumienie polskich elit. Kiedy pamięć przestała przeszkadzać.
Lwów chce ogłosić rok zbrodniarza Szuchewycza. To jawna prowokacja wymierzona w Polskę
Lwów chce ogłosić rok zbrodniarza Szuchewycza. To jawna prowokacja wymierzona w Polskę