– Patrzymy na furmankę, która wyprzedza śmieciarkę! Koń wyprzedził diesela! Ja stąd pochodzę – orzekł z dumą w Poranku WNET z Pelplina dziennikarz i podróżnik Wojciech Cejrowski
– Cała moja rodzina jest tutaj wśród żywych i na cmentarzu. Tutaj w naszej starej katedrze łatwiej się modlić. Można usiąść na ławce, na której ktoś 300 lat temu siedział, a klęczniki wyżłobione są od modlitwy. Przed wojną, mój dziadek miał 3 sklepy tutaj, a po niej handlował czereśniami na tutejszym rynku – pochwalił się podróżnik.
– Lubie mięso, które się porusza, a pamiętajmy, że każde ma potencjał kulinarny. Kwestia przyprawy i ognia. Teraz przychodzą mi rosoły. Ogródek zasiedlają mi dzikie gęsi, na które z łukiem zamyślam się zaczaić, jak podpasą się na moim wichcie – stwierdził stanowczo Cejrowski.


