Teraz na antenie:
Radio Wnet
Opinie

Polska – Ukraina: solidarność, która musi mieć oczy odważnie otwarte. O fali przestępstw ze wschodu…

Polska po 24 lutym 2022 roku między wielkim gestem serca a koniecznością obrony własnego bezpieczeństwa. Gdy pomoc stała się próbą dla państwa. Handel ludźmi, fałszywe dokumenty, przemyt migrantów i przestępczość zorganizowana to hierarchia spraw, które pokazują, że otwarte drzwi wymagają również solidnych zamków.
Polska – Ukraina: solidarność, która musi mieć oczy odważnie otwarte. O fali przestępstw ze wschodu…

24 lutego 2022 roku zmienił rzeczywistość Europy. Rosyjska agresja na Ukrainę uruchomiła największą falę uchodźczą na kontynencie od czasów II wojny światowej. Polska, jako najbliższy sąsiad Ukrainy, znalazła się w samym centrum tego historycznego wydarzenia. W ciągu krótkiego czasu przez naszą granicę przeszły miliony ludzi szukających schronienia przed wojną, bombardowaniami i zniszczeniem.

Polacy odpowiedzieli na tę tragedię w sposób, który stał się symbolem solidarności. Otworzyliśmy domy, szkoły, miejsca pracy i serca. Wielu ludzi, którzy przyjechali do Polski, znalazło tutaj bezpieczeństwo, normalność i szansę na rozpoczęcie życia od nowa. Wielu z nich pracuje, płaci podatki, wychowuje dzieci, uczy się języka i każdego dnia pokazuje, że można być dobrym sąsiadem oraz członkiem społeczeństwa, które dało im schronienie.

Ale każde wielkie wydarzenie historyczne niesie ze sobą również wyzwania, których nie można przemilczeć. Państwo, które w krótkim czasie przyjmuje tak dużą liczbę ludzi, musi pamiętać, że jego pierwszym obowiązkiem pozostaje bezpieczeństwo własnych obywateli. Pomoc humanitarna i rozsądna polityka bezpieczeństwa nie są przeciwieństwami. Przeciwnie, jedno bez drugiego wcześniej czy później prowadzi do kryzysu zaufania.

policja, kontrola, akcja roadpol
Rusza akcja ROADPOL, fot. ilustracyjne.

Wśród osób, które przybyły do Polski po wybuchu wojny, zdecydowana większość nie miała złych zamiarów. Przyjechali zwykli ludzie, którzy chcieli przeżyć, pracować i odbudować swoje życie. Jednak w każdej dużej grupie społecznej mogą znaleźć się również osoby, które próbują wykorzystać wyjątkową sytuację, chaos i otwartość państwa do własnych celów. To właśnie te przypadki — handel ludźmi, przemyt migrantów, fałszowanie dokumentów, działalność zorganizowanych grup przestępczych czy pospolita przestępczość — wymagają uczciwego opisania, bez zamiatania problemu pod dywan.

Nie chodzi tutaj o odpowiedzialność zbiorową. Przestępstwo zawsze ma sprawcę konkretnego człowieka, a nie paszport. Nie można oceniać milionów uczciwych ludzi przez pryzmat działań tych, którzy łamią prawo. Równie niesprawiedliwe byłoby jednak udawanie, że problemu nie ma tylko dlatego, że jego nagłośnienie może być niewygodne.

W tym miejscu pojawia się również szersza refleksja dotycząca dziedzictwa systemów, które przez dziesięciolecia kształtowały życie milionów ludzi w przestrzeni postsowieckiej.

Aleksandr Sołżenicyn wskazywał, że komunizm nie był jedynie systemem politycznym, który można zakończyć jedną decyzją, zmianą flagi czy obaleniem pomnika. Był również próbą przebudowy ludzkiej świadomości. Pozostawiał po sobie nie tylko zniszczone instytucje, ale także określone nawyki społeczne — brak zaufania do państwa, przekonanie, że prawo jest czymś narzuconym z zewnątrz, a nie wspólną wartością, oraz poczucie, że to, co publiczne, nie jest naprawdę niczyje.

Największym problemem po systemach totalitarnych często nie jest sama przeszłość, lecz jej echo obecne w codziennych zachowaniach. Przekonanie, że przepisy są dla tych, którzy nie potrafią ich ominąć. Że instytucje można oszukać, jeśli tylko znajdzie się odpowiedni sposób. Że wspólne dobro nie wymaga troski, bo przecież „ktoś inny” powinien się nim zająć.

