Teraz na antenie:
Radio Wnet
Społeczeństwo

Prokurator o sprawie ze Świętochłowic: mogło dojść do zbrodni

Sprawa ze Świętochłowic poruszyła opinię publiczną w całej Polsce. Chodzi o 43-letnią kobietę, która – według ujawnionych informacji – przez 27 lat miała nie wychodzić z mieszkania rodziców. Prokurator Piotr Kosmaty podkreśla, że w tej historii pojawia się bardzo wysokie prawdopodobieństwo poważnych przestępstw, a kluczowe dziś jest jedno: odizolować kobietę od rodziców i ustalić, czy jej obecne deklaracje są naprawdę wolne.
Prokurator o sprawie ze Świętochłowic: mogło dojść do zbrodni

43-letnia kobieta przez 27 lat miała żyć w izolacji, fot. Gemini

Sprawa wstrząsnęła opinią publiczną

Punktem wyjścia całej rozmowy była historia ujawniona w Świętochłowicach. Według dostępnych informacji 43-letnia kobieta miała przez niemal całe dorosłe życie pozostawać w mieszkaniu swoich rodziców i nie opuszczać go od 15. roku życia.

To właśnie ten fakt najmocniej poruszył opinię publiczną, ale jednocześnie od początku pojawiły się pytania o ocenę prawną całej sytuacji. Zwłaszcza że sama kobieta miała później twierdzić, że nie była więziona, a w sądzie pojawiła się w towarzystwie ojca, wobec którego prowadzone jest postępowanie.

Afera w Kotlinie Kłodzkiej nie cichnie. Polityczne milczenie pod presją nowych faktów
Afera w Kotlinie Kłodzkiej nie cichnie. Polityczne milczenie pod presją nowych faktów

Sprawa przestępstw o charakterze pedofilskim i zoofilskim w Kotlinie Kłodzkiej nabiera ogólnopolskiego wymiaru. Mimo kol…

Możliwe było pozbawienie wolności

Piotr Kosmaty zaznacza jednak, że do tej sprawy nie można podchodzić wyłącznie przez pryzmat aktualnych słów samej kobiety. Jego zdaniem już sam zebrany obraz sytuacji wskazuje, że mogło dojść do bardzo poważnych przestępstw.

„Jest bardzo wysokie prawdopodobieństwo i podejrzenie, że tam jednak doszło do przestępstwa i to bardzo poważnych przestępstw”

– mówi prokurator.

Wprost wskazuje przy tym na możliwość bezprawnego pozbawienia wolności ze szczególnym udręczeniem, a także narażenia kobiety na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia.

27 lat bez wychodzenia z domu

Kosmaty przypomina, że według relacji sąsiadów kobieta była ostatni raz widywana około 15. roku życia. Potem zniknęła z otoczenia, a rodzice mieli tłumaczyć jej nieobecność na różne sposoby.

„Po raz ostatni byłaby widziana przez sąsiadów w wieku 15 lat, czyli 27 lat temu” – wskazuje.

To właśnie ten długi okres izolacji jest jednym z najmocniejszych elementów całej sprawy. Prokurator nie ma wątpliwości, że jeżeli ktoś przez 27 lat nie opuszcza mieszkania, to nie można takiej sytuacji traktować lekko ani sprowadzać wyłącznie do „nietypowego stylu życia”.

Stan zdrowia kobiety budzi niepokój

W rozmowie wybrzmiewa też bardzo mocno wątek zdrowotny. Prokurator przywołuje informacje z materiałów medialnych i relacji lekarzy, według których kobieta była w bardzo złym stanie fizycznym.

„Gdyby jeszcze dwa, trzy tygodnie ona w takim stanie była, mogła umrzeć po prostu”

– mówi Piotr Kosmaty.

Wskazuje też na obrzęki nóg oraz na warunki, w jakich miała żyć. To właśnie te okoliczności każą mu traktować sprawę jako możliwe ciężkie przestępstwo, a nie jedynie dramat rodzinny czy przypadek dobrowolnego odosobnienia.

