Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Nie do wiary, czego sąd oczekuje od Andrzeja Zybertowicza! Rozmowa Krzysztofa Skowrońskiego z doradcą prezydenta

W rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim prof. Andrzej Zybertowicz zacytował przeprosiny warte 400 tys. zł, które sąd nakazał mu zamieścić na pierwszej stronie Gazety Wyborczej. Ich treść jest absurdalna.
Nie do wiary, czego sąd oczekuje od Andrzeja Zybertowicza! Rozmowa Krzysztofa Skowrońskiego z doradcą prezydenta

Prof. Andrzej Zybertowicz / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

W czwartek Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał, że prof. Andrzej Zybertowicz „zagalopował się” (to słowa sędziego Roberta Obrębskiego), stwierdzając, że w słowach Andrzeja Gwiazdy o Okrągłym Stole tkwi głęboka prawda.

Do dzisiaj wielu obserwatorów i komentatorów Okrągłego Stołu nie uświadamia sobie, jak głęboka prawda była w komentarzu Andrzeja Gwiazdy, gdy powiedział – podczas Okrągłego Stołu władza podzieliła się władzą ze swoimi własnymi agentami

– mówił Zybertowicz 5 lutego 2019 r. podczas debaty oxfordzkiej z licealistami.

Został za to pozwany przez grupę niemal 40 byłych opozycjonistów z czasów PRL. W pierwszej instancji wygrali oni w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Sąd zobowiązał Zybertowicza do zamieszczenia przeprosin na pierwszej stronie Gazety Wyborczej, co kosztuje około 400 tys. zł. Przeprosiny bowiem miały zajmować całą stronę.

To właśnie ten wyrok został w zasadniczej części podtrzymany w sądzie apelacyjnym.

Sąd Apelacyjny w Warszawie/ fot. Jakub Pilarek

Niedorzeczne przeprosiny

W rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim prof. Andrzej Zybertowicz zdradza, że nie wie, czy wpadać w nastrój rozpaczy, czy kabaretowy. Doradca prezydenta cytuje słuchaczom treść przeprosin, które zgodnie z orzeczeniem sądu ma zamieścić w gazecie Adama Michnika:

Przepraszam za obraźliwe sugerowanie podczas debaty oxfordzkiej w dniu 5 lutego 2019 w Pałacu Prezydenckim prawdziwości tezy Andrzeja Gwiazdy, że podczas Okrągłego Stołu władza podzieliła się władzą ze swoimi własnymi agentami.

Profesor prosi o możliwość ponownego przeczytania słuchaczom treści kuriozalnego przeproszenia.

Obraźliwe sugerowanie prawdziwości tezy – to jest czyn zakazany

– podkreśla.

Ale ja moim zdaniem tu jest potrzebny jakiś werdykt opinii publicznej. W długim, ponad godzinnym wywodzie, dla mnie nie w pełni zrozumiałym, sędzia stwierdził, że gdyby pozwany Zybertowicz powiedział, że zgadza się z opinią Andrzeja Gwiazdy, to wszystko byłoby zgodne z prawem. Ale pozwany powiedział, że jego zdaniem opinia jest prawdziwa. I tego nie wolno robić. Bo opinie nie mogą być prawdziwe. Proszę słuchaczy, by wsłuchali się w zarys rozumowania sądu

– wzywa profesor.

Logika na opak sądu

Andrzej Zybertowicz wskazuje, że wystarczy uruchomić zdrowy rozsądek, by dostrzec absurd tego rozumowania.

Jeśli ktoś powie „moim zdaniem Polacy bardziej pomagali Żydom, niż Niemcom w zabijaniu Żydów, podczas II wojny światowej”, to jeśli inny powie „zgadzam się z tą opinią”, to dlaczego się zgadza? Bo uważa, że ona jest zgodna z faktami historycznymi

– zauważa badacz.

Jednak takie rozumowanie jest jak widać niedostępne dla sądu, który zdaniem prof. Zybertowicza „reglamentuje język, za pomocą którego możemy komunikować swoje przekonania na temat świata”.

Określenie, że zgadzamy się z jakąś opinią, że Donald Tusk jest wyśmienitym premierem, który przynosi Polsce mnóstwo powodzenia i sukcesów – to jest legalne. Ale jak ktoś powie, ta opinia to jest prawda, że Donald Tusk robi to i to – to już może być nielegalne. Co pan o tym sądzi?

– pyta retorycznie Andrzej Zybertowicz Krzysztofa Skowrońskiego.

I zauważa dalej, że przy takiej jakości sądowej logiki i orzekania najważniejsze, co możemy zrobić, jako Polacy to – tu znów Zybertowicz powtarza wcześniejszą myśl – zmobilizować jakiś trybunał racjonalnej opinii publicznej.

Tylko naiwni mogą wierzyć, ze akt oskarżenia przeciwko Wałęsie za składanie fałszywych zeznań wróci do sądu

Nieproporcjonalna sankcja

Socjolog wyraża zdziwienie, że sąd wprost powiedział, że nie interesuje go koszt przeprosin, który ma ponieść pozwany.

To też ciekawe. Sąd podejmuje decyzję, że coś ma być dolegliwe, coś ma być formą kary dla osoby skazywanej, ale nie interesuje się, jaka to jest dolegliwość. To tak jakby sąd karny nie interesował się na jak długi okres okres więzienia kogoś skazuje. Czy ma iść na 5, czy 12 lat – nie ma to większego znaczenia

– mówi.

Badacz zwraca uwagę, że przed sądem przekazywał ustalenia, dotyczące agenturalnego umocowania części uczestników Okrągłego Stołu, czego sąd nie odrzucał.

Teza Andrzeja Gwiazdy, o czym mówiłem przed sądem i szczegółowo dokumentowałem, nie jest oczywiście precyzyjna, ale ma podstawy faktyczne. Wykazałem i sąd tego nie zakwestionował, że co najmniej 21 osób wśród uczestników Okrągłego Stołu było powiązanych na jakimś etapie życia z tajnymi służbami PRL

– relacjonuje profesor.

Kiszczak i Wałęsa

Zybertowicz dodaje, że każdy o minimalnej wiedzy o Okrągłym Stole jest świadomy, że naprzeciw siebie stanęło wówczas środowisko solidarnościowe, którym kierował Lech Wałęsa TW Bolek, a po drugiej stronie był generał Czesław Kiszczak, szef tajnych służb PRL.

Wiemy, że już w wolnej Polsce Kiszczak nielegalnie przechowywał teczki dokumentujące agenturalność Lecha Wałęsy. Czyli Okrągły Stół poza innymi ważnymi i pozytywnym aspektami – bo takie były – był procedurą realizowaną na bazie zasobów tajnych służb. Szef tajnych służb wybrał sobie jako partnera swojego agenta

– podsumował prof. Andrzej Zybertowicz.

jbp/

Przeczytaj więcej

Wojna w PO ułatwi grę prawicy? PiS stawia na Drewnickiego: „Zjednoczy całe środowisko”
Wojna w PO ułatwi grę prawicy? PiS stawia na Drewnickiego: „Zjednoczy całe środowisko”
Gen. Samol: Polska wciąż nie ma skutecznej obrony przed dronami
Gen. Samol: Polska wciąż nie ma skutecznej obrony przed dronami
„Trupie pole” i ślady zbrodni. Prof. Teul o pracy przy ekshumacjach na Wołyniu
„Trupie pole” i ślady zbrodni. Prof. Teul o pracy przy ekshumacjach na Wołyniu