Takie mechanizmy nie dotyczą wszystkich ludzi wychowanych w dawnym systemie sowieckim i nie można nimi obciążać całych narodów. Historia zna miliony osób, które mimo życia w złych warunkach zachowały uczciwość, odpowiedzialność i szacunek dla innych. Jednak każde państwo ma prawo brać pod uwagę doświadczenia historii i chronić się przed tymi, którzy wykorzystują słabość instytucji oraz otwartość społeczeństwa.

Polska po 2022 roku stanęła przed trudnym zadaniem. Chcieliśmy i nadal chcemy pomagać ludziom dotkniętym wojną. Ale pomoc nie może oznaczać rezygnacji z kontroli. Gościnność nie może oznaczać bezsilności. Solidarność nie może oznaczać, że bezpieczeństwo zwykłych mieszkańców Polski zostaje odsunięte na dalszy plan.

Dlatego warto spojrzeć na przedstawione poniżej sprawy nie przez pryzmat uprzedzeń, lecz przez pryzmat odpowiedzialności państwa. Każde z opisanych zdarzeń dotyczy konkretnych osób, konkretnych zarzutów i konkretnych działań służb. Razem tworzą jednak obraz wyzwania, przed którym stoi Polska, czyli

jak zachować człowieczeństwo wobec ofiar wojny i uciekinierów, a jednocześnie nie pozwolić, aby ktoś wykorzystał nagminnie naszą dobroć przeciwko nam samym.

Polska i Ukraina / Fot. United Nations Cartographic Section, Alex Khristov / Wikimedia Commons

Prawdziwa solidarność nie polega tylko na tym, że otwieramy drzwi. Polega również na tym, że potrafimy zadbać, aby w naszym domu nadal panował porządek, bezpieczeństwo i szacunek dla prawa.

Jest to historia o konkretnych czynach konkretnych osób i o sprawach, które pokazują, że solidarność bez kontroli może zostać wykorzystana przez tych, którzy nie szanują ani polskiego prawa, ani samych Polaków zamieniając miejsce, do którego przybyli w swój dobrze znany „stary grajdołek”.

28 sierpnia 2025 roku. Groźby podpaleń i pytanie o granice tolerancji: słowa mogą mieć konsekwencje dla autochtonów i gości!

W sierpniu 2025 roku policja zatrzymała 29-letniego obywatela Ukrainy po nagraniu opublikowanym w internecie, które wywołało zdecydowaną reakcję służb. Mężczyzna miał grozić podpaleniami w związku z dyskusją dotyczącą świadczenia 800 plus dla niepracujących obywateli Ukrainy. W nagraniu miały paść słowa sugerujące możliwość podpalenia domów, jeśli określone rozwiązania prawne wejdą w życie.

Można spierać się o emocje społeczne, politykę migracyjną czy zasady przyznawania świadczeń. Można prowadzić trudną debatę o tym, jak powinno wyglądać wsparcie dla uchodźców i cudzoziemców. Ale granicą każdej debaty jest groźba przemocy.

Państwo prawa nie może pozwolić, aby ktokolwiek i to, niezależnie od pochodzenia, próbował wymuszać swoje oczekiwania poprzez zastraszanie innych ludzi. Reakcja policji była szybka. Wszczęto postępowanie, a sprawą zainteresowała się również Straż Graniczna.

To wydarzenie było jednym z pierwszych sygnałów, że obok wielkiej historii pomocy istnieją również problemy wymagające stanowczej odpowiedzi państwa.

11 marca 2026 roku. Kiedy cudza tragedia staje się źródłem zarobku

Kilka miesięcy później służby zajęły się sprawą, która dotyka jednego z najtrudniejszych problemów współczesnej Europy — nielegalnej migracji. 11 marca 2026 roku funkcjonariusze Straży Granicznej zatrzymali na Podlasiu trzech obywateli Ukrainy podejrzanych o pomoc w organizowaniu nielegalnego przekroczenia granicy. Podczas kontroli dwóch samochodów — BMW oraz KIA — ujawniono pięciu obywateli Afganistanu. Według ustaleń służb osoby te wcześniej nielegalnie przekroczyły granicę polsko-białoruską.

Przemyt ludzi jest jednym z najbardziej cynicznych rodzajów przestępczości.  W tym przypadku podejrzanym przedstawiono zarzuty organizowania nielegalnego przekroczenia granicy, za co grozi kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Sprawa „wora w zakonie” i pytanie, kogo wpuszczamy do Europy

Jedna z najbardziej symbolicznych spraw wydarzyła się 26 marca 2026 roku w Warszawie. Policjanci wraz z funkcjonariuszami ABW zatrzymali 44-letniego obywatela Ukrainy, który według informacji służb miał posiadać status określany jako „wor w zakonie”.