Ofiara może dziś nie mówić swobodnie

Jednym z kluczowych wątków rozmowy jest pytanie o wiarygodność obecnych deklaracji kobiety. Prokurator zwraca uwagę, że osoba przez lata izolowana, całkowicie uzależniona od rodziców i odcięta od świata, nie musi być zdolna do swobodnego i niezależnego wyrażenia swojej woli.

„My musimy najpierw być pewni, że ta pani, mówiąc: ja nie czuję się pokrzywdzona, wie, co mówi” – podkreśla.

Kosmaty odwołuje się tu także do mechanizmu syndromu sztokholmskiego i zależności ofiary od sprawcy. W jego ocenie właśnie dlatego nie wolno przyjmować na wiarę prostego komunikatu, że kobieta chce wrócić do domu i nie widzi w tym nic złego.

Afera w Kłodzku: dlaczego sprawa nie wybuchła wcześniej?
Afera w Kłodzku: dlaczego sprawa nie wybuchła wcześniej?

– Moim zdaniem to wpłynęło na wynik wyborów – mówi Jakub Pilarek, wskazując na moment kampanii 2023, w którym – według n…

Izolacja od rodziców jest dziś kluczowa

Najważniejszym postulatem prokuratora jest natychmiastowe odseparowanie kobiety od rodziców. Jego zdaniem to powinno było nastąpić już wtedy, gdy trafiła do szpitala po policyjnej interwencji.

„Powinno się było ją umieścić w specjalistycznym ośrodku wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie” – mówi.

Kosmaty uważa, że dopiero po takim odizolowaniu, po badaniach i po zapewnieniu kobiecie bezpieczeństwa, będzie można rzeczywiście ustalić, co działo się za zamkniętymi drzwiami przez 27 lat i czy jej obecne stanowisko jest autonomiczne.

Zarzuty nie zależą tylko od słów pokrzywdzonej

Prokurator przypomina przy tym, że ewentualne przestępstwa w tej sprawie są ścigane z urzędu. To oznacza, że postępowanie nie zależy wyłącznie od tego, czy sama kobieta złoży zawiadomienie lub jasno nazwie siebie ofiarą.

„Jeżeli obiektywne materiały dowodowe wskazują, że doszło do popełnienia przestępstwa, to przestępstwo jest popełnione”

– zaznacza.

To ważna uwaga, bo w debacie publicznej często pojawia się przekonanie, że brak jednoznacznego oskarżenia ze strony pokrzywdzonego zamyka sprawę. W tym przypadku – jak tłumaczy Kosmaty – tak nie jest.

Państwo mogło zareagować wcześniej

W rozmowie bardzo mocno wybrzmiał też zarzut wobec instytucji. Prokurator uważa, że po ujawnieniu sprawy państwo nie stanęło na wysokości zadania, skoro kobieta po leczeniu wróciła do mieszkania rodziców.

„Państwo w mojej ocenie nie stanęło na wysokości zadania”

– mówi.

Jego zdaniem już sam stan zdrowia kobiety i okoliczności ujawnione po interwencji powinny były uruchomić zdecydowane działania ochronne. Chodziło nie tylko o wszczęcie śledztwa, ale przede wszystkim o realne zabezpieczenie potencjalnej ofiary.

Kosmaty podkreśla, że dziś najważniejsze nie jest szybkie formułowanie ostatecznych ocen, lecz zapewnienie kobiecie bezpieczeństwa, opieki medycznej, psychologicznej i prawnej.

Przeczytaj więcej

Wolontariusz wrócił z frontu. „Najbardziej cierpią zwykli ludzie”
Wolontariusz wrócił z frontu. „Najbardziej cierpią zwykli ludzie”
Polska kultura i społeczność w Anglii tętni życiem! Mirosław Kraszewski o wielkiej wartości pasji w życiu człowieka
Polska kultura i społeczność w Anglii tętni życiem! Mirosław Kraszewski o wielkiej wartości pasji w życiu człowieka
Polska – Ukraina: solidarność, która musi mieć oczy odważnie otwarte. O fali przestępstw ze wschodu…
Polska – Ukraina: solidarność, która musi mieć oczy odważnie otwarte. O fali przestępstw ze wschodu…