Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Upolitycznienie „neosędziów” to fikcja. Piszemy o porażkach prokuratury Zbigniewa Ziobro w sądach

To na "obrońcach praworządności" ciąży obowiązek przedstawienia dowodów na upolitycznienie "neosędziów". Nigdy tego nie zrobili. Niniejszym tekstem wywołujemy ich do tablicy. Pokażcie wyroki!
Upolitycznienie „neosędziów” to fikcja. Piszemy o porażkach prokuratury Zbigniewa Ziobro w sądach

Łańcuch sędziowski / fot. Wnet

Szekspir pod gwiazdami

W wypowiedziach licznych polityków, prawników i dziennikarzy niezliczoną ilość razy przewijał się termin „neosędzia” jako synonim politruka, który zaprzedał się Zbigniewowi Ziobrze.

Można zadać pytanie, na czym właściwie miałoby polegać upolitycznienie sędziego? Nasuwa się oczywista odpowiedź: na orzekaniu pod dyktando partii czy danego polityka. Klasyczna łacińska zasada mówi: ei incumbit probatio, qui dicit, non ei, qui negat. Czyli „ciężar dowodu spoczywa na tym, kto twierdzi, a nie na tym kto zaprzecza”. Żaden z krytyków „neosędziów” nigdy nie przedstawił takiego dowodu z linii orzeczniczych. Innymi słowy, nie wykazano żadnej ogólnej tendencji w orzecznictwie sędziów powołanych po 2017 r.

W niniejszym tekście spróbujemy dowieść tezy odwrotnej: liczne orzeczenia „neosędziów” w sprawach flagowych dla Zbigniewa Ziobro jako Prokuratora Generalnego, czy też w sprawach ważnych dla szeregowych posłów PiS wskazują, że wyroki wydawane były bez żadnego klucza politycznego.

Szekspir pod gwiazdami

Ta straszna Izba Dyscyplinarna

Zaczniemy od nieistniejącej już Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Ciało to od samego początku, kiedy tylko powstała, poddawane było miażdżącej krytyce. Tak między innymi o tej izbie pisał zastępca redaktora naczelnego Gazety Wyborczej Jarosław Kurski:

Mafia wie, że wspólna zbrodnia na konstytucji wiąże bossów i żołnierzy węzłem kryminalnej solidarności. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Sprawy zaszły za daleko. Już nawet ostatni naiwni przeglądają na oczy, a symetrystom kończy się miarka. Mafia dorzyna demokrację, bo do niczym nieskrępowanej władzy brakuje jej już tak niewiele. Tylko Sądu Najwyższego. Waszego sądu, waszego prezesa, waszej izby dyscyplinarnej i kasacyjnej. Wasz Sąd Najwyższy ustali wynik wyborów. Właściwy wynik. Wy wymierzycie prawo i sprawiedliwość.

Prześledźmy zatem działalność rzekomej mafii sędziowskiej w Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, stworzonej do gnębienia „europejczyków” w togach.

Jedną z najbardziej flagowych spraw Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej było postępowanie dotyczące nieprawidłowości w krakowskim sądzie okręgowym. W ramach tego śledztwa prokuratorzy ustalili, że ówczesna prezes stowarzyszenia sędziowskiego „Themis” Beata Morawiec miała się dopuścić przyjęcia łapówki. Skierowano do Izby Dyscyplinarnej wniosek o uchylenie sędzi immunitetu i… sprawa upadła w II instancji. Trójkowy skład orzekający (sami „neosędziowie”, bez ławnika) większością głosów uznał, że prokuratura przedstawiła mizerny materiał dowodowy, z którego nie wynika uprawdopodobnienie winy sędzi Morawiec.

Szekspir pod gwiazdami

Podobny los spotkał sprawę sędziego Sądu Najwyższego Włodzimierza Wróbla. Sędziemu, którego można bez przesady nazwać gwiazdą stacji TVN24, Prokuratura Krajowa chciała ogłosić zarzut bezprawnego pozbawienia wolności mężczyzny, który powinien wyjść z zakładu karnego. Ale nie wyszedł, z powodu bałagan w papierach w SN. Osadzony ten spędził „na rym pał” kilka tygodni w zakładzie karnym. Pomimo, że sędzia Wróbel w logice wojenki w wymiarze sprawiedliwości był śmiertelnym wrogiem zarówno Zbigniewa Ziobro, jak i samych „neosędziów”, ci immunitetu mu nie uchylili, uznając, że błędy w tej sprawie były wynikiem pracy sekretariatu.

Kolejny przykład dotyczy również pracy Izby Dyscyplinarnej SN, tym razem jednak w trybie dyscyplinarnym, a nie karnym. Przed obliczem „neosędziów” stanęła nieżyjąca już prokuratorka Beata Mik, będąca wówczas w stanie spoczynku. Była ona ścigana przez prokuratorskiego rzecznika dyscyplinarnego, ponieważ miała pisać teksty publicystyczne do „Rzeczpospolitej”, bez wymaganej ustawą zgody Prokuratora Krajowego. Czyli w tamtym czasie Bogdana Święczkowskiego, najbliższego współpracownika Zbigniewa Ziobro. Co zrobili „nesędziowie”, w tym przypadku ustami byłego prokuratora Prokuratury Regionalnej w Katowicach, który był sprawozdawcą sprawy? Pogonili prokuraturę w diabły!

https://wnet.fm/2025/10/03/stary-sad-najwyzszy-wbija-noz-w-plecy-waldemara-zurka-zaskakujacy-wyrok-w-izbie-karnej/

Izba Kontroli SN i skargi nadzwyczajne

Pozostając w Sądzie Najwyższym przejdźmy do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, która rozpoznaje skargi nadzwyczajne Prokuratora Generalnego. Co do zasady, skargi Prokuratora Generalnego dotyczyły spraw czysto ludzkich, takich jak lichwiarskie nakazy zapłaty, czy drakońskie umowy frankowe. Nie da się jednak ukryć, że pojawiały się tam również sprawy niepozbawione nerwu politycznego, takie, które można by włożyć do szuflady z napisem „istotne dla Zbigniewa Ziobro”.

Szekspir pod gwiazdami

Ot, choćby skarga wniesiona na korzyść Jana Rokity, który ostatnio w zasłużony sposób stał się gwiazdą Kanału Zero, a w przeszłości był liderem Platformy Obywatelskiej. W sprawie przed SN chodziło o głośny spór Jana Rokity z Konradem Kornatowskim. To funkcjonariusz, który za tzw. pierwszego PiS-u był szefem policji, a następnie odszedł w związku z aferą gruntową. Wg prokuratury kierowanej przez Ziobro miał stać za przeciekiem, który doprowadził do spalenia operacji specjalnej, w ramach której miano wręczyć kontrolowaną łapówkę Andrzejowi Lepperowi.

Rokita publicznie oskarżał (bez związku z aferą gruntową) Kornatowskiego, że jako prokurator w PRL miał tuszować zbrodnię Milicji Obywatelskiej. Kornatowski wygrał prawomocnie sprawę z Rokitą przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie i miał otrzymać od niedoszłego „premiera z Krakowa” 20 tys. zł zadośćuczynienia.

Gdyby pozostawać w logice „upartyjnionego” SN, trudno byłoby o lepszą możliwość przypodobania się Zbigniewowi Ziobro, niż danie prztyczka w nos Konradowi Kornatowskiemu. Sędziowie Izby Kontroli mogliby to zrobić bez problemu, bo Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro w skardze nadzwyczajnej przedstawił spójną argumentację za szeroko rozumianą wolnością wypowiedzi w życiu publicznym, z powołaniem się m.in. na orzecznictwo europejskich trybunałów. A jednak nie zdecydowali się na to i skargę odrzucili!

Podobny los spotkał skargę na niekorzyść trans płciowej kobiety Joanny Żelek, której szef kazał nosić męski strój w miejscu pracy. Zbigniew Ziobro skierował skargę, którą złośliwi mogliby ocenić jako „prawicową” w duchu i sprawę przegrał.

Szekspir pod gwiazdami

Trzymając się bezpośrednich związków z polityką, przypomnieć warto skargę nadzwyczajną, jaką Prokurator Generalny skierował w sprawie swojej partyjnej koleżanki Beaty Kempy. Chodziło o podpalenie biura poselskiego Kempy i uchylenie środka zapobiegawczego przez sąd powszechny, wobec sprawcy tego czynu.

Sąd Najwyższy uznał, że dla uchylenia postanowienia sądu odwoławczego nie było wystarczające samo przekonanie autora skargi nadzwyczajnej, zbudowane na wybiórczo wybranych dowodach, że w dalszym ciągu istnieje wysokie prawdopodobieństwo, iż sprawca może popełnić ponownie czyn zabroniony o znacznej społecznej szkodliwości w związku z chorobą psychiczną

– informowały służby prasowe SN o decyzji oddalającej skargę Ziobro.

https://wnet.fm/2024/08/06/fakty-i-mity-analizujemy-zasadnosc-ataku-adama-bodnara-na-izbe-sadu-najwyzszego-od-skarg-nadzwyczajnych/

Szekspir pod gwiazdami

Porażki Roberta Bąkiewicza

Niezliczone przykłady tego rodzaju można mnożyć w kontekście sądów powszechnych, zarówno w sprawach cywilnych, jak i karnych.

Zacznijmy więc od tych pierwszych. I tak na przykład w Sądzie Okręgowym w Warszawie w 2021 r. zapadł wyrok oddalający powództwo o naruszenie dóbr osobistych Roberta Bąkiewicza przeciwko spółce Agora, wydawcy Gazety Wyborczej. „Neosędzia” obciążyła prawicowego działacza kosztami procesowymi wynoszącymi ponad 2,5 tys. złotych.
Ten sam Robert Bąkiewicz w roku bieżącym przegrał sprawę o naruszenie dóbr z Fundacją Wolni Obywatele RP. Orzekała, a jakże, „neosędzia”.

Żona ministra na przekór prokuraturze

Pozostając w stolicy przechodzimy do pionu karnego. Zacznijmy z „grubej rury”. W środowisku warszawskich prokuratorów kojarzonych z poprzednią ekipą skrajne emocje budziła i budzi decyzja o rozdzieleniu aktu oskarżenia w postępowaniu przeciwko Sławomirowi Nowakowi. Śledczy ci mówią, że sędzia w sposób pozbawiony jakichkolwiek merytorycznych podstaw wydzieliła ze sprawy tzw. wątek polski i skierowała go do osobnego prowadzenia. To właśnie ten wątek został ostatnio w skandalicznych okolicznościach umorzony, czym żyła przez wiele dni cała Polska. A jak się nazywa „neosędzia”, która rozbiła spójny akt oskarżenia przeciwko byłemu ministrowi? To Iwona Szymańska, żona… Konrada Szymańskiego, byłego ministra w rządzie Mateusza Morawieckiego.

https://wnet.fm/2025/09/23/prokuratura-okregowa-w-warszawie-klamala-w-sprawie-umorzenia-sprawy-slawomira-nowaka/

Szekspir pod gwiazdami

„Neosędzia” zwraca akt oskarżenia

Ciekawy przykład stanowi z Sądu Okręgowego w Warszawie stanowi też decyzja imienniczki żony ministra, „neosędzi” Iwony Strączyńskiej. W 2021 r. zwróciła ona do Prokuratury Regionalnej w Warszawie akt oskarżenia w sprawie afery GetBack.

Decyzja sądu uniemożliwi szybkie rozpoznanie sprawy, a tym samym możliwość orzeczenia środków kompensacyjnych w postaci obowiązków naprawienia szkody na rzecz pokrzywdzonych

– komentowała orzeczenie wyraźnie zirygowana prokuratura.

Skuteczność w sprawie afery GetBack była bardzo istotna z propagandowych względów dla prokuratury kierowanej przez Zbigniewa Ziobro i Bogdana Święczkowskiego, która lubiła porównywać szybkie i konkretne kroki podjęte ws. GetBacku i opieszałość organów państwa Tuska w czasie afery Amber Gold.

Szekspir pod gwiazdami

Ciąg dalszy z Warszawy

Również w Sądzie Okręgowym w Warszawie rękami „neosędziego” Konrada Mielcarka zapadł wyrok uniewinniający byłego ministra zdrowia Sławomira Neumanna w sprawie nieprawidłowości w klinice okulistycznej.

Z uwagi na wizerunek Zbigniewa Ziobro jako szeryfa, który realnie dba o bezpieczeństwo Polaków, ważna dla niego była sprawa głośnego wypadku BMW na ulicy Sokratesa w Warszawie. Jadący jak pirat kierowca zabił wówczas na pasach mężczyznę. Prokuratura domagała się potraktowania sprawy jako zabójstwa drogowego. W polskim kodeksie karnym nie ma wprost wyrażonej takiej kwalifikacji. Dlatego śledczy przyjęli po prostu zarzut zabójstwa, dokonanego z zamiarem ewentualnym, przy użyciu samochodu.

Ewentualny wyrok z taką kwalifikacją byłby przełomowy i otworzyłby drzwi do surowego karania bandytów drogowych.

Nie zgodził się jednak na to w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie skład z udziałem „neosędziego” Sławomira Machnio. I znów „neosędzia” zagrał ministrowi na nosie.

Szekspir pod gwiazdami

https://wnet.fm/2024/10/03/sedzia-zbigniew-kapinski-o-niezawislosci-sedziego-nie-decyduje-organ-ktory-go-opiniowal/

Co w kraju piszczy?

Czy takie wyroki to tylko domena Warszawy? Nic podobnego! I tak np. „neosędzia” Sławomir Szymański z Sądu Okręgowego w Poznaniu dokonując kontroli wpadkowej w postępowaniu przygotowawczym przeciwko Romanowi Giertychowi (słynne śledztwo polnordowskie) dosłownie zmiażdżył prokuraturę, uznając, że zatrzymanie adwokata było nielegalne. Mało tego, sędzia ten napisał oficjalne pismo do premiera, podnoszące ten problem.