To określenie nie jest zwykłym przydomkiem. W świecie postsowieckiej przestępczości oznacza szczególną pozycję i autorytet w strukturach kryminalnych. To środowisko, które przez dziesięciolecia budowało własne zasady, hierarchie i sieci powiązań. Według  ustaleń przekazanych przez służby zatrzymany mężczyzna miał mieć za sobą poważną przeszłość kryminalną, w tym wyrok związany z zabójstwem.

Jego obecność w Polsce rodzi oczywiste pytania o skuteczność systemów kontroli. Państwo, które pomaga ludziom uciekającym przed wojną, musi jednocześnie potrafić odróżnić osobę szukającą bezpieczeństwa od osoby, która sama stanowi zagrożenie. Po wykonaniu czynności mężczyzna został przekazany Straży Granicznej. Ta sprawa przypomniała, że współczesna przestępczość nie zna granic. Grupy kryminalne wykorzystują każdy kryzys, każdą lukę i każdą sytuację, w której państwo musi działać szybko.

4 i 5 marca 2026 roku. Tysiące kontroli, setki zatrzymań i pytanie, czy państwo nadąża za skalą wyzwań

Początek marca 2026 roku przyniósł jedną z szeroko zakrojonych operacji policji i Straży Granicznej wymierzonych w osoby poszukiwane przez polskie organy ścigania oraz osoby naruszające przepisy dotyczące pobytu w Polsce.

W ramach działań przeprowadzono blisko 1800 kontroli legalności pobytu cudzoziemców. Łącznie zatrzymano 147 osób posiadających obce obywatelstwo, które znajdowały się w zainteresowaniu polskich służb. Wśród zatrzymanych największą grupę stanowili obywatele Ukrainy — 91 osób. Poza nimi zatrzymano między innymi obywateli Gruzji, Białorusi, Mołdawii, Rosji oraz innych państw.

Sama liczba zatrzymanych obywateli konkretnego kraju nie może być jednak interpretowana w oderwaniu od rzeczywistości. Ukraińcy są największą grupą cudzoziemców mieszkających obecnie w Polsce, dlatego naturalnie pojawiają się również w statystykach dotyczących zarówno legalnego życia społecznego, jak i przypadków naruszania prawa. Jednocześnie Polska musi mieć odwagę mówić jasno: osoba, która popełnia przestępstwo, musi ponosić konsekwencje niezależnie od tego, skąd pochodzi. Bez przemilczeń i sztucznej poprawności.

Podczas tej operacji służby zatrzymywały osoby poszukiwane między innymi za przestępstwa narkotykowe, udział w grupach przestępczych oraz inne poważne czyny. Wszczęto również procedury dotyczące osób, które przebywały w Polsce nielegalnie lub których pobyt stanowił zagrożenie dla bezpieczeństwa.

To właśnie takie działania pokazują podstawową zasadę funkcjonowania państwa: pomoc dla potrzebujących i stanowczość wobec tych, którzy łamią prawo.

11 czerwca 2026 roku: ogólnopolska obława i osoby ukrywające się przed wymiarem sprawiedliwości. Wśród zatrzymanych 117 obywateli Ukrainy.

Kilka miesięcy później służby przeprowadziły kolejną dużą operację poszukiwawczą na terenie całego kraju. W działaniach, które odbyły się 8 i 9 czerwca 2026 roku, uczestniczyły tysiące funkcjonariuszy. Celem było zatrzymanie osób poszukiwanych listami gończymi, nakazami doprowadzenia oraz osób ściganych przez sądy i prokuratury.

Łącznie zatrzymano 1952 osoby. Wśród nich znajdowało się 169 cudzoziemców, z czego 117 stanowili obywatele Ukrainy.

Policja wskazywała, że wśród zatrzymanych były osoby podejrzewane lub skazane za najpoważniejsze przestępstwa — między innymi przestępstwa narkotykowe, udział w zorganizowanych grupach przestępczych, handel znacznymi ilościami środków odurzających czy inne ciężkie czyny.

Jednym z opisanych przypadków był obywatel Ukrainy skazany na karę pozbawienia wolności, który ukrywał się przed wykonaniem wyroku. Podczas przeszukania miejsca jego pobytu policjanci mieli zabezpieczyć znaczne ilości narkotyków, a także niebezpieczne przedmioty i gotówkę. W innym przypadku zatrzymano obywatela Ukrainy poszukiwanego Europejskim Nakazem Aresztowania wydanym przez Niemcy. Według ustaleń służb miał on być powiązany z grupą zajmującą się organizowaniem nielegalnego przekraczania granic.

