Jako pierwsze medium postanowiliśmy zbadać, dlaczego sprawa przestępstw seksualnych Przemysława i Kamili L. nie wypłynęła w trakcie kampanii wyborczej. Postępowanie to nie było wszczęte pod kalendarz polityczny. Przypadkiem działania skazanych dziś nieprawomocnym wyrokiem zostały ujawnione w 2023 roku. W ściganiu Przemysława L. miały też zresztą udział organy szwedzkie. Wtedy też, w ogniu kampanii, podejrzani usłyszeli zarzuty.
Lansowana przez niektórych komentatorów teza, że ujawnienie informacji o sytuacji procesowej zaangażowanej w kampanię działaczce PO byłoby działaniem politycznym jest bałamutna. Jeżeli polityka nie ma wpływu na prokuraturę, to dlaczego niby kampania wyborcza miałby wpływać na kierunek komunikatów tej instytucji? Poza tym, gdyby już nawet patrzeć na sprawę przez ten pryzmat, to co było interesem społecznym wyborców z Dolnego Śląska? Wiedza o przestępstwach kadr PO, czy cenzura zastosowana przez prokuratora? To pytania retoryczne.
Prokurator Wiesław Dworczak
W publikacji wskazaliśmy, że prokuratorem, który odpowiadał za niedopowiedzenie wobec przełożonych szczegółów tej sprawy, czyli zoofilii i politycznego zaangażowania podejrzanej Kamili L. był Wiesław Dworczak, szef Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, w tamtym czasie również prezes stowarzyszenia Prokuratorów Ad Vocem.
Ówczesne kierownictwo Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu, bezpośrednio nadzorującej świdnicką „okręgówkę”, nie miało pojęcia o głębszym tle tej sprawy. Śledztwo zostało przedłużone w grudniu 2023 r., przy braku informacji, że w sprawie pojawia się osoba, mająca związek ze światem polityki. Prokurator Krajowy Dariusz Barski i Zastępca Prokuratora Generalnego Krzysztof Sierak zapewniali nas, że w ogóle nie mieli pojęcia o sprawie, a o czynach Przemysława i Kamili L. dowiedzieli się z mediów.





