Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Dariusz Łubowski: Minister Żurek użył wobec mnie ordynarnych kłamstw

Sędzia Dariusz Łubowski podczas wystąpienia w KRS przeprowadził druzgoczącą krytykę ministra Waldemara Żurka i Prokuratury Krajowej. To prawnik znany m.in. z orzeczenia o "kryptodyktaturze".
Dariusz Łubowski: Minister Żurek użył wobec mnie ordynarnych kłamstw

Sędzia Dariusz Łubowski/ fot. z transmisji KRS

W środę w Krajowej Radzie Sądownictwa odbyło się spotkanie członków Rady z sędzią Dariuszem Łubowskim, do niedawna jedynym sędzią w sekcji postępowania międzynarodowego do spraw z zakresu prawa karnego ze stosunków międzynarodowych Sądu Okręgowego w Warszawie.

Dotyczyło ono zdarzeń, które miały miejsce po uchyleniu Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec posła Marcina Romanowskiego. Dariusz Łubowski swoją decyzję uzasadnił m.in. uzyskaniem przez posła statusu azylanta na Węgrzech, odmową ścigania go przez Interpol, a także wypowiedziami Waldemara Żurka, który odgrażał się, że Polska, gdyby chciała, mogłaby przewieźć polityków PiS do Polski w bagażniku.

Doświadczenie Dariusza Łubowskiego

Na początku swojego wystąpienia sędzia powiedział, że w Sądzie Okręgowym w Warszawie orzeka od 2009 roku.

Od 7,5 roku kieruję sekcją postępowania międzynarodowego w sprawach karnych. Jestem sędzią specjalizowanym w tym zakresie. W związku z tym, jako jedyny w okręgu warszawskim rozpoznaję wszystkie sprawy związane z postępowaniami karnymi na poziomie międzynarodowym. Są to głównie sprawy z zakresu wydawania i wykonywania europejskich nakazów aresztowania, wniosków ekstradycyjnych, wniosków o przekazywanie kar, pozbawienia wolności, przyjmowania kar i zawiadywanie systemem informacyjnym Schengen

– wyjaśnił Łubowski.

Sędzia podkreślił, że do jego sekcji wpływa obecnie od 200 do 500 spraw z tego zakresu.

Jest to w tej chwili obciążenie bardzo wysokie, które z całą pewnością stanowi z naddatkiem pensum sędziego orzekającego na poziomie Sądu Okręgowego. W 2025 roku rozpoznałem łącznie 482 sprawy

– dodał prawnik.

Ziobro otrzymał azyl na Węgrzech. Co to oznacza prawnie?

Szokujący atak Żurka na sędziego

Sędzia stwierdził, że po wydaniu orzeczenia dotyczącego uchylenia europejskiego nakazu aresztowania wobec Marcina Romanowskiego jego sytuacja drastycznie pogorszyła się.

Spotykają mnie sytuacje, które nie spotkały mnie nigdy w moim ponad trzydziestoletnim okresie orzekania, sytuacje, które niewątpliwie odbieram jako szykany i represje

– ocenił Łubowski.

Dodał, że represje to rozpoczęły się już chwilę po wydaniu przez niego orzeczenia ws. Marcina Romanowskiego.

Otóż może zacznę od sytuacji, która mnie niemal zszokowała, mianowicie dosłownie godzinę czy dwie godziny po ogłoszeniu przez rzecznika prasowego Sądu Okręgowego w Warszawie informacji, iż uchyliłem europejski nakaz aresztowania, na konferencji prasowej pojawił się pan Żurek, który pozwolił sobie na kolejny komentarz toczącego się postępowania karnego i co najważniejsze użył, poniekąd także wobec mnie, ordynarnych kłamstw

– powiedział Dariusz Łubowski.

Pierwszym fałszem użytym przez ministra było wg sędziego stwierdzenie, że ENA został wydany na posiedzeniu niejawnym.

Kłamstwo, albowiem w postępowaniu karnym nie istnieje w ogóle instytucja posiedzenia niejawnego, a jedynie posiedzenie bez udziału stron

– punktował Dariusz Łubowski.

Drugi fałszywy zarzut, o którym wspomniał sędzia, dotyczył braku powiadomienia Prokuratury Krajowej o posiedzeniu.

Absurd i kłamstwo. Prokuratura nie może być powiadomiona o terminie, w którym nie ma możliwości udziału, bo prawo tego nie przewiduje

– kontynuował krytykę Waldemara Żurka.

Dariusz Łubowski podkreślił, że w prawie nie ma składów sędziowskich lepszych i gorszych, tylko prawidłowe lub nieprawidłowe.

Jedynym prawidłowym składem w przedmiocie wydawania bądź uchylania europejskiego nakazu aresztowania jest skład jednoosobowy

Nielegalna prezes i jej bezprawna decyzja

W dalszej części swojego wystąpienia Dariusz Łubowski odniósł się do zmian w jego sytuacji w Sądzie Okręgowym w Warszawie, które nastąpiły po słowach Waldemara Żurka sugerujących konieczność zmian w organizacji sekcji międzynarodowej.

Zmiana ta zrealizowała się 15 stycznia pismem sędzi Beaty Najjar, która pełni funkcję prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie. Sędzia Łubowski zaznaczył, że uważa, iż zajmuje ona to stanowisko wbrew prawu. Chodzi tu o fakt, iż Beata Najjar nie wystąpiła do Krajowej Rady Sądownictwa o możliwość orzekania po przekroczeniu wieku emerytalnego. Tym samym, na mocy prawa, przeszła w stan spoczynku.

Otrzymałem decyzję o nowym podziale obowiązków, w którym do obecnego mojego zakresu, czyli 100 proc. spraw z zakresu międzynarodowych postępowań karnych zostało mi, powiem kolokwialnie, dołożone 75 proc. obciążenia w sprawach „K”, czyli takich, jaki ma każdy sędzia liniowy w Sądzie Okręgowym w Warszawie

– poinformował.

Sędzia wyjaśnił, że w praktyce oznacza to, że nie będzie w stanie rzetelnie realizować swoich obowiązków w sekcji międzynarodowej. Dodał, że w środę dowiedział się o przekazaniu mu do referatu sprawy 300-tomowej, czyli liczącej 120 tys. stron.

Od decyzji nielegalnej prezes o nowym zakresie obowiązków sędzia złożył odwołanie do Krajowej Rady Sądownictwa. Zgodnie z prawem taki środek jest składany nie na ręce urzędników KRS, tylko prezes macierzystej jednostki sędziego, która powinna go przekazać Krajowej Radzie Sądownictwa.

Wczoraj otrzymałem pismo podpisane przez panią Beatę Najjar. Zacytuję pierwsze zdanie, bo reszta ma walor niezwykle wątpliwych dywagacji pseudoprawniczych: „W załączeniu zwracam jako niedopuszczalne odwołanie wniesione przez Pana od prawomocnego podziału czynności ustalonego w dniu 14 stycznia 2026 roku z datą obowiązywania od dnia 15 stycznia 2026 roku”. Proszę Państwa, w ten sposób zostałem pozbawiony możliwości odwołania. Pani Najar, pomijając wątpliwości co do tego, czy jest sędzią czynnym w ogóle, czy jest prezesem Sądu Okręgowego w Warszawie – w mojej ocenie nie jest – stwierdziła arbitralnie, bez żadnego uzasadnienia, bez podania żadnej podstawy prawnej, że jej decyzja jest prawomocna

– zreferował sędzia szokującą decyzję uzurpatorki na fotelu prezesa SO w Warszawie.

Jak podkreślił Łubowski, skoro jego odwołanie nie zostało rozpoznane, to decyzja o nowym podziela czynności nie może być uznana za prawomocną.

Szczerze mówiąc, nie wiem jak zareagować na tę sytuację. Jest to sytuacja całkowicie bezprecedensowa w mojej ponad 30-letniej pracy sędziowskiej. (…) Jest to zatem brutalne, agresywne naruszenie, podeptanie mojego prawa wynikającego z Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Drugi artykuł to artykuł 78 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, który także przyznaje prawo do odwołania we wszystkich sytuacjach, w których ustawa taką sytuację statuuje

– podsumował podeptanie jego praw obywatelskich.

Apartheid w sądzie

Na szerszej perspektywie sytuację w Sądzie Okręgowym w Warszawie Dariusz Łubowski ocenił jako dramatyczną.

Jak Państwo wiecie, w Sądzie Okręgowym w Warszawie została utworzona sekcja, do której przymusowo skierowani zostali wszyscy sędziowie, którzy otrzymali od Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej powołanie na stanowiska sędziów od 2018 roku. Ci sędziowie zostali faktycznie pozbawieni orzekania w sprawach, w których powinni orzekać. Jest to z mojego punktu widzenia sytuacja, która może przypominać apartheid

– ocenił działanie „prezes” Beaty Najjar.

Próba „ustawki” prokuratury

Dariusz Łubowski zdradził też, że padł ofiarą szokującego kroku ze strony Prokuratury Krajowej w toku rozpoznawania sprawy ENA wobec Marcina Romanowskiego.

Okazuje się, że prokuratorzy Zespołu Śledczego Nr 2 Dariusz Ślepokura i Piotr Woźniak chcieli z nim się spotkać, by ustalić sposób procedowania wniosku prokuratury. Zszokowany Łubowski odmówił spotkania, uznając je za próbę pozaprawnego wpłynięcia na bieg postępowania.

Przeczytaj więcej

Lumina Metals i gorączka złota pod Nową Solą. Prof. Pieńkowski ostrzega przed „folderem reklamowym”
Lumina Metals i gorączka złota pod Nową Solą. Prof. Pieńkowski ostrzega przed „folderem reklamowym”
Czarnek: Afera Szpitala Południowego nie polega na wadach systemu. To złodziejstwo i oszustwo
Czarnek: Afera Szpitala Południowego nie polega na wadach systemu. To złodziejstwo i oszustwo
W Szpitalu Południowym był prywatny detoks dla polityków? „Przyjeżdżali odtruć się po alkoholu”
W Szpitalu Południowym był prywatny detoks dla polityków? „Przyjeżdżali odtruć się po alkoholu”