Takie sprawy pokazują, że problemem nie jest sama migracja, lecz brak skutecznego odcięcia od państwa osób, które traktują cudze bezpieczeństwo i prawo jako przeszkodę w prowadzeniu własnej działalności.

Policja/ Zdjęcie ilustracyjne, fot. Grok

Jedna noc, dwa zdarzenia i mieszkańcy, którzy oczekują skutecznej ochrony

W 8 lipca 2026 roku opinię publiczną poruszyła sprawa z Bielska-Białej. Sąd zdecydował o tymczasowym areszcie dla 24-letniego obywatela Ukrainy podejrzanego o udział w dwóch pobiciach, do których miało dojść pod koniec czerwca. Według ustaleń śledczych pierwsze zdarzenie dotyczyło pobicia obywatela Ukrainy. Drugie miało miejsce w centrum miasta, gdzie grupa trzech obywateli Ukrainy miała zaatakować 27-letniego Polaka, który wcześniej zwrócił uwagę na zakłócanie ciszy nocnej.

Mężczyzna doznał obrażeń, w tym złamania nosa i innych urazów wymagających leczenia. Podejrzany przyznał się do jednego z zarzutów, natomiast zaprzeczył udziałowi w drugim zdarzeniu. Ta sprawa wywołała szerszą dyskusję nie tylko o samym przestępstwie, ale także o poczuciu bezpieczeństwa mieszkańców. W każdym państwie prawa obywatele muszą mieć przekonanie, że w sytuacji zagrożenia mogą liczyć na sprawną reakcję instytucji.

Bo bezpieczeństwo nie jest abstrakcyjną wartością. To codzienna możliwość spokojnego powrotu do domu, zwrócenia uwagi komuś, kto łamie zasady, i przekonanie, że agresja spotka się z odpowiedzią państwa.

14 kwietnia 2026 roku — fabryka fałszywych dokumentów i setki możliwych przypadków nielegalnego pobytu

Jedną z najbardziej niepokojących spraw była ta dotycząca legalizacji pobytu cudzoziemców poprzez dokumenty, które według śledczych miały być fałszowane. W Siedlcach zatrzymano dwoje obywateli Ukrainy — 51-letnią kobietę i 63-letniego mężczyznę.

Według zgromadzonego materiału dowodowego mieli oni pomagać cudzoziemcom w uzyskiwaniu pobytu w Polsce wbrew obowiązującym przepisom. Skala sprawy miała być znaczna. Śledczy wskazywali, że proceder mógł dotyczyć ponad 600 osób, a nawet kilku tysięcy.

Podczas przeszukań zabezpieczono dokumenty poświadczające nieprawdę, pieczęcie instytucji państwowych oraz podmiotów leczniczych, które miały służyć do tworzenia fikcyjnej dokumentacji.

To przestępstwo uderza nie tylko w administrację. Uderza również w osoby, które legalnie przechodzą procedury, czekają na decyzje i przestrzegają zasad. Państwo może być otwarte, ale musi być również szczelne. Jeśli system można łatwo oszukać, cierpią przede wszystkim ci, którzy korzystają z niego uczciwie.

29 kwietnia 2026 roku — handel ludźmi, narkotyki i pranie pieniędzy

Pod koniec kwietnia 2026 roku Centralne Biuro Śledcze Policji przeprowadziło kolejną dużą akcję. Zatrzymano 10 obywateli Ukrainy podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej.

Zarzuty były wyjątkowo poważne. Obejmowały między innymi handel ludźmi, sutenerstwo, pranie pieniędzy oraz przygotowanie do wprowadzenia do obrotu narkotyków. Według informacji przekazanych przez śledczych grupa miała zajmować się legalizacją pieniędzy pochodzących z przestępstw, wykorzystując między innymi kantory kryptowalut.

Podczas działań zabezpieczono telefony, komputery, dokumentację oraz nośniki danych. W jednym z miejsc znaleziono również substancje takie jak marihuana, amfetamina, mefedron, MDMA oraz LSD. Ta sprawa szczególnie mocno pokazuje najciemniejszą stronę przestępczości, sytuację, w której człowiek staje się narzędziem zarobku.

Handel ludźmi jest jednym z najokrutniejszych przestępstw, ponieważ odbiera ofierze coś więcej niż pieniądze czy wolność. Odbiera poczucie godności i bezpieczeństwa.

23 i 28 czerwca 2026 roku — migranci ukryci w samochodach. Bagażnik staje się symbolem bezwzględności przemytników

W czerwcu 2026 roku funkcjonariusze w województwie warmińsko-mazurskim zatrzymali dwóch obywateli Ukrainy podejrzanych o przewożenie osób przebywających nielegalnie na terytorium Polski. Pierwsze zdarzenie miało miejsce 23 czerwca podczas kontroli drogowej w okolicach Mrągowa. Samochodem kierował 33-letni obywatel Ukrainy. W pojeździe znajdowali się obywatele Bangladeszu i Afganistanu. Dwóch z nich miało być ukrytych w bagażniku.

Kilka dni później, 28 czerwca 2026, Straż Graniczna zatrzymała kolejnego kierowcę 29-letniego obywatela (znowu) Ukrainy.

Mężczyzna miał twierdzić, że pracuje jako kurier i przewozi produkty spożywcze. Według ustaleń funkcjonariuszy w rzeczywistości przewoził czterech obywateli Afganistanu, z których jeden miał znajdować się w bagażniku. Obu mężczyznom przedstawiono zarzuty organizowania nielegalnego przekroczenia granicy.

Te sprawy pokazują, że walka z nielegalną migracją to również walka z ludźmi, którzy próbują uczynić z niej dochodowy biznes.

Pomoc nie może oznaczać bezsilności ani przymykania oczu

Polska stanęła po stronie ludzi uciekających przed wojną. To fakt, którego nie powinno się podważać. Wielu Ukraińców, którzy przyjechali do naszego kraju, każdego dnia udowadnia, że można być dobrym sąsiadem, uczciwym pracownikiem i człowiekiem szanującym miejsce, które dało mu schronienie. To właśnie takich ludzi jest większość.

Nie chciałbym, aby uczciwi Ukraińcy byli oceniani przez pryzmat przestępców. Nie chciałbym, aby ktoś, kto uciekł przed bombami i wojną, był traktowany jak zagrożenie tylko dlatego, że pochodzi z Ukrainy. Nie chciałbym również oddać takich ludzi na pewną śmierć tylko dlatego, że wymagałaby tego polityka czy oczekiwania jakiegokolwiek przywódcy, nawet gdyby taka prośba padła ze strony prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.

Ale równie mocno trzeba powiedzieć drugą część prawdy. Państwo, które pomaga innym, nie może zapominać o swoich obywatelach. Solidarność nie może oznaczać rezygnacji z kontroli. Gościnność nie może oznaczać bezradności.

Polska nie musiała otworzyć drzwi dla potrzebujących, ale Polacy mają wielkie i dobre serca, które są wykorzystywane. Ze smutkiem stwierdzam, że my Polacy jesteśmy lepsi dla innych a dla siebie niekoniecznie. Ale Polska jako kraj ma jednak obowiązek pilnować, aby osoby wykorzystujące tę otwartość nie niszczyły zaufania, na którym ta pomoc została zbudowana.

Prawdziwa odpowiedzialność polega na tym, aby mieć serce dla ofiar wojny, ale jednocześnie mieć siłę, by chronić tych, którzy tej pomocy udzielili. I właśnie tego bezpieczeństwa — bezpieczeństwa wszystkich ludzi mieszkających w Polsce — państwo nigdy nie może niczego zaniedbać ani zawieść!

Tomasz Wybranowski

Przeczytaj więcej

Kto próbuje zrobić z Polaków naród ksenofobów? 1200 przypadków kontra 38 milionów Polaków.
Kto próbuje zrobić z Polaków naród ksenofobów? 1200 przypadków kontra 38 milionów Polaków.
Sprawa kampanii „Sprawiedliwe Sądy” wróciła po niemal 10 latach. Dorota Kania: „To wygląda na zemstę polityczną”
Sprawa kampanii „Sprawiedliwe Sądy” wróciła po niemal 10 latach. Dorota Kania: „To wygląda na zemstę polityczną”
Ukrainiec kopie polskie dziecko – cisza. Polak wyzywa ukraińskie nastolatki – świat „płonie”! Pytania o podwójne standardy w Polsce. Felieton Tomasza Wybranowskiego
Ukrainiec kopie polskie dziecko – cisza. Polak wyzywa ukraińskie nastolatki – świat „płonie”! Pytania o podwójne standardy w Polsce. Felieton Tomasza Wybranowskiego