Czytelnikom spoza Kielc zapewne nic nie powie nazwisko „neosędziego” Jarosławia Pawia. Ale to właśnie on odmówił zastosowania tymczasowego aresztowania wobec Zbigniewa Stonogi, który powołując się na rewelacje gangstera „Brody” brutalnie zaatakował rodzinę Zbigniewa Ziobro, a także Zastępcę Prokuratora Generalnego Beatę Marczak, publikując nieprzyzwoite fotografie, rzekomo ją przedstawiające. Pomimo tego, że sędzia z pewnością nie wpisał się na listę ulubionych sędziów Zbigniewa Ziobro, gdyby taka istniała, zrobił, co chciał, nie po myśli ministra.

Całej Polski dotyczy grupa spraw, w których rozpoznawano kwestie emerytur ubeków i innych pracowników komunistycznych służb represji. W uwagi na zakres tego zagadnienia – z rozmów sędziami wnosimy, że chodzi o tysiące postępowań – nie podajemy tu żadnych nazwisk. Ale dość powiedzieć, że „neosędziowie” masowo uwzględniali skargi ubeków. Nie dlatego, by byli „czerwoni” w duchu, ale dlatego, że uznawali, że rząd PiS zajął się tą sprawą po partacku, w oczywisty sposób naruszając prawo.

Szekspir pod gwiazdami

„Neo” z Warszawy-Pragi w akcji

Na koniec wisienka w wykonaniu „neosędziego”. Zresztą przeczytajcie Państwo sami poniżej:

Szekspir pod gwiazdami

Przedstawiony przez nas wybór orzeczeń to zaledwie „liźnięcie” tego tematu. Widać już jednak nawet na tej próbce, że brak jest jakichkolwiek powodów, by sugerować, że istnieje jakiś związek między powołaniem z udziałem KRS, a byciem produktem systemu upolitycznionego. Rzecz sprowadza się do tego, że kiedy patrzymy na owoce reformy KRS przeprowadzonej przez Prawo i Sprawiedliwość, to nijak nie możemy się dopatrzeć przesunięcia środka ciężkowości wymaru sprawiedliwości w stronę sprzyjania tej partii.

Z czym realnie mieliśmy zatem do czynienia? Ze stworzeniem bzdurnej, niewynikającej z konstytucji narracji, że Sejm nie mógł wybrać członków KRS, a następnie wmówieniem części Polaków, że zmiana ta służyła skokowi na sądy, by te orzekały pod dyktando Jarosława Kaczyńskiego czy Zbigniewa Ziobro.

Z tym nieprawdziwym przekazem donosiciele polecieli do Brukseli, gdzie tamtejsze elity, co do zasady niesprzyjające prawicowej władzy, z ochotą, ale wbrew faktom, ją podchwyciły. Efekty tego widzimy niemal codziennie.

Sąd Apelacyjny w Poznaniu uchylił wyrok dożywocia za potrójne zabójstwo w Puszczykowie (zabójstwo żony i dwóch córek przez Serhija T. w 2023 r.). , bo sędzia pierwszej instancji został powołany przez Prezydenta na wniosek „tej”
@KRS_RP i podpisał też poparcie dla jej członka. Ten sędzia dostawał też wytyki służbowe za samo orzekanie (quasi-kary dyscyplinarne). Podoba się wam wyrok SA w Poznaniu?

Szekspir pod gwiazdami

– napisała w czwartek Przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa Dagmara Pawełczyk-Woicka.

Rację mają ci, którzy mówią, że na Kremlu nawet we śnie nie mogliby sobie wymarzyć takiej agentury, która dokonywałaby w Polsce tego, co sami z siebie robią przedstawiciele jej elit…

W niniejszej publikacji autor nie odnosi się ocennie do wskazywanych wyroków „neosędziów”. Samego zaś terminu „neosędziowie” używa opisowo, ze stosowną obudową interpunkcyjną. Żadnych neosędziów – bez cudzysłowu – nie ma. 

Jakub Pilarek

Szekspir pod gwiazdami

Przeczytaj więcej

Adam Jaworski: Prokuratura będzie musiała zbadać rolę Donalda Tuska ws. odwołania Dariusza Barskiego
Adam Jaworski: Prokuratura będzie musiała zbadać rolę Donalda Tuska ws. odwołania Dariusza Barskiego
Dr Krzysztof Pujdak: Jeżeli lekarz mówi prawdę, w aferę Szpitala Południowego musiało być zaangażowane więcej osób
Dr Krzysztof Pujdak: Jeżeli lekarz mówi prawdę, w aferę Szpitala Południowego musiało być zaangażowane więcej osób
Szpital Południowy pod lupą posła PiS. „Prokuratura nie zabezpieczyła żadnych materiałów”
Szpital Południowy pod lupą posła PiS. „Prokuratura nie zabezpieczyła żadnych materiałów”