Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Transport zamiast na miejsce przeznaczenia dotarł do Lwowa. Był w nim najmłodszy jeniec – 7-letni Andrzej Jagodziński

Fot. A. Karczmarczyk

Na początku lutego 1940 roku doszło do tajnego spotkania Himmlera i Berii. Prowadzono rozmowy o eksterminacji społeczeństwa polskiego. Ustalono, że „problem Polaków” powinien być rozwiązany do 1975 r.

Wojciech Bogajewski

19 września 2017 roku w 78 rocznicę wydania rozkazów wprowadzających w życie system selekcji polskich jeńców, który był początkiem ich gehenny, w kaplicy św. Józefa kościoła p.w. Jana Kantego w Poznaniu odsłonięto i poświecono Tablicę Ich Pamięci.

Jest to pierwsza tablica wojewódzka w Polsce, a także pierwsza, na której zostały umieszczone dane polskich jeńców zamordowanych w Kijowie-Bykowni. Jest to też pierwsza tablica, na której umieszczone zostały nazwiska pomordowanych w Kuropatach.

Ocenia się, że liczba polskich jeńców przekazanych NKWD sięgnęła 125 tysięcy. Równocześnie między okupantami polskich ziem, NKWD i Gestapo, odbyły się konferencje metodyczne związane z postępowaniem w stosunku do narodu polskiego. Pierwsza w Brześciu nad Bugiem po wspólnej defiladzie celebrującej zwycięstwo nad Polską, druga w Przemyślu po podpisaniu „Traktat o granicach i przyjaźni”, a trzecia 7 grudnia 1939 roku w Zakopanem w willach „Pan Tadeusz” oraz „Telimena”.

Według niektórych źródeł na początku lutego 1940 roku doszło do tajnego spotkania Henricha Himmlera (głównego twórcy systemu obozów zagłady III Rzeszy) i Ławrientija Berii w pałacyku myśliwskim Hermanna Göringa w Romintach w Puszczy Rominckiej, gdzie prowadzono rozmowy o eksterminacji społeczeństwa polskiego i zwalczaniu polskiego ruchu oporu. Ustalono wówczas, że „problem Polaków” powinien być rozwiązany do 1975 roku. Krokiem w rozwiązaniu „problemu Polaków” była decyzja z dnia 5 marca 1940 roku, kiedy to Biuro Polityczne KC ZSRR podjęto decyzję o rozstrzelaniu jeńców z obozów Kozielska, Ostaszkowa i Starobielska oraz aresztantów przebywających w więzieniach na Ukrainie i Białorusi. Wg. dokumentów NKWD rozstrzelano 21 857 osób. (…)

Zasadą było dokonywanie mordu w piwnicach siedzib NKWD. W jednym z pomieszczeń piwnicznych urządzono tzw. „czerwony kącik”, którego ściany wygłuszono workami wojłokowymi. Rozstrzeliwano nocą. Skutego skazanego wprowadzano do tego pomieszczenia, sprawdzano personalia, następnie przeprowadzano do pomieszczenia obok i strzelano w tył głowy. Zwłoki ładowano na ciężarówki i przewożono do ośrodka rekreacyjnego NKWD, gdzie ciała wrzucano do uprzednio przygotowanych dołów. Każdej nocy mordowano kilkuset jeńców polskich.

W Smoleńsku przerwano mordy w siedzibie NKWD po niebezpiecznym zdarzeniu. Prowadzonemu na rozstrzelanie Polakowi udało się wyrwać broń jednemu z konwojentów i zastrzelić drugiego. Dopadł do zbrojowni i przez trzy dni się ostrzeliwał. Zranił w rękę Komendanta KGB Iwana Stelmacha, który strzelał w okno piwnicy z cekaemu „Maksim”. Całe śródmieście w okolicach budynku NKWD zamknięto wówczas i otoczono przez wojsko. Zalanie piwnicy wodą nic nie dało, bohaterskiego Polaka zagazowano. Rozstrzeliwania jeńców przeniesiono do lasku katyńskiego.

Jak pisze ks. Zdzisław Peszkowski, znane są dwa przypadki pomyłki w systemie wysyłki jeńców z obozów do miejsca przeznaczenia. 3 maja wyszedł ze Starobielska transport Wa36.B z 57 jeńcami i omyłkowo dotarł do Lwowa. Tam nie wiedziano, co zrobić z tymi ludźmi i pozwolono dołączyć ich do repatriantów, którzy wracali przez punkty graniczne do tzw. Generalnej Guberni. Wśród nich był wysłany na śmierć najmłodszy jeniec – 7-letni Andrzej Jagodziński. Ukończył on po wojnie studia w Warszawie, uzyskał tytuł magistra mechanika, pracował w warszawskim FSO na Żeraniu. Nie był jednak ostrożny, rozpowiadał o swoim pobycie w Starobielsku. UB zastrzeliło go w 1960 roku na warszawskiej ulicy.

Cały artykuł Wojciecha Bogajewskiego pt. „Wierni Polsce do końca. Tablica pamięci” znajduje się na s. 8 listopadowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 41/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Wojciecha Bogajewskiego pt. „Wierni Polsce do końca. Tablica pamięci” na s. 8 listopadowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 41